Mieszkanie Łęcza napisał: "Poranna burza i kilkadziesiąt minut intensywnego deszczu wystarczyły by w niedzielne przedpołudnie droga asfaltowa prowadząca przez Łęcze w kierunku Tolkmicka i Suchacza zamieniła się w rwącą rzekę, a przydrożne rowy, wypełnione po brzegi, w rwące potoki. Spokojnie padający deszcz w mgnieniu oka przekształcił się w gęstą ścianę wody i tak przybrał na sile, że z każdej strony spływała woda, która zaczęła zalewać przydrożne podwórka. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jednym z winowajców podtopień okazał się nasz przystanek autobusowy z zarwanym przepustem, przez który przelewająca się bokiem woda wdzierała się na jedną z posesji i napierała na ściany stojącego tam budynku mieszkalnego. Gdyby nie ciężka praca strażaków z OSP Łęcze, cztery rodziny nie miałyby gdzie mieszkać. Dawno nie oczyszczane rowy w pasie drogowym też dały o sobie znać, bo Powiatowy Rejon Dróg już o nich zapomniał. Woda to straszny żywioł - mogliśmy się o tym przekonać nie raz, tylko jak przekonać nasze Władze, by zechciały chociaż raz na kilka lat tak zwyczajnie przysłać odpowiedni sprzęt i udrożnić nasze rowy czy naprawić zarwane przepusty. Niby mała woda a problem duży, bo kto chciałby na widok deszczu dostawać "gęsiej skórki". Wiemy, że lato jakieś mokre tego roku, że takich podtopionych miejsc w okolicy wiele i że suchy mokrego nie zrozumie, ale czy tak wiele wymagamy? Chcemy mieszkać na suchym lądzie, a woda niech płynie tam, gdzie jej miejsce. Niby to Wysoczyzna, a woda wciąż nas zalewa".
Burmistrz Tolkmicka Andrzej Lemanowicz tak skomentował panującą w Łęczu sytuację: - Byliśmy tam dzisiaj, by obejrzeć faktyczny stan rzeczy. Woda w większości ustąpiła, w niedzielę napływała nie tylko w wyniku uszkodzenia przepustu, spływała bowiem także z lasów. Załamany przepust spowodował spiętrzenie wody.
Urząd Gminy ma w planach rozebranie znajdującego się przy przepuście przystanku autobusowego i przeniesienie go w inne miejsce, by można było usunąć "winowajcę podtopień". Na pytanie o możliwy termin tych prac i ostateczne zakończenie problemów z zalewaniem posesji, burmistrz odpowiada: - Na temat terminów będę mógł wypowiedzieć się za 2-3 dni, nie wiadomo bowiem, jakie mamy obecnie moce przerobowe w tym zakresie. Chcielibyśmy jednak zdążyć przed jesiennymi opadami, by takie sytuacje już się nie powtarzały. To oznacza, że prace chcemy rozpocząć i zakończyć we wrześniu.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter