Włamywacz spłoszony przez... kota
Pies pilnuje domu wzorowo, ale i kot bywa nieocenionym stróżem. Przekonał się o tym 51-letni Mirosław Ł., który chciał okraść jeden z domów przy ul. Królewieckiej. Wszedł do środka przez uchylone okno i wszystko szło gładko do czasu, gdy nadepnął na śpiącego na podłodze kota. Hałas usłyszeli sąsiedzi, którzy zatrzymali włamywacza i wezwali policyjny patrol.