Około godziny 11 zgłosił się do elbląskiej komendy 29-letni Andrzej D. Oświadczył, że między 20 a 21 maja z parkingu osiedlowego przy ul. Tuwima został mu skradziony samochód chrysler voyager. Rozpoczęły się poszukiwania wartego około 20 tys. zł. samochodu.
- Policjanci penetrowali pobliskie ulice, przesłuchali świadków, odtwarzali filmy z monitoringu wizyjnego miasta - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. - Nigdzie nie zauważono samochodu, relacje świadków również niczego nie wniosły. Pojawiło się podejrzenie, że do kradzieży w ogóle nie doszło. Policjanci zwalczający przestępczość samochodową, dzięki pracy operacyjnej, odtworzyli faktyczny przebieg zdarzeń, który diametralnie różnił się od zeznań zgłaszającego - kontynuuje Jakub Sawicki. - Okazało się, że 29-letni elblążanin zgłosił kradzież, ponieważ był zainteresowany uzyskaniem odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej. Faktycznie, jak sam później przyznał, sprzedał wcześniej samochód na części.
Andrzej D. został zatrzymany. Przyznał się do winy. Za złożenie zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie oraz składanie fałszywych zeznań grozi mu kara do 3 lat więzienia. Mężczyzna był wcześniej karany, głównie za przestępstwa przeciwko mieniu.
W ubiegłym roku policjanci prowadzili osiem spraw związanych z zawiadomieniem o fikcyjnej kradzieży samochodu. Wszystkim osobom postawiono zarzuty oraz skierowano przeciwko nim akt oskarżenia do sądu. Opisana sprawa jest piątą w tym roku, dotyczącą fikcyjnej kradzieży auta.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter