Jak mówi wojewódzki inspektor sanitarny dr Janusz Dzisko, na mapie regionów posiadających szpitale zakaźne Warmia i Mazury stanowią białą plamę. - Istniejące u nas oddziały nie spełniają obowiązujących dziś norm bezpieczeństwa. Mówimy zatem o oddziale, który zagwarantowałby wysoki komfort w tej dziedzinie - wyjaśnia Janusz Dzisko. - Prawda jest taka, że w przypadku pojawienia się konieczności hospitalizacji związanej ze szczególnie niebezpieczną chorobą, z czym należy się liczyć, powinniśmy mieć placówkę, która spełni wszelkie wymagania. Powinna ona mieć np. własne podciśnienie, tak, by powietrze wydostające się z pomieszczenia, w którym przebywa pacjent, było oczyszczone z drobnoustrojów.
Inspektor dodaje, że nie musi to być wielki oddział: - Powinien być natomiast dobrze wyposażony. Można by go również wykorzystywać do innych celów, np. do leczenia pacjentów z zupełnie innymi schorzeniami, zaś w momencie, gdyby pojawiła się szczególnie niebezpieczna jednostka chorobowa, oddział byłby po prostu do dyspozycji.
Janusz Dzisko dodaje, że najbliższy ideału jest dziś oddział zakaźny, który istnieje przy Szpitalu Miejskim w Elblągu. Oddział ten niedawno był remontowany.
- Mieści się w osobnym budynku, ma m.in. swoją izbę przyjęć, a wszystkie sale mają własne śluzy, sanitariaty i węzły sanitarne - mówi rzecznik Szpitala Miejskiego Ewa Wąsowska.
O potrzebie stworzenia nowego oddziału czy może budowy szpitala zakaźnego rozmawiali uczestnicy posiedzenia Wojewódzkiego Zespołu Reagowania Kryzysowego, które w ubiegły piątek odbyło się w Elblągu. Szefowa Zespołu wicewojewoda Anna Szyszka pomysł popiera i uważa, że przyszedł czas na jego realizację.
- Chodzi o choroby zakaźne, na temat których nie mamy jeszcze dużej wiedzy, a które stwarzają i w najbliższej przyszłości stwarzać będą duże zagrożenie - mówi wicewojewoda. - W najbliższym czasie przemyślimy kwestię nowego oddziału. Uważam przy tym, że istnieją możliwości zdobycia na to przedsięwzięcie pieniędzy z zewnątrz. Myślę o funduszach Unii Europejskiej czy, być może, o kontrakcie wojewódzkim. Ja bym tej sprawy nie odsuwała w czasie - zastrzega Anna Szyszka.
Wicemarszałek Janusz Cichoń twierdzi, że nie ma potrzeby budowania nowego szpitala. Wystarczy wykorzystać już istniejącą bazę lokalową. - Trzeba to jednak dokładnie przemyśleć i porozmawiać z Narodowym Funduszem Zdrowia - mówi wicemarszałek. - Płacimy za utrzymywanie rezerwy w postaci łóżek szpitalnych w Białymstoku, a te pieniądze powinny zostać u nas. Będziemy wtedy mieli gwarancję, że z tymi przypadkami rzeczywiście będziemy w stanie sami sobie poradzić. Mam nadzieję, że problem uda się szybko rozwiązać.
Dr Dzisko dodaje, że pieniądze są w tej sprawie ważne, ale ważniejsze jest bezpieczeństwo. - Dzisiaj nie da się uniknąć sytuacji, w której np. samolot z Afryki środkowej ląduje chociażby w Gdańsku, a pacjent przyjeżdża do nas i - jak to się mówi - przywleka ze sobą niebezpieczną chorobę typu gorączka Ebola. Musimy zatem mieć warunki do tego, by w sposób bezpieczny dla pacjenta, personelu, a także dla innych osób hospitalizować takie osoby - przekonuje wojewódzki inspektor sanitarny.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter