Uderzył czy przewrócił się na dziecko?

13
17.09.2009
Uderzył czy przewrócił się na dziecko?
W elbląskim sądzie toczy się proces w sprawie śmierci 1,5 rocznego Szymonka (fot. PS)
Półtoraroczny Szymonek zmarł w wyniku urazu jamy brzusznej, nastąpiło wówczas rozerwanie wątroby i krwotok wewnętrzny. Co do tego biegli są zgodni. Nie są jednak w stanie określić czy te obrażenia spowodowało silne uderzenie pięścią w brzuch czy – jak twierdzi oskarżony 23-letni Tomasz M. – przewrócenie się na dziecko.
Dziś (17 września) w sądzie odbyła się kolejna rozprawa w związku ze śmiercią 1,5 rocznego Szymonka. Chłopiec zmarł w mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej w grudniu 2008 roku. Na ławie oskarżonych zasiada konkubent matki dziecka – 23-letni Tomasz M. Mężczyzna twierdzi, że gdy trzymał dziecko na rękach i karmił je mlekiem z butelki, nagle przewrócił się z nim na podłogę.
   Biegli ustalili przyczynę zgonu półtorarocznego Szymonka.
   - Jest nią uraz jamy brzusznej z rozerwaniem jednego płata wątroby i krwotok do jamy otrzewnowej – mówił dziś w sądzie biegły patomorfolog Cezary Wesołowski. – Wyjaśnienia oskarżonego są prawdopodobne, bo do urazu mogło dojść w wyniku poślizgnięcia się czy potknięcia mężczyzny i upadku z całym impetem na dziecko. Mechanizm mógł być taki – dziecko upadło na twardą zabawkę i zostało przygniecione albo oskarżony upadając podparł się ręką i trafił na dziecko. Mogło jednak też być tak, że to silne uderzenie pięścią w brzuch spowodowało uraz. Prawdopodobieństwo tych zdarzeń jest równe – stwierdził biegły.
   Sędzia Elżbieta Kosecka – Sobczak wskazała jednak na fakt, że świadkowie twierdzili, że w pokoju Szymonka nie było zabawek na podłodze.
   - Oskarżony podał, że trzymał chłopca na ręku i karmił go z butelki. Moim zdaniem jest możliwe, by przy takiej pozycji, w przypadku, gdy się potknął, a potem upadł na dziecko oparł się ręką na jego ciele – wyjaśniał biegły. - Człowiek upadając broni się, a są różne sposoby upadku i różne sposoby obrony przed nim.
   Biegły przyznał jednak, że uraz mógł być spowodowany uderzeniem pięścią. – Co najmniej jeden cios w górną część brzucha też mógł spowodować takie obrażenia – dodał.
   Podkreślał też, że reakcją na ból musiał być płacz dziecka. Tymczasem, jak zeznawali oskarżony i matka Szymonka, chłopczyk nie płakał, stał się natomiast ospały.
   - Mogło tak być na skutek upływu krwi – wyjaśniał patomorfolog.
   Nie zmienia to faktu, że nikt nie udzielił natychmiastowej pomocy dziecku. A co mogło uratować mu życie?
   - Otwarcie jamy brzusznej, zatamowanie krwawienia z wątroby, odessanie krwi – wymieniał biegły. – Podstawowym zachowaniem byłoby natychmiastowe wezwanie pomocy medycznej.
   Dziś w charakterze świadka zeznawał 23-letni mężczyzna. Znał i matkę Szymonka, Mariettę, i biologicznego ojca dziecka, a także Tomasza M.
   - Znam Mariettę, przychodziłem do niej na kawę i porozmawiać – mówił w sądzie. – Gdy ojciec Szymonka trafił do aresztu ona zaczęła spotykać się z Tomaszem M. Bywałem u nich w mieszkaniu i widziałem, że stosunek jego do dziecka jest bardzo dobry. Również Marietta była dobrą matką. Nie zauważyłem, by w tym domu działo się coś złego. Byłem zdziwiony, gdy usłyszałem od znajomego o tej tragedii – mówił. – Tego samego dnia spotkałem się z Tomkiem. Był roztrzęsiony. Mówił, że poszedł zapisać się do fryzjera, gdy Marietta zadzwoniła do niego, że coś się dzieje z Szymonkiem, że nie czuje jego pulsu. Gdy wrócił do mieszkania już przyjechała karetka. Nie mówił jednak, że upadł na dziecko.
   - Z Mariettą rozmawiałem telefonicznie w dniu, w którym opuściła areszt – kontynuował świadek. – Zadzwoniła do mnie, krzyczała i chciała telefon do adwokata. Chciała, żebym do niej przyszedł, bo się boi, że ten skur… , który zabił jej dziecko, jak wyjdzie z aresztu to jej też coś zrobi. Nie mogłem się z nią spotkać, bo wyjechałem na Sylwestra za miasto. Później pojechałem do pracy do Holandii, a Marietta już się ze mną nie kontaktowała. W marcu tego roku wróciłem do Polski i postanowiłem odwiedzić ją w mieszkaniu – mówił 23-latek. – Wyglądała bardzo dobrze, ale, jak twierdziła, trzymała się dzięki tabletkom. Powiedziała, że nie wie dlaczego Tomek „siedzi”, nie mówiła nic o okolicznościach śmierci dziecka. Dowiedziałem się później, że związała się z kimś i że jest w ciąży.
   Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy na 7 października. Wówczas przesłuchani zostaną biegli z zakresu psychologii i psychiatrii.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
jasne. Odruch normalnego człowieka nawet gdyby sie przewracał byłby taki żeby chronić dziecko a nie opierać się na nim pięścią!!!!! Po co komu taki biegły, niedługo ci co zostana pobici też będą winni sami sobie bo uderzyli w pięść napastnika sami. PARANOJA!!!!! Patologia nigdy nie powinna mieć dzieci i tyle Byłoby spokojniej bezpieczniej i pracy byłoby więcej i pomoc społeczna nie byłaby potrzeba. Mordercy wymigają się!!!!!
(2009.09.17)

info

0  
  0
dozywocie pijackiej mendzie!!!
(2009.09.17)

info

0  
  0
Nic mu nie zrobią, nie czytacie i ogem oplądacie tv. Gdyby policja znalazła u niego nielegalne mp3,albo system operacyjny, to skarbówka wsadziła by go odrazu do pierdla, ale tu nie naruszył nic ważnego dla państwa więc jest niegroźny
robsonn (2009.09.17)

info

0  
  0
Ta menda pewnie niedługo wyjdzie z aresztu a to nie jego pierwszy pobyt w tym naszym elbląskim kurorcie.
(2009.09.17)

info

0  
  0
gdy otarlam lze naszla mnie refleksja a mianowicie gdzie podziala sie milosc matki do dziecka, jej poswiecenie nad wychowaniem na dobrych ludzi. i mysle ze w tym blednym kole naszego wieku komuterow i pogoni za latwym pieniadzem nie osiagniemy niczego godnego jako ludzie chyba ze sie opamietamy zatrzymujac w miejcu na chwile, mam nadzieje ze inna mama teraz sie opiekuje malym chlopczykiem, mama ktora go kocha i daje mu bezpieczenstwo przed mordercami malych dzieci, czy to ty ktora to czytasz / l v
(2009.09.17)

info

0  
  0
zawsze zastanawialam sie skad tyle krzyku o aborcje, a jesli chodzi o znecanie sie nad dziecmi, to nikogo to nie obchodzi. Ktos mnie poinformowal, ze to dlatego, ze urodzone i ochrzszczone dziecko pojdzie do nieba, a embrion nie ma szansy. Wole zostac przy swojej ateistycznej mentalnosci. Ta Marietta i jej partnerzy powinni byc wysterylizowani.
(2009.09.17)

info

0  
  0
to następne dziecko Marietty na pewno nie będzie miało łatwego życia.
(2009.09.17)

info

0  
  0
Zgadzam się z komentarzem przede mną. Ja też wolę być w takim razie ateistką. .. Aborcja to mordertswo, ale narodzonym dzieckiem w tym kraju nikt się nie interesuje. Ani nim, ani jego matką. liczy się tylko płod i jego "inkubator". matka jako człowiek też nie ma znaczenia. najważniejszy jest embrion.
(2009.09.17)

info

0  
  0
Marietta jest niezła, dwoch jej gości siedzi, dziecko nie żyje, a ona jakby nigdy nic ma trzeciego. Boże chroń przed taka patologią. Wyrazy współczucia, ale nie nie wiem dla kogo.
(2009.09.17)

info

0  
  0
widzialam kiedys jak moja sasiadka-alkoholiczka upadla wraz ze swoim 1.5-rocznym dzieckiem. Przewrocila sie tak, ze dziecko bylo pod nia, ale trzymala dziecko w dalszym ciagu w ramionach i nie wbijala mu lokci w brzuch. Na szczescie miala normalnego meza, ktory sie z nia rozwiodl i odebral jej prawa rodzicielskie. Niemniej jednak, ona nie chciala zrobic krzywdy dziecku i to bylo widac. Nie wierze w ta historyjke, ze do urazow doszlo przypadkowo. No i jeszcze to, ze stal i karmil dziecko. Kto karmi dziecko na stojaco?Dlaczego nie udzielili dziecku od razu pomocy, chociaz widzieli ze dziecko zle sie czuje?Obydwoje -Marietta i jej kompan powinni zgnic w pudle, a dzieci ktore splodza od razu oddac do adopcji.
(2009.09.17)

info

0  
  0