Jeden bliźniak nie żyje, drugi został ranny. Co się stało pod Działdowem?

11
27.06.2018
Jeden bliźniak nie żyje, drugi został ranny. Co się stało pod Działdowem?
(fot. Witold Sadowski, arch. portEl)
Sprawę tajemniczej śmierci jednego z braci (drugi bliźniak został znaleziony kilka metrów dalej, również pokaleczony) we wsi Jeglia gm. Rybno przejęła Prokuratura Okręgowa w Elblągu. Początkowo w PR w Działdowie prowadzone było postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania zgonu 17-latka. Elbląscy prokuratorzy nie wykluczają jednak, że do tej tragedii doszło za namową.
Do tragedii doszło 16 czerwca w poddziałdowskiej wsi Jeglia. Tam w pobliżu lasu został znaleziony martwy 17-latek, uczeń szkoły ponadgimnazjalnej. Zmarły miał na ciele ślady ran kłutych. Kilka metrów dalej leżał jego brat - bliźniak, również pokaleczony, ale żył. Został przetransportowany do specjalistycznego szpitala w Olsztynie.
   Początkowo śledztwo w tej sprawie nadzorowała Prokuratura Rejonowa w Działdowie, która prowadziła postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania zgonu siedemnastoletniego chłopca. We wtorek (19 czerwca) przeprowadzono sekcję zwłok nastolatka, która wykazała, że chłopiec zmarł w wyniku rany kłutej zadanej w okolice klatki piersiowej, która doprowadziła do krwotoku wewnętrznego i w efekcie do zgonu. Jednocześnie podczas sekcji zwłok został zabezpieczony materiał biologiczny, który miał być poddany specjalistycznym badaniom toksykologicznym.
   Z uwagi na stan zdrowia drugiego bliźniaka nie było możliwości wykonania czynności procesowych z jego udziałem.
   - W toku postępowania wyjaśnieniu podlegać będą zarówno okoliczności, jak i udział innych osób w spowodowaniu śmierci pokrzywdzonego oraz obrażeń ciała u jego brata - informuje Prokuratura Okręgowa w Elblągu, która przejęła nadzór nad tym śledztwem..
   Elbląscy prokuratorzy biorą pod uwagę wersję o samobójczej śmierci 17-latka, nie wykluczają jednak, że chłopiec mógł zostać do tego namówiony. Po kilku dniach udało się przesłuchać drugiego z braci. Prokuratura jednak nie chce zdradzić szczegółów.
   Nieoficjalnie mówi się, że chłopcy mogli być pod wpływem dopalaczy. Elbląscy śledczy są jednak ostrożni: - Musimy poczekać na wyniki specjalistycznych badań toksykologicznych - informuje rzecznik PO w Elblągu Iwona Piotrowska.
   Jeśli doszło do namowy do targnięcia się na własne życie, sprawcy grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Jak można nieumyślnie kogoś zadźgać?
(2018.06.27)
Nachlasz się lub naćpasz i robisz coś o czym nie masz pojęcia na drugi dzień.
(2018.06.27)
Oficjalnie, a nie nieoficjalnie
(2018.06.27)

info

0  
  0
JAK MOŻNA SIĘ ZADŹGAĆ SAMOBÓJCZO??
(2018.06.27)
Skoro ktoś ze swojego wyboru ćpa i chleje, to powinien odpowiadać za swoje czyny z pełną odpowiedzialnością. Nie może być tak, że podczłowiek, który wypije piwko może sobie bezkarnie mordować!
(2018.06.27)
Też nie potrafię sobie tego wyobrazić... nie słyszałem nigdy żeby ktoś w taki sposób popełnił samobójstwo..
(2018.06.27)
ciemna masa w tym mieście, az oczy bolą, nikt nie słyszał o sepuku? o samobójstwach honorowych? i taki ciemniak co nic nie wie, zabiera głos i popisuje się swoją głupota, do szkoły barany
DHCP (2018.06.28)
@DHCP - DHCP jak już piszesz o sepuku, czy hara kiri to poczytaj sobie, bo to jest rana cięta brzucha, a nie klatki piersiowej. Dodatkowo chyba nie podejrzewasz 17 latków, że mają korzenie japońskie ? Ostatnimi czasy więcej tego typu samobójstw widać w TV, niż w życiu realnym.
mechanikamator (2018.06.28)
@mechanikamator - Do szpitala w brazylijskim mieście Bauru trafił mężczyzna, w którego głowie tkwił sporych rozmiarów nóż. Jak poinformowały we wtorek brazylijskie media, 40-latek przeżył i ma się całkiem dobrze.
assa (2018.06.28)
@mechanikamator - W poniedziałek 9 kwietnia mieszkańcy podhalańskiej wsi Ząb byli świadkami wstrząsającej sceny. Przez ich miejscowość przechodził krwawiący mężczyzna, który po kolei otwierał w swoim ciele nowe rany. Według relacji świadków najpierw podciął sobie żyły na nadgarstkach, a następnie poderżnął gardło. Zanim na miejsce zdążyła przyjechać policja, okaleczony mężczyzna już nie żył. Skonał przed lokalnym sklepem.
komitetobronywigilii (2018.06.28)