Spotkanie z kandydatami do Parlamentu Europejskiego w wypełnionej po brzegi sali koncertowej w Ratuszu Staromiejskim mogło zaskakiwać. Zwolennicy PiS-u, którzy razem z mlekiem matki karmieni byli eurosceptycyzmem, a niektórzy z nich maszerowali całkiem niedawno pod transparentami z napisem „Konzentrationslager Europa”, przecierali oczy ze zdumienia kiedy „jedynka” PiS-u - prof. Karski rzeczowo i profesjonalnie wyjaśniał mechanizmy stanowienia prawa w Parlamencie Europejskim oraz korzyści płynące z przynależności do Unii. Zero wątpliwości i zastrzeżeń. Ani słowa o utracie niepodległości i zamianie zależności od Moskwy na podległości wobec Brukseli. Widać było, że ten człowiek wie co mówi i jeśli tylko będzie taka wola wyborców, to nie przyniesie nam wstydu w PE. Na pozostałych kandydatów spuśćmy litościwie zasłonę milczenia, nie mieli wiele do powiedzenia. Ich jedyną zaletą jest głęboka miłość do Elbląga wynikająca z posiadania tu jakichś pociotków.
Kolejnym zaskoczeniem była nieoczekiwana zmiana miejsc – rzecznik PiS-u Adama Hofman zaprosił zebranych na spacer na Bulwar Zygmunta Augusta, gdzie z krótkim przemówieniem czekał na nich Jarosław Kaczyński. Prezes rutynowo zaapelował do rządzących o przekopanie Mierzei, chociaż wydaje się, że wożenie towarów do Kaliningradu przez przekop, to nadkładanie drogi, a na inny fracht ze względu na bliskie sąsiedztwo dwóch dużych portów raczej nie warto liczyć. No cóż, przekop to mocno nieświeża kiełbasa wyborcza PiS-u, ale ma swoich amatorów. Jeden z nielicznych młodych ludzi entuzjastycznie wymachiwał własnoręcznie zrobionym transparentem, na którym wielkimi kulfonami wypisane było „Jarosław zbaw Polskę”. Ilu z nas zdobyłoby się na poświęcenie czasu i pracy na wykonanie czegoś takiego?! Nasza wiecowa aktywność sprowadza się co najwyżej do powiewania wręczonymi przez organizatorów chorągiewkami. Byłem pod wrażeniem, ten chłopak przywrócił mi wiarę w zaangażowanie młodzieży w sprawy kraju.
Niestety ten przypływ optymizmu stłumiła pewna starsza pani. Być może razem chodziliśmy do szkoły i to ją ośmieliło do spytania mnie kim jest ten pan kuśtykający o kuli. Kiedy zaskoczony upewniłem się, że pani ma telewizor, wyjaśniłem jej, że człowiekiem, który w życiu i na ekranie nie odstępuje prezesa na krok jest Adam Hofman. Usłyszałem na to, że pani jak słyszy niemieckie nazwisko, to zamyka telewizor. Mam nadzieję, że ta pani nie zauważyła jak prezes odjechał skodą, wytwarzaną w koncernie, którego ojcem chrzestnym jest... Nie, to mi przez gardło nie przejdzie. Alarmuję jednak – panie prezesie Kaczyński, pan ze swoim zero-eurosceptycznym programem i skrywanym germanofilstwem mija się z elektoratem. Proszę nie iść tą drogą!
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter