Marek S. i Andrzej N. pracowali w wydziale patrolowo-interwencyjnym komendy stołecznej i często, nawet po godzinach służby, patrolowali ulice Warszawy i Jabłonnej. Zatrzymywali kierowców, którzy w ich opinii popełnili jakieś wykroczenie drogowe oraz legitymowali np. handlujących na targowiskach Rosjan i Ormian.
W przypadku kontroli drogowych w zamian za odstąpienie od wypisania mandatu przyjmowali łapówki w wysokości od 80 do nawet 840 zł. Obcokrajowcom natomiast, którzy sprzedawali na targu, okazywali swoje legitymacje służbowe i zatrzymywali paszporty, sugerując, że oddadzą je tylko wtedy, gdy otrzymają pieniądze. Były to kwoty kilkuset złotowe. Obaj byli policjanci wpadli w ręce prawdziwej policji w Elblągu. Marek S. pochodził bowiem z Elbląga i zaprosił tu swego kolegę. Oczywiście wykorzystali ten pobyt i znów kilkakrotnie zażądali łapówek od Rosjan. Właśnie Rosjanki, które handlowały na elbląskim rynku, powiadomiły straż miejską, a ta policję. Byli policjanci tylko częściowo przyznają się do winy. Grozi im do 10 lat więzienia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter