UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
I ja p. Aborygenie też bym się napił. Niewiele, ale mniej więcej tyle co koń lub krowa po całodziennym pobycie na pastwisku. W upalny dzień. I żeby była jasność i to, nie dlatego, że lubię się odurzyć. Nic podobnego. Bo gdyby tak było, chodziłbym tak jak p. Włodek na wiece. A ja nie zwykłem chodzić tam gdzie, ludzie opowiadają niestworzone i niesamowite rzeczy. Mi wystarcza telewizja. Wczoraj np. w telewizji widziałem takiego jednego odurzonego, że zrobiło mi się Go i siebie żal. Siebie trochę bardziej. To był p. Adamek a jego stan wyraźnie wskazywał, że jeszcze to co dostał w ostatniej walce nie wyparowało z niego całkowicie. A w dodatku jeszcze dziennikarka niczym kret, wierciła temu co to nawet nie wiedział gdzie jest i o czym ma mówić, taką dziurę w brzuchu, że pomyślałem sobie jeśli ten gość przyjechał do studia tramwajem to na pewno swój przystanek przepuści i ani chybi trafi gdzieś w góry. Chociaż podobno góry koją. Ale nie pomagają na niedotlenienie mózgu. Powietrze tu ma mnie tlenu. Ale o ile dobrze zrozumiałem z mowy zaproszonego gościa do studia, wybiera się on do europarlamentu. Ratować katolicyzm przed katolikami. Nie wiem czy w Brukseli jest więcej powietrza, ale jedno wiem na pewno, że od dziś nie będę śpiewał : Góralu, czy Ci nie żal ? Tylko - Góralu żal mi Ciebie ! I to jeszcze jak. A może byś został na halach ? Przy owieczkach i baranach.
ck