A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
akurat w Elblągu praktycznie wszystkie inwestycje za Komuny związane z wieżowcami są bardzo przemyślane, nie ma gęstej zabudowy, nie ma problemów komunikacyjnych, z zalewaniem piwnic, z ilość miejsc parkingowych przyzwoita a tam gdzie pojawiły się problemy z miejscami parkingowymi to w większości spółdzielnie rozwiązały lub rozwiązują. Ale jakby teraz miasto sprzedało tereny "górki" na Zawadzie i deweloper by sobie wymyślił postawić tam z 5 wieżowców to nie było by ciekawie
Spotkanie z władz Miasta z mieszkańcami w sprawie inwestycji przy Legionów i Częstochowskiej, przybrało formę „masażu głowy” - specyficznej, elbląskiej techniki administracyjnej, mającej na celu uśpienie czujności sąsiadów tej inwestycji.
Kluczowym elementem tej gry stało się sformułowanie o działaniu „troszkę poza procedurą”. W państwie prawa, to semantyczny potworek i oczywisty oksymoron.
Administracja, albo działa zgodnie z prawem, albo poza nim. Tutaj owa „pozaproceduralność” posłużyła, jako wygodna zasłona dymna dla braku konkretnych rozwiązań.
Byłem wczoraj jako bezstronny obserwator zainteresowany tematem. Takiego bezsensownego jazgotu właścicieli mieszkań już dawno nie słyszałem. Zero konkretów, darcie się, obrażanie wszystkich naokoło, brak mozliwosci wypowiedzi inwestora, brak mozliwości wyjasnien. A najgorsze to to, że Wy chyba nie rozumiecie, ze kwestia zgody na lex deweloper to nie widzimisię prezydenta czy wiceprezydent, tylko to decyzja radnych. Ludzie opanujcie ten swój jad wylewany na wszystko i wszystkich, rozmawiajcie ale kulturalnie a nie jak troglodyci.
Hmm.. szkoda tylko ze te 20 lat inwestycji to zawsze bylo i jest dalej patodeweloperka, zaczynajac od najstarszej osiedle „Mleczarnia” gdzie sąsiad sąsiadowi zagląda w garnki, czy choćby Grunwaldzka a konczac na aktualnie budowanym na Fromborskiej osiedle „RODos”. Zawsze ten sam schemat wcisnac ile sie tylko da z każdego metr. Moze warto zmienić nazwe z Eko.. na Pato..
Wiceprezydent - Katarzyna Wiśniewska, występując w roli „mistrzyni ceremonii”, serwowała zgromadzonym kojące zaklęcia o potrzebie dialogu i wzajemnego słuchania. To klasyczne „urabianie” suwerena: budowanie ułudy współdecydowania przy jednoczesnym unikaniu jakichkolwiek wiążących deklaracji. Najbardziej wymownym momentem spektaklu okazał się jego finał, stanowiący „popisowy numer” wiceprezydent Katarzyny Wiśniewskiej.
Po otwierającej, pełnej empatii przemowie o wartości rozmowy, nastąpiła bezwzględna ucieczka przed mediami. Odmowa odpowiedzi na pytania dziennikarzy, to jedyny w pełni szczery komunikat tej władzy:
@mieszkanka dzielnicy - ja mam MPZT z 2009r. a ty? chyba podtarłas nim tyłek
@Edmund Szwed - To brzmi jak opinia niedocenionego przez obecną władzę obrażonego niedoszłego pretendenta(na całe szczęście) do roli prezydenta miasta. A co miała komentować, ograniczenia w postrzeganiu rzeczywistości drących się i plujących jadem właścicieli mieszkań z usterkami. ? Bardzo dobrze zrobiła. Decyzja należy do radnych a nie wiceprezydent.
Podczas, gdy mieszkańcy karmili się nadzieją na porozumienie, spotkanie służyło jedynie oswojeniu ich z faktem, że decyzje zapadają gdzie indziej, a dialog, jest tylko fasadą dla gotowych już planów i kiedy słońce staje się towarem luksusowym - pojawia się Prometeusz w centrum tej tragifarsy - postać pana Grzegorza - mieszkańca sąsiednich budynków i, co dodaje sprawie pikanterii, byłego prezydenta miasta. To swoisty „Szekspirowski bohater”, który z goryczą, ale i niezwykłą godnością, przyjmuje rolę rzecznika interesów ludu. Jako człowiek znający mechanizmy władzy od środka, nie łudzi się co do intencji władz, a mimo to staje do walki o „ostatni foton światła dziennego”. Jego postawa to dramatyczny manifest mieszkańca, który walczy już nie o luksusy, a odrobinę słońca w swoim mieszkaniu.
@Edmund Szwed - Panie Edmundzie, proszę nie przeinaczać, to nie było spotkanie władz miasta z mieszkańcami, a spotkanie radnych z mieszkańcami, na które zaproszono panią wiceprezydent
@majer - To może przeczytaj raz ze zrozumieniem. Jak radni uwalą lex deweloper i inwestor wystąpi o pozwolenie na podstawie planu, to będzie mógł wybudować więcej i wyższych bloków, zabetonowac teren na potrzeby parkingu ogólnomiejskiego rownież na potrzeby szpitala. Trzeba byc trochę nie tego, żeby chcieć parkingi pod oknami zamiast proponowanej zieleni.