Awantura o psa

16
06.03.2019
Awantura o psa
Ten pies stał się przyczyną interwencji OTOZ Animals (fot. nadesłana)
Znalazłeś psa na terenie gminy Tolkmicko? Uważaj, bo gmina odmówi ci pomocy – alarmuje OTOZ Animals z Braniewa. Burmistrz Tolkmicka odpiera zarzuty w tej sprawie. Pies na szczęście po kilku godzinach, dzięki uporowi jego znalazcy, trafił do prawowitego właściciela.
Z interwencją w sprawie psa i postępowania tolkmickich urzędników do naszej redakcji zwróciła się Monika Hyńko, inspektor ds. ochrony zwierząt i braniewska działaczka Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals. - Znalazłeś psa na terenie gminy Tolkmicko? Uważaj, bo gmina odmówi ci pomocy! - napisała na profilu facebookowym, streszczając historię pani Edyty, która znalazła psa niedaleko miejscowości Nowinka, położonej na terenie gminy Tolkmicko.
   - Jechałam przez Nowinkę, przy drodze zauważyłam wałęsającego się psa w typie owczarka podhalańskiego lub goldena. Nie zastanawiając się, zatrzymałam samochód i wzięłam psa do środka. Gdy zadzwoniłam do urzędu w Tolkmicku, usłyszałam w sekretariacie, że pracownik zajmujący się porzuconymi psami jest na urlopie i mam się z nim kontaktować dopiero, jak z niego wróci – opowiada pani Edyta, która jest mieszkanką gminy Braniewo.
   Po takiej odpowiedzi pani Edyta zadzwoniła po pomoc do braniewskiego OTOZ Animals. - Zadzwoniliśmy do Urzędu Miasta w Tolkmicku. Pani sekretarka poinformowała nas, że urzędnik zajmujący się zwierzętami porzuconymi na terenie gminy jest na urlopie. Na naszą prośbę dostaliśmy numer do pani burmistrz, ale nikt nie odbierał. Okazało się, że trwa sesja Rady Gminy. Gdy zadzwoniliśmy ponownie do sekretariatu, połączono nas z urzędnikiem, panem Stanisławem, który od razu poinformował, że nam nie pomoże, że to nie jego dział. Na naszą prośbę, aby w takim razie ustalił, kto jest w stanie nam pomóc i aby oddzwonił na podany przez inspektor OTOZ Animals numer, pan odpowiedział jedynie „dziękuję”, po czym rozłączył się – relacjonuje Monika Hyńko z braniewskiego OTOZ Animals. - Dzwonimy ponownie do UM w Tolkmicku, a pies ciągle siedzi w samochodzie u pani Edyty. Informujemy o skandalicznym zachowaniu urzędnika, osoby, która utrzymywana jest z podatku mieszkańców, a którego obowiązują pewne normy zachowań. W tym czasie oddzwania pani burmistrz. Kiedy przedstawiliśmy jej problem, powiedziała nam, że skoro pani Edyta wzięła psa do samochodu, to jest to jej problem, bo stała się automatycznie opiekunką psa. Gdzie są przepisy, które stanowią, że osoba, która wyłapała wałęsającego się psa na terenie gminy, staje się jego opiekunem? Dlaczego wykorzystuje się brak wiedzy ludzi, do przerzucania na nich odpowiedzialności za wałęsające się psy? Czy pani Edyta powinna psa porzucić na drodze w Nowince i pojechać do domu? - pyta oburzona Monika Hyńko.
   Pani Edyta zabrała psa do domu i na własną rękę zaczęła szukać właściciela. Zajęło jej to kilka godzin. W końcu się udało. - Okazało się, że pies należy do mieszkańców okolic wsi Nowinka, którzy jakiś czas temu przeprowadzili się z Elbląga. Chyba nie do końca odnajduje się w nowej rzeczywistości, dlatego często ucieka – opowiada nam pani Edyta. - Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło.
   Tymczasem zarzuty OTOZ Animals w sprawie postępowania tolkmickich urzędników odpiera burmistrz gminy Magdalena Dalman. W piśmie, które otrzymaliśmy mailem (całość tutaj), zarzuca inspektorom OTOZ Animals, że przekazują mediom nieprawdziwe informacje dotyczące okoliczności sprawy.
   „Wytłumaczyłam mojej rozmówczyni (pani Edycie – red.), że zabierając psa do samochodu uniemożliwiła podjęcie działań zgodnych z Programem opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Miasta i Gminy Tolkmicko, a jednocześnie wzięła odpowiedzialność za dalsze losy psa” - pisze pani burmistrz. - „Program jasno wskazuje, że odławianiem bezdomnych zwierząt z terenu gminy zajmuje się schronisko we współpracy z gminą (w wypadku naszej gminy jest to schronisko w Pasłęku) oraz policją”.
   Pani burmistrz dodała, że zaoferowała pomoc pani Edycie w poszukiwaniu właściciela psa, poprosiła też o pomoc sołtysa Nowinki.
   
RG

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
No niektórzy to faktycznie bardziej o zwierzęta się troszczą niż o ludzi. Urzędnik z innego działu miał zająć się sprawą psa? Szanuj czas i pracę innych zamiast zawracać im głowę sprawami które ich nie dotyczą.
haniahenio (2019.03.06)
Pani zobaczyła psa i zabrała od razu "nie zastanawiając się" jak sama napisała. Bardziej to na uprowadzenie wygląda. Jakby to jeszcze jakiś brudny i zagłodzony, to może by pomyślała i pewnie nie wzięła.
(2019.03.06)

info

6  
  9
animalsi to terroryści, uważajcie na nich, ci ludzie żyją z waszej wrażliwości
(2019.03.06)
ide zmienic plec na psa
czlowiek (2019.03.06)

info

1  
  2
niestety włodarze gminy Tolkmicko niestety tak właśnie działają. .nic od siebie, o wszystko problem, zero inicjatywy, mam wrażenie że mieszkańcy im niepotrzebni bo po co, jeszcze będą musieli ruszyć te 4 litery. .. a nową głowa miasteczka tylko porażki zalicza w tym pseudomedialne też, żałuje że oddałem głos na Panią Burmistrz, ale czas rozliczy wszystko. ..
neneb (2019.03.06)
@neneb - Mądry polak po szkodzie!!!
(2019.03.06)
Pracuję w prywatnej firmie. Gdybym powiedziała że coś zostanie zrobione, jak ktoś wróci z urlopu to by mnie śmiechem zabili. Isnieje coś takiego jak delegacja zadań, przekazywanie wiedzy i wzajemne zastępowanie się w razie potrzeby. No ale to urząd, tam się czas zatrzymał...
(2019.03.06)
całe szczęście, że urzędasy boją się ośmieszenia, ujawnienia personaliów i konieczności tłumaczenia się. Trzymajmy się tego!
(2019.03.06)

info

3  
  1
Drodzy moi, uważajcie na swoich pupili, bo pani Edyta krąży po okolicy. Jak porwie waszego pieska lub kotka, będzie rozpacz w rodzinie.
(2019.03.07)

info

3  
  4
Pani Edyta powinna działać zgodnie z prawem. Biorąc cudzego psa do samochody złamała prawo. Prawo własności jest pod ochroną (patrz, konstytucja, kk, kc itp. ), co powinni brać pod uwagę nawet inspektorzy ochrony zwierząt. Jak zobaczysz bezpański samochód z kluczykami w stacyjce to wsiadasz i jedziesz nim na posterunek do innego miasta? Dodatkowo uniemożliwiła weryfikacje "złym urzędnikom" stanu faktycznego (teraz każdy dla żartu lub po złości może wsadzić w samochód psa sąsiada i zawieźć go do sąsiedniej gminy i jeszcze zgrywać dobrą duszę). Jak by pies uznał będąc w samochodzie, że Pani chce go porwać i ją zaatakował to winny byłby właściciel! Pani Edyta poświęcając czas i odnajdując właściciela zachowała się wzorowo, czynią wyżej opisane argumenty bezzasadnymi. Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale. .. ..
ciekawy (2019.03.07)