W sprawie spółki JIM, po trwającym prawie rok śledztwie, prokuratura oskarżyła mężczyznę o to, że od stycznia 2004 do maja 2005 r., w Elblągu i Warszawie, nieterminowo i w ratach płacił pensje oraz nie odprowadził składek na ubezpieczenia społeczne w wysokości ponad 769 tysięcy zł. Kolejny zarzut dotyczy tego, że mimo trudnej sytuacji swojej firmy Jan P. nie ogłosił jej upadłości. Za uporczywie naruszanie praw 136 pracowników grozi mu teraz do dziesięciu lat więzienia, tyle samo, ile w sprawie Hetmana.
Pierwsze posiedzenie było wyznaczone na wczoraj (18 września). Zeznania miało składać 30 świadków, na sali nie pojawił się jednak obrońca Jana P. Sędzia Rafał Matysiak powiedział, że powiadomi o tym Radę Adwokacką.
Dziś oskarżonemu towarzyszył już prawnik, który wystąpił o wyłączenie jawności. Sędzia przychylił się do tego wniosku. Jak uzasadnił, w swoich wyjaśnieniach oskarżony może powoływać się na szczegóły swojej działalności gospodarczej.
- Wyłączenie jawności nie dotyczyło całego procesu, a tylko wyjaśnień, które miał złożyć oskarżony, a których publikacja przez media mogłaby naruszyć ważny interes prywatny Jana P. - wyjaśnia rzeczniczka elbląskiego Sądu Okręgowego, sędzia Ewa Mazurek.
Sędzia odrzucił natomiast wniosek o zwrot sprawy do prokuratury, stwierdzając, że zgromadzony materiał pozwala na jej badanie przez sąd, a ewentualne braki mogą zostać usunięte w czasie procesu.
Następne posiedzenie odbędzie się 25 września.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter