Zalew Wiślany zamienił się w prawdziwą „zimową pustynię” i można się na nim poczuć, jak na prawdziwym lodowcu. Przyciąga więc rzesze amatorów zimowych sportów. Odważniejsi zapuszczają się nawet w głąb tego ogromnego lodowiska. Jedni ciągną tu dzieci na sankach, inni kręcą piruety na łyżwach, jeszcze inni ścigają się z wiatrem na bojerach tak, jak Karol Konarzewski z Gdańska, miłośnik tej dyscypliny sportu. – Jeździliśmy tutaj kilka lat temu, stąd wiemy, że w Suchaczu jest bardzo fajnie i na pewno się dziś nie zawiedziemy – mówi Karol Konarzewski. - Wczoraj do północy przygotowywaliśmy sprzęt. Chcemy przyjechać tu także w sobotę, ponieważ będzie ocieplenie i ma przyjść silny wiatr. Może być wtedy bardzo ciekawie. A dziś, jak się uda, rozwiniemy prędkość 80 km/h. Odjedziemy za chwilę kilometr w głąb zalewu i będziemy jeździć. Oby tylko był dobry wiatr – dodaje. - Pochodzę z Giżycka, a tam sport bojerowy to naturalny sport. Zimą nikt tam nie jeździł na nartach tylko szedł na lód.
Ślizganie po Zalewie Wiślanym zachwala Karol Konarzewski z Gdańska (na zdj. w pomarańczowej czapce)
Jak zapewnia pan Karol, wejście na oblodzony zalew jest jak najbardziej bezpieczne. Pokrywa lodowa ma dziś grubość kilkunastu centymetrów. - Ja tutaj wprowadzam swoje dzieci – mówi gdańszczanin. - Zawsze przed wejściem sprawdzamy lód. Akwen został w poniedziałek przebadany przez zawodników uprawiających ten rodzaj sportu. Lód miał wtedy grubość 12 cm. Mróz cały czas trzyma więc dziś powinien mieć grubość 14-15 cm. Można po lodzie jeździć samochodem, chociaż tego nie polecam.
Elbląskie lodowisko daleko się ma do ogromnej, bezkresnej „oblodzonej pustyni” zalewu. Ogromna przestrzeń, piękno natury i brak obaw, że podczas jazdy zderzymy się z pędzącym łyżwiarzem, mówią same za siebie. A że wkrótce przyjdzie odwilż, jutro ostatni dzwonek, by przyjechać nad zalew i poczuć się trochę jak na końcu świata.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter