A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
@Zbyszek 1 - Ja wychowywaĺem się na tych pociągach przejeżdżających powoli przez naszą Ratuszową... jeździło się na tylnych stopniach ostatniego wagonu... albo podkładało coś na tory... z balkonu widziałem ledwo stojąc na palcach jak buchała para z komina lokomotywy... a w oddali lśnił neon trókątny "ZAMECH".. Magia... pozdrawiam wszystkich co kojarzą... Dominik'74
Jako dzieciak chodzilismy z kumplami "pojezdzic" tym pociąguem. To byl zawsze sklad towarowy ktory jechal przez misto bardzo wolno i mozna bylo wskoczyc na schodki znajdujące się na koncach kazdego wagonu. No coz. Czasy dziecinstwa i mlodosci chyba kazdy wspomina jako najbardziej beztroski i peken zabawy okres. Ja tez !!!
@J.B - J. B.Jeżeli jesteś zainteresowana to zdobądź piękną książkę "Elbląg i okolice na starych pocztówkach" - wydawnictwo URAN z 2012 roku. Tam zobaczysz wszystkie przedwojenne budowle.
a po prawej stronie między kasztanowcami jeszcze nie dawno były schody (ze dwa trzy) i w miarę widoczne miejsce po murach, tylko, że gdy robili stok spychacze tam nieźle nabałaganiły, i nie wiem czy teraz co kolwiek tam jest. A po prawej stronie od tej alejki co mówisz był sad owocowy, później dość trudno dostępny przez zarośla i krzaki.
Wtedy pociąg jeżdżąc przez centrum miasta przyczyniał się walnie do jego wysokiego statusu gospodarczego. Dzisiaj władzuchna miejska uparcie chce w centrum miasta wykreować port morski...
Jestem z rocznika 79 i mam wrażenie że pamiętam jeszcze przejazd towarowego pociągu przed sądem. A tory to jeszcze do początku lat 90 tych były.
Szkoda, że już nie ma. Teraz pora latach tory wróciły mniej więcej blisko, tyje, że tramwaj po nich pomyka, nie pociąg. Taka atrakcja hest jeszcze w czeskim Brnie.
Te tory kolejowe nie były tam bez powodu. Za czasów niemieckich w mieście istniało wiele fabryk, zakładów które miały swoje bocznice kolejowe. Miasto prężnie się rozwijało, produkowało wszystko działało jak należy. Niestety po wojnie wpadło w łapy czerwono, czosnkowo solidarnej sitwy i teraz już wszystko zostało zlikwidowane. I tak jest po dzień dzisiejszy. Nagle się nic nie opłaca. Lepiej kupować z zachodu. Co ciekawe przedstawiciele tej idei są tu kreowani na przedsiębiorczych filantropów. Dlatego właśnie Polska już istnieje tylko teoretycznie jak mawiali czosnkowi z PO.
Mieszkałem w budynku zakładowym Zamechu przy 12 Lutego. W latach 60 i 70 były mroźne zimy, a pociąg zostawiał czasami 1 wagon w hurtowni spożywczej na ul. Zacisze, wtedy jeszcze Słonecznej. Po tej operacji czasami kilka godzin nie mógł ruszyć mieląc kołami lokomotywy i blokując przejazd ulicą 12 Lutego. To działo się w nocy. Z 12 Lutego na ul. Pocztową do szkoły Nr 11 dojeżdżaliśmy rzeczywiście na stopniach wagonów. Kaple po piwie na torach spłaszczone przez zestaw użytkowane były w grze w kapsle. Pamiętam, jak latem na placu, ,czerwonym" generał WP awansował elewów, a tu jedzie ciuchcia. WL