A moim zdaniem... (od najstarszych)
Pokazuj od
najnowszych
najnowszych
Największe
emocje
emocje
Bardzo słuszna inicjatywa - warto, by przy okazji redakcje i administracje elbląskich portali wyciągnęły z niej naukę i zaczęły w końcu realna walkę z hejtem, nienawiścią i anonimowymi bluzgami czy groźbami karalnymi na swoich łamach i w komentarzach; Brawo młodzież i nauczyciele za tę cenną społecznie i jakże wychowawczą inicjatywę:)
@waldemar - to tylko teoria. W praktyce ci, którzy twierdzą, że "walczą z hejtem" podciągają pod to nowomodne pojęcie naprawdę różne rzeczy i zwykle wychodzi z tego obraz taki: jeśli ONI tak mówią, to jest hejt, a jeśli MY - to jest to słuszna uwaga (to jak z faszyzmem i antyfaszyzmem - nietrudno się już pogubić, co jest co). A nawet jeśli to "MY" plujemy jadem i używamy wulgaryzmów - no cóż, "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę", prawda?
Tworzenie mętnych pojęć oraz zacieranie już istniejących to domena lewactwa. To wszystko jest skonstruowane tak, żeby człowiek bał się napisać cokolwiek w obawie, że zostanie uznany za "hejtera" (czyli jakiegoś najgorszego zbrodniarza). Dlatego nie tłumacz mi oczywistej różnicy między hejtem a krytyką, bo już ostro nad tym pracują, żeby tę różnicę rozmyć (zwłaszcza, że teraz nie ma prawd - każde kategoryczne stwierdzenie jest dziś "stereotypem" lub czymś w tym stylu). Czasami deklaratywnie słuszna walka potrafi doprowadzić do złych efektów - i tak jest moim zdaniem w tym przypadku.
"Dzieciaki od małego mają prane mózgi przez pedagogów" - pisowskie zniechęcanie do nauczycieli, którzy się "wychylili" i "dobrej zmiany" nie widzą.
@qazwer - Co to jest mowa nienawiści? Jest to rozbudzanie, rozpowszechnianie albo usprawiedliwianie nienawiści, dyskryminacji lub przemocy. Często wymierzona jest ona w konkretne grupy społeczne wyróżniające się odmienną wiarą, seksualnością czy pochodzeniem etnicznym, narodowym bądź rasowym. Bywa, że nienawiść uprawiana jest w stosunku do konkretnych osób lub poglądów społecznych i politycznych. W skrajnych przypadkach hejt opiera się wręcz na odmawianiu człowieczeństwa opisywanym ludziom lub całym społecznościom – nazywa się to dehumanizacją. Tym samym stanowi on poważne naruszenie praw człowieka. Język ma niewyobrażalną moc – rozumiemy świat w taki sposób, w jaki o nim opowiadamy. Słowa, których używamy w tych opowieściach, wyznaczają sposób naszego myślenia, a w konsekwencji wpływają na to, jak postępujemy wobec opisywanego świata. To oczywiste, że nie doszłoby do wielu pogromów, ludobójstw czy Holokaustu, gdyby nie siła propagandy. Dobrym przykładem są wydarzenia, jakie miały miejsce w Rwandzie w 1994 roku. W wyniku nieustannego powtarzania, że stanowiący mniejszość Tutsi są nie ludźmi, lecz pasożytami lub chorobą, którą trzeba zwalczać, udało się stworzyć w myśleniu większości Hutu przekonanie, że ludzie dzielą się na takich, których życie jest cenne, i takich, których jest bezwartościowe. (. .. )
(. .. ) W tak zaprojektowanym obrazie świata członkowie bojówek Hutu nie stawiali sobie pytań na temat uczestnictwa w ludobójstwie, a większość rwandyjskiego społeczeństwa nie odczuwała potrzeby reagowania na rozgrywającą się dookoła przemoc. Z podobnymi zjawiskami mamy do czynienia również i dziś w Polsce, wystarczy poczytać internetowe komentarze w różnych sprawach, m. in. na PortELu.
"Obraźliwe odzywki, szeroko pojęty hejt, nieuzasadniona opinia, wulgaryzmy, narzucanie swojej opinii siłą" - to powinna być encyklopedyczna definicja lewicy.
Dokładnie - to wina polityków, to oni głównie plują jadem i nastawiają odpowiednio swoje wierne bezmyślne owieczki, by jadem pluły też.
Wiesz, że takie zwracanie komuś uwagi to jest hejt?
Ale to prawicowcy tak robią, dlaczego?
W takim razie dlaczego nazwanie grubego grubym jest hejtem? Albo nazwanie głupiego głupim? Przecież osoba, która to mówi ma argumenty.