UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
"W 1947 r. przewieziono do Torunia ok.65 tys. książek. Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że utrata obu starodruków nastąpiła podczas transportu zbiorów wagonami kolejowymi" - bardziej prawdopodobne jest to że książki można było skubać przez kolejne 10 lub 15 lat bo nie były ani zinwentaryzowane ani pilnowane. Zresztą nie było już potrzeby przesadnego pilnowania skoro najcenniejsze skrzynie nie dojechały do Torunia, i tu a nie tam, można z dużym paawdopodobieństwem przyjąć, że trafiły do Waeszawy, jako rekompensata za spalone na Okólniku dobra kultury. Inna rzecz że była to rekompensata w 100 % prywatna dla grupki uprzywilejowanych. Rozumiem, że dla Elblążan może być szokiem, że ktoś dobrowolnie rezygnuje z rzeczy o wartości kilkunastu tysięcy, mieszkańców stolicy Polski stać na taki gest.
Katon