Proceder trwał przez kilka tygodni. Z piwnic mieszkańców ulicy Wiślickiej ginęły głównie rowery. - 29 listopada około godz. 21.30 mieszkańcy ulicy zauważyli mężczyznę, który pod osłoną nocy wkładał do dostawczego volkswagena rowery - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. - Jeden ze świadków rozpoznał swoje mienie i interweniował. Między mężczyznami doszło do szarpaniny. Właściciel samochodu uciekł. Na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci. Jak na ironię, złodziej zgubił portfel z dokumentami. Okazało się, że jest nim 25-letni Adam Cz., mieszkaniec bloku przy ul. Wiślickiej. Samochód, w którym były skradzione rzeczy, policjanci zabezpieczyli na parkingu.
Kilka godzin później, około 3 nad ranem, do komendy przy ul. Tysiąclecia przyszedł Adam Cz. Jednak nie po to, aby oddać się w ręce sprawiedliwości, lecz by zgłosić kradzież samochodu.
- Oficer dyżurny poinformował mężczyznę o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań - mówi Jakub Sawicki. - 25-latek upierał się jednak przy swoim i koniecznie chciał złożyć zawiadomienie o fikcyjnym przestępstwie. Policjant przyjął zawiadomienie od mężczyzny, gdyż miał obowiązek to zrobić. Następnie poinformował go, że został rozpoznany przez świadków jako sprawca kradzieży i trafi do policyjnej celi. 25-latek bardzo się zdziwił. Wykrzykiwał, że jest niewinny i doskonale zna prawo, gdyż dwa lata „siedział” w więzieniu.
W końcu jednak mężczyzna przyznał się do przestępstwa. Okradał sąsiadów od miesiąca. Łupy przechowywał w swoim mieszkaniu. W samochodzie było kilka rowerów i ponton wędkarski. Adam Cz. był karany w 2001 r. za rozbój. Teraz grozi mu kara do 10 lat więzienia. Zarzut kradzieży został poszerzony o składanie fałszywych zeznań i zawiadomienie o niedopełnionym przestępstwie.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter