Groził byłej żonie pozbawieniem życia

1
05.09.2014
Groził byłej żonie pozbawieniem życia
fot. (arch. portEl.pl)
60-letni mieszkaniec gminy Braniewo trzeźwieje w policyjnym areszcie. Mężczyzna został odseparowany od bliskich po tym, jak wszczął awanturę, w trakcie której popychał i groził pozbawieniem życia swojej byłej żonie. Funkcjonariusze objęli rodzinę procedurą ,,Niebieskiej karty’’ i teraz to dzielnicowy będzie monitorował ich sytuację.
Do jednych z podstawowych zadań Policji należy ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców. Dlatego funkcjonariusze mają obowiązek interweniowania na zgłoszenia tzw. awantur domowych, a w przypadkach gdy stwierdzą, że wystąpiła przemoc w rodzinie są zobowiązani do rozpoczęcia procedury „Niebieskiej Karty”. Tak też było w tym przypadku.
   Wczoraj po godz. 18 do oficera dyżurnego braniewskiej komendy zadzwoniła mieszkanka gminy Braniewo, informując, że jej były mąż jest pijany i agresywny.
   Policjanci , którzy natychmiast pojechali pod wskazany adres potwierdzili zgłoszenie. Na miejscu zastali nietrzeźwego 60-latka. W rozmowie ze zgłaszającą ustalili, że jej były partner wszczął awanturę, podczas której popychał ją, poniżał, a także groził pozbawieniem życia. Mając na uwadze dobro kobiety funkcjonariusze podjęli decyzję, że 60-latek nie może pozostać dłużej z nią w domu i doprowadzili pijanego awanturnika do policyjnej celi. Gdy wytrzeźwieje będzie musiał wytłumaczyć się ze swojego zachowania dzielnicowemu. Rodzina została także objęta procedurą ,,Niebieskiej karty’’.
   Policjanci apelują , żeby nikt nie pozostawał obojętny na widok przemocy – reagujmy! Tak jak w opisanym przypadku wystarczy jeden telefon, aby zainterweniowali funkcjonariusze, izolując agresora. Zadbajmy o bezpieczeństwo swoje i innych. Policjanci sprawdzą każdy taki otrzymany sygnał.
   
sierż. J.Ciszewska, KPP w Braniewie

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Może niech reaguje policja? Swego czasu musiałam wezwać policję do domu. Całkowita bezradność, twierdzenie, ze przecież agresor nie krzyczy, nie awanturuje się, nie grozi, nie rzuca się z pięściami. Tak trudno wpaść na to, że w obecności policji ludzie raczej zachowują się poprawnie.
pitoleniepolicji (2014.09.07)

info

2  
  0



Reklama X