Zaginione po wojnie starodruki wracajÄ… do ElblÄ…ga

21
28.04.2026
Zaginione po wojnie starodruki wracajÄ… do ElblÄ…ga
Przekazanie starodruków w siedzibie ministerstwa (fot. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego)
Dwa starodruki medyczne z XVI i XVII wieku wracają do Elbląga po zawierusze II wojny światowej. Jeden z nich odnaleziono na... aukcji w antykwariacie. Dzięki interwencji dyrektora Biblioteki Elbląskiej i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego transakcja została wstrzymana, a posiadacze obu starodruków przekazali je Bibliotece Elbląskiej.

Książki należały pierwotnie do rodziny Heinricha Loitza, który w połowie XVII w. przekazał rodzinny księgozbiór bibliotece Gimnazjum Elbląskiego. W 1772 roku Gimnazjum Elbląskie przestało istnieć, a jego biblioteka stała się zaczątkiem Stadtbibliothek zu Elbing (dzisiaj Biblioteka Elbląska). W zniszczonym po II wojnie światowej Elblągu nie było miejsca, w którym można było bezpiecznie przechowywać zbiory biblioteczne, dlatego postanowiono przekazać je w depozyt do biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

- W 1947 r. przewieziono do Torunia ok. 65 tys. książek. Można przyjąć z dużym prawdopodobieÅ„stwem, że utrata obu starodruków nastÄ…piÅ‚a podczas transportu zbiorów wagonami kolejowymi. OsiemnaÅ›cie skrzyÅ„ z najcenniejszymi starodrukami wywieziono wówczas w nieznanym kierunku. Pomimo kilkukrotnie wznawianego Å›ledztwa, nie udaÅ‚o siÄ™ ich odnaleźć – informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Jak siÄ™ okazaÅ‚o, oba starodruki w 1981 roku znalazÅ‚y siÄ™ w obrocie antykwarycznym w Warszawie i zostaÅ‚y zakupione – wraz z dziesiÄ™cioma innymi pozycjami – przez wÅ‚oskiego antykwariusza, który zostawiÅ‚ je w Polsce pod opiekÄ… znajomych – Anny i Janusza Kowalskich. Ponieważ stan wojenny uniemożliwiÅ‚ przewóz książek do WÅ‚och, antykwariusz zdecydowaÅ‚ o pozostawieniu ich w Polsce i podarowaÅ‚ je paÅ„stwu Kowalskim. Obie zabytkowe książki pozostawaÅ‚y w ich prywatnych zbiorach przez... 45 lat.

Zaginione po wojnie starodruki wracajÄ… do ElblÄ…ga
Przedstawiciele ministerstwo, Biblioteki Elbląskiej i dotychczasowi posiadacze starodruków (fot. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego)

Starodruk zatytuÅ‚owany „Pharmacopoeia Medicamentorum Omnium…” autorstwa Anutisa Foesiusa, wydany w Bazylei w 1562 r., zostaÅ‚ wystawiony na sprzedaż w styczniu 2026 r. w jednym z warszawskich antykwariatów. Dyrektor Biblioteki ElblÄ…skiej poinformowaÅ‚ ministerstwo o aukcji. Na fotografiach rozpoznano pieczęć Gimnazjum ElblÄ…skiego oraz odrÄ™czne wpisy wÅ‚asnoÅ›ciowe, co pozwoliÅ‚o potwierdzić pochodzenie egzemplarza.

- Na wniosek WydziaÅ‚u ds. Restytucji Dóbr Kultury wstrzymano przygotowania do sprzedaży. Pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego skontaktowali siÄ™ z posiadaczami książki, którzy – po przejrzeniu swoich zbiorów – poinformowali o posiadaniu drugiego starodruku „Praxis medica” z 1616 r., autorstwa Remberta Dodoensa, noszÄ…cego analogiczne oznaczenia wÅ‚asnoÅ›ciowe jak „Pharmacopoeia”. W wyniku rozmów z ekspertami z Ministerstwa i po zapoznaniu siÄ™ z zebranymi w toku sprawy dokumentami, paÅ„stwo Kowalscy zdecydowali siÄ™ na przekazanie obu starodruków Skarbowi PaÅ„stwa i opowiedzieli o tym, w jaki sposób książki znalazÅ‚y siÄ™ w ich posiadaniu – informuje ministerstwo.

Odzyskane starodruki będzie można oglądać w Bibliotece Elbląskiej na wystawie, planowanej w czerwcu. Dodajmy, że księgozbiór z depozytu z Torunia Biblioteka Elbląska otrzymała z powrotem w 2001 r.

red. na podst. informacji MKiDN

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
wiem o wielu aukcjach ale nigdy bym nie nie powiedział komus aby komus innemu zabrali jego własnosć. znam ludzi co mają starodruki elbląskie w prywatnych kolekcjach i nie chwalą się tym, tylko w prywatnym waskim kregu się tymi rzeczami wymieniaja, sprzedają i a taki dyrektorek nic nie wywęszy biorac pod uwagę że ktoś to kupił więc naleząło zapłacić tamtym ludziom. Oby nie przekazali za darmo.
(2026.04.28)

info

6  
  24
"przekazanie obu starodruków Skarbowi Państwa" - za darmo??? popatrz jaki uczciwy.... ; -D
(2026.04.28)

info

5  
  15
zniszczyłbym a nie oddał za darmo. To moja własnosć. Kultura? dziedzictwo? ale żyć z czegoś trzeba. Kto pracuje w instytucji nie mysli jak prywaciarz bo jemu płacą własnie za takie problemy komuś robić a prywatnie to by nie zrobił nawet palcem nie kiwnął bo przeciez zdjęcia nie bedzie i "honorów" :)
(2026.04.28)

info

4  
  33
Ludzie, którzy kupują kradzione /pieczęć własnościowa biblioteki/ to po prostu paserzy !Dlatego trzymają, ,swoje''skarby w chałupie!
(2026.04.28)

info

22  
  2
Każdy sądzi po sobie, jak mówią. Tyle te twoje zwierzenia w trzech odsłonach kompletnie nikogo nie interesują.
(2026.04.28)

info

6  
  1
"W zniszczonym po II wojnie światowej Elblągu nie było miejsca, w którym można było bezpiecznie przechowywać zbiory biblioteczne, dlatego postanowiono przekazać je w depozyt do biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. ". Ale teraz, 80 lat po wojnie, jest gdzie je trzymac. KIEDY NASZE ZBIORY WROCA DO ELBLAGA?
(2026.04.28)

info

10  
  4
Mentalność złodzieja w wielu postach aż bije w oczy, co za.....
wredny weredyk (2026.04.28)
Kim są te osoby ze zdjęcia. Mały tłumek. Czy można prosić o info co w opisywanej sprawie zrobiła każda z tych osób.
(2026.04.28)

info

6  
  6
"W 1947 r. przewieziono do Torunia ok.65 tys. książek. Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że utrata obu starodruków nastąpiła podczas transportu zbiorów wagonami kolejowymi" - bardziej prawdopodobne jest to że książki można było skubać przez kolejne 10 lub 15 lat bo nie były ani zinwentaryzowane ani pilnowane. Zresztą nie było już potrzeby przesadnego pilnowania skoro najcenniejsze skrzynie nie dojechały do Torunia, i tu a nie tam, można z dużym paawdopodobieństwem przyjąć, że trafiły do Waeszawy, jako rekompensata za spalone na Okólniku dobra kultury. Inna rzecz że była to rekompensata w 100 % prywatna dla grupki uprzywilejowanych. Rozumiem, że dla Elblążan może być szokiem, że ktoś dobrowolnie rezygnuje z rzeczy o wartości kilkunastu tysięcy, mieszkańców stolicy Polski stać na taki gest.
Katon (2026.04.28)

info

9  
  0
zgadzam się z tym, że nie powinny instytucje mieszać się w prywanty handel. to ze coś nosi jakąs pieczątkę nie znaczy że zostało pozyskane w nielegalny sposób. Wiele takich książek widziałem z ta pieczątka i co? sprzedawca ma zwrócić? Jak napiszecie do niemieckiego sprzedawcy z Ebaya aby oddał bo to elblaskie? To wyśmieje dyrekcję biblioteki. przeciez stare książki ktoś mógł kupic od niemieckiej elbląskiej biblitoeki legalne a po wojnie nie ma na to dowodów i co teraz? ma oddac? trzeba najpierw udowonic że to zostało kupione w sposób zdaniem kogoś nieleglany. A to że to ktoś nazywa paserstwo to nic nie znaczy. Prawo nie jest od przestrzegania, prawo ustanawia jedna grupa dla własnych interesów. Nie obliguje ludzi światłych.
(2026.04.28)

info

2  
  14