63
01.11.2020

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Smutno. Na dworze smutno pada deszcz spadają łzy zmarłych w czyśćcu błądzące na dworze jesień złocista w pełnej krasie i biały tiul mgły zasłania słońce. Prześliczne białe i złote chryzantemy powoli i z gracją kołyszą się na wietrze jakby to były głowy zmarłych i zapach wosku napełnia powietrze. A w sercu nostalgia i smutek powraca myślami wracamy do tych co odeszli przeżyli swój czas tu na tej ziemi i Bóg ich wezwał swą drogę przeszli. Stoję nad grobem ojca i matki patrzę na zdjęcie zakute w kamieniu w podświadomości przywołuję ciebie matko ma i słyszę twój cichy głos jestem Heniu. Patrzę na znicze które płoną migają co chwile jak ludzkie powieki czuję twe ciepło wiem że tu jesteś choć cień twój zgasł na zawsze odeszłaś na wieki. A wokół cisza jak makiem zasiał słychać tylko jak pękają nagrzane szklane znicze widzę tłumy które wciąż idą że nawet wszystkich nie zliczę. I tak co roku tak od wieków snują się zapłakane ludzkie tłumy to jest marsz żywych w hołdzie umarłym chwila refleksji zadumy. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Co roku. Jak co roku łzy zasłaniają mi oczy kiedy to cmentarną aleją zaczynam kroczyć w około złote liście cisza dookoła patrzę na zdjęcia tych co odeszli każde swym wzrokiem bliskich woła. Tłumy w około płoną znicze wzrok przyciągają złociste chryzantemy i tylko drzewa obdarte z szat stoją jak totemy. Jakże smutno tu cicho i ponuro słyszę tylko jak pękają rozgrzane znicze i tylko oczy czerwone od łez wzruszenia tłumy wielkie których nie zliczę. Ciągle posuwa się marsz żywych ktoś stawia świeczkę lub piękne kwiaty uroni łezkę nad grobem matki brata siostrzyczki oraz taty. A nad cmentarzem sina mgła niczym woalem zakrywa nasze twarze dziś jak co roku składamy zmarłym hołd w podświadomości widzimy ich twarze. Czasami myślę że słyszę matki głos kiedy tak patrzę na te piękne kwiatki bardzo kochała złociste chryzantemy to ulubione kwiaty mojej matki. A marsz żywych ciągle trwa i morze zniczy bez końca płonie na pożegnanie wszyscy żegnają się i z znakiem krzyża składają dłonie. Henryk Siwakowski
(2020.11.01)

info

1  
  0
Na grobach. Kołyszą się na grobach białe dostojne chryzantemy niczym łabędzie na jeziorze na dworze piękna złota jesień i zniczy płonących całe morze. I my zamyśleni hołd zmarłym składamy ze łzami w oczach stoję nad grobem matki za wszystko to co mi w życiu dałaś ja ci przynoszę znicze i kwiatki. W cichej modlitwie dziś was wzywamy czujemy na sobie wasz bliski wzrok a znicze płoną mrugając jak oczy niech wam na wieki rozjaśnią mrok. Wokoło cisza jak makiem zasiał gdzieś słyszę łkanie ktoś pociąga nosem widzę chusteczki ktoś łzy obciera płacząc nie może pogodzić się z losem. A znicze płoną piękne ogniste spłoną najpóźniej jutro o świcie zostanie tylko rana w sercu tak tez przemija nasze życie. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Dzień zaduszny. Złocistych liści słoneczny blask jak milo ze nie pada dziś Dzień Zaduszny i zniczy blask jest drugi listopada. Marsz żywych ciągle ciągle trwa i cmentarz pełen po brzegi odnoszę wrażenie że to wojska marsz że idą całe szeregi. Lecz nie ma werbli gdzie są werble pękają tylko spalone znicze a tłumy idą zamyślone tak wielkie że ich nie zliczę. Na twarzach smutek widać i łzy wracają dawne wspomnienia chwila nad grobem ojca matki i znowu do widzenia. A w głowie myśli kłębią się nostalgia chwila zadumy to jest marsz żywych w hołdzie umarłym tak hołd składają tłumy. I tylko krzyży zmurszałych las wskazuje wszystkim drogę wielkie grobowce sarkofagi i małe grobki ubogie. A pod nogami złote liście śliskie od ludzkich łez na grobach kwitną złociste chryzantemy i sztuczny biały bez. I znowu znicze płoną tak ładnie dosłownie ognia morze niech im rozjaśnią mroki wieczne w ognisto rudym kolorze. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

0  
  0
Nie płacz córko. Nie trzeba płakać obetrzyj swe oczka śmierci nie wzruszą ludzkie łzy miłość do matki także jej obca choć tobie po nocach ona się śni. Nie trzeba płakać zaciśnij zęby choć ból i tęsknota serce twe ściska musisz zapomnieć chwile szczęścia choć matka odeszła i jest ci tak bliska. Nie trzeba płakać jej serce zgasło i czuję chłód z grobowych czeluści już jej nie ujrzysz nigdy żywej jej cień na zawsze znikł a już ci. Nie trzeba płakać jej tez jest ciężko choć dusza jej dawno jest już u pana w anielskiej asyście ciszy pokoju krąży u pana po niebiańskich łanach. Daj jej o panie światło wiekuiste i radość wieczną zaklętą w jej duszy niech ziemskie modlitwy wciąż do niej płyną zostaną na wieki w jej duszy. A w chwilach smutku przytul ją o miłosierny mój panie ja kiedyś przyjdę podziękować ci usłyszysz moje do bram kołatanie. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Pójdziemy. Znowu posypią się z oczu łzy w ten dzień niezwykły nie pojęty pójdziemy jak zwykłe na mgliste cmentarze w tym dniu szczególnym w dniu Wszystkich Świętych. Powrócą w sercach dawne wspomnienia odżyją stare rany kiedy staniemy nad grobem bliskich drogich nam i kochanych. Wybuchną złotem kolorowe chryzantemy zapłoną wonne znicze i ruszy marsz żywych w hołdzie umarłym tak wielkie tłumy że ich nie zliczę. Znowu zabiją serca nam jak bębny głośno głucho i tylko zniczy spalonych trzask doleci w nasze ucho. Na chwile klękniemy nad grobem matki oddając jej hołd zasłużenie może w półmroku usłyszymy ich głos może ujrzymy ich cienie. A wonne znicze co płoną tak jasno spłoną najpóźniej jutro o świcie zostanie nicość serce rozdarte tak też upływa nasze życie. Henryk Siwakowski
(2020.11.01)

info

1  
  0
Zaduszki. Cmentarna aleja śliska od łez szeleszczą pod nogami złote liście ściśnięte serca i wielka nostalgia idziemy w marszu żywych wiatr gwiżdże porywiście. Mijamy groby pięknie przystrojone pękają z hukiem rozgrzane znicze znów idą tłumy w ten Dzień Zaduszny smutne pochylone których nie zliczę. Patrzę na twarze wygięte bólem przeszklone oczy smutne twarze i tylko las krzyży wskazuje im drogę każdy coś niesie zmarłym w darze. Patrzą pod nogi z opuszczoną głową czasem im kapią słone łzy na buty a cały cmentarz jakby dzisiaj płakał łzy wiszą na drzewach i cały mgłą zasnuty. Cisza wokoło jak makiem zasiał słyszę cichy szloch nad grobem matki niektórzy zbierają wypalone znicze przynieśli nowe dla kochanej matki. I tylko w powietrzu czuć zapach wosku wokół płoną znicze ktoś ogrzewa dłonie migają płomyki jak ludzkie oczy i mam wrażenie ze cały cmentarz płonie. Wciąż idą tłumy całe rodziny dziadkowie babcie matka ojciec dzieci całują się w smutku na przywitanie dziś nie ma słońca dziś nie świeci. Z żalem w sercu podnoszę głowę i cicho w myślach do boga krzyczę czemu to panie czemu tak szybko nasz życie spala się jak świeca i wygasa jak cmentarne znicze. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Kurhany. Leśne kurhany potargał wiatr dawno spłonęły cmentarne znicze pokryte mchem brzozowe krzyże całe szpalery że ich nie zliczę. Suche kwiaty w szklanych wazonach dawno swój urok straciły a przecież jeszcze nie tak dawno urokiem swym wabiły. Cisza wokoło jak tu pusto tylko wiatr uderza o cmentarne ryngrafy gdzieniegdzie obite fotki poległych żołnierzy jakby przed chwilą otworzył album z szafy. Piaszczysta aleja tysiące śladów niczym na bieżni ślady biegaczy wokoło woal białej mgły rozlany i błoto z łez rozpaczy. Tutaj spoczęli synowie Ojczyzny którzy za kraj oddali swe życie tutaj złożyli swą ofiarę a przecież mogli żyć cieszyć się życiem. Jeszcze słyszę podniosły ton orkiestry grającej Mazurka Dąbrowskiego i salwa salwa honorowa wystrzelona na część żołnierza poległego. Jeszcze słyszę łopot sztandarów Jakby orzeł przeciął powietrze i słowa wielkie Cześć ich pamięci rozpłynęły się po lesie na wietrze. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Kurhany. Leśne kurhany potargał wiatr dawno spłonęły cmentarne znicze pokryte mchem brzozowe krzyże całe szpalery że ich nie zliczę. Suche kwiaty w szklanych wazonach dawno swój urok straciły a przecież jeszcze nie tak dawno urokiem swym wabiły. Cisza wokoło jak tu pusto tylko wiatr uderza o cmentarne ryngrafy gdzieniegdzie obite fotki poległych żołnierzy jakby przed chwilą otworzył album z szafy. Piaszczysta aleja tysiące śladów niczym na bieżni ślady biegaczy wokoło woal białej mgły rozlany i błoto z łez rozpaczy. Tutaj spoczęli synowie Ojczyzny którzy za kraj oddali swe życie tutaj złożyli swą ofiarę a przecież mogli żyć cieszyć się życiem. Jeszcze słyszę podniosły ton orkiestry grającej Mazurka Dąbrowskiego i salwa salwa honorowa wystrzelona na część żołnierza poległego. Jeszcze słyszę łopot sztandarów Jakby orzeł przeciął powietrze i słowa wielkie Cześć ich pamięci rozpłynęły się po lesie na wietrze. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0
Smutny październik Kończy się powoli smutny październik i Święto Zmarłych już za pasem krzątają się ludzie przy grobach zmarłych na starym cmentarzu tuż pod lasem. Pękate kurhany obrośnięte w chwasty dzwonią na krzyżach zardzewiałe tablice i groby poległych całe szeregi tak duże że nawet ich nie zliczę. Wracają wspomnienia za tymi co odeszli w sercach nostalgia wielka narasta jestem już matko i ojcze drogi bez względu na wszystko będę tu i basta. Spuszczone głowy i woal na twarzy a pod nim łzy słone ołowiane i zapach świerku utkany kwiatami na starym krzyżu wonny wianek. Płonące znicze znak życia i śmierci migają płomyki jak ludzkie oczy i tłumy w alejach smutne zamyślone jak zwykle co roku marsz żywych kroczy. Wszystko jak co roku scenariusz ten sam płonące znicze smutek łzy na twarzy i chryzantemy przepiękne złociste tylko my co roku coraz bardziej starzy. Henryk Siwakowski.
(2020.11.01)

info

1  
  0



Reklama X