To woda niebezpieczna dla żeglarzy

22
14.04.2014
To woda niebezpieczna dla żeglarzy
Cieplicówka nie jest szlakiem żeglarskim - podkreśla Jerzy Wcisła związany z projektem Pętla Żuławska (fot. WS)
Wejście do Cieplicówki. Uwaga! Niebezpiecznie! Trudne warunki do żeglugi, zarośnięte brzegi, porzucone sieci, niskie mosty. Zdecydowanie odradzamy wpływanie, chyba że kajakiem, i to raczej wiosną niż jesienią – taki zapis widnieje w przewodniku turystyki wodnej Pętla Żuławska. - Umieściliśmy ostrzeżenie, choć ta rzeka nie jest szlakiem żeglarskim – wyjaśnia Jerzy Wcisła, szef elbląskiej delegatury Urzędu Marszałkowskiego, od wielu lat zaangażowany w promocję turystyki wodnej w naszym regionie.
Nie słabną emocje, szczególnie wśród wodniaków poruszonych tragicznym wypadkiem, do jakiego doszło wczoraj (13 kwietnia) na Cieplicówce właśnie. Zginęło czworo doświadczonych żeglarzy, po tym, jak maszt ich jachtu prawdopodobnie zahaczył o linie energetyczną i stanął w płomieniach. Sprawę bada policja i prokuratura.
   - Cieplicówka w programie Pętla Żuławska nie istnieje – wyjaśnia Jerzy Wcisła, dyrektor elbląskiej delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Elblągu, od wielu lat zaangażowany w ten projekt. - To nie jest ciek wodny, na którym prowadzilibyśmy jakiekolwiek inwestycje i który promowalibyśmy jako szlak żeglarski. Więcej, w naszych materiałach Cieplicówka jest tą rzeką, po której pływanie odradzamy. Informujemy w przewodnikach i na mapach o niskich mostach, a także o nisko rozwieszonych liniach energetycznych.
   Niejednokrotnie przy budowaniu Pętli Żuławskiej i wyznaczaniu szlaków żeglarskich interweniowaliśmy, by podnieść takie linie albo ulokować je pod dnem rzeki – wskazuje. - Takie zmiany zostały wprowadzone m.in. na Szkarpawie, ale w przypadku tego odcinka, który nie jest szlakiem żeglownym, takich uprawnień nie mamy.
   - Cieplicówka nie jest klasyfikowaną drogą wodną i nie ma dla niej sklasyfikowanych parametrów dotyczących linii energetycznych. Cieplicówka i rów melioracyjny to jest ten sam standard – kończy Wcisła.
   Nurtuje jednak cały czas pytanie, jak doszło do tragedii, w której zginęli doświadczeni wodniacy.
   - Daleki jestem od oceniania tej sytuacji – zastrzega Wcisła. - Nie znam przebiegu tego rejsu, nie wiem, jaki jest stan udokumentowania, ale z rozmów, które przeprowadziłem wynika, że mogła być taka sytuacja, że maszt nie dotknął samej linii energetycznej, ale iskra przeskoczyła i doszło do pożaru i dlatego ci ludzie zginęli. Znałem ich i dlatego pozostaje żal, a rodzinom, przyjaciołom chciałbym wyrazić ubolewanie.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
A wystarczyło tylko postawić znak zakazu żeglugi.
wr (2014.04.14)

info

16  
  21
Moim zdaniem dotykali masztem lini iż przez dobrych kilka minut swiatlo w domu (obok miejsca zdarzenia gdzie mieszkam)gasło i się zaświecało. To jest tragedia dla rodzin które za pewne są teraz w wielkim ubolewaniu tym że ich bliscy tak tragicznie zginęli. [*]
mimi88 (2014.04.14)

info

19  
  1
Taki zaangażowany, a nie wie, że jachty turystyczne nie pływają po szlakach żeglownych? Oczywiście, że wszystkiego się nie zabezpieczy, ale takie tłumaczenie jest co najmniej dziwne. Moim zdaniem promowanie turystyki wodnej na Zalewie powinno właśnie polegać na oznaczaniu, czy zabezpieczaniu takich potencjalnie niebezpiecznych niebezpiecznych miejsc także poza torami wodnymi (abstrahując od tego, czy by to cokolwiek zmieniło w tym przypadku, bo przecież nie mamy pojęcia co się wydarzyło).
(2014.04.14)

info

6  
  3
Jako pierwsi na miejscu wypadku była Straż osp nowakowo. Maszt dotykał do linii wysokiego napięcia. Po paru minutach gdy łódka się stopiła to maszt spadł na trzcinę. W kierunku płynięcia łódka stała na trzeciej linii, wyglądało to tak jakby łódka cofnęła się z powrotem i oparła się o trzecią linię wysokiego napięcia. Wyrazy współczucia dla rodzin ofiar [*]
32569 (2014.04.14)

info

11  
  0
" Przeskoczyła iskra" . .. ., co za jełop.
axa1 (2014.04.14)

info

9  
  3
Co to jest " elbląska delegatura Urzędu Marszałkowskiego w Elblągu" ?
JaTylkoTak (2014.04.14)

info

3  
  0
ktoś napisał: A wystarczyło tylko postawić znak zakazu żeglugi. odpowiadam: Co za bzdury wypisujesz. Już były zakazy w PRLu, nie wypożyczyłeś kajaka bez karty pływackiej. I co, mniej ludzi tonęło? Wcale nie. Musiałbyś zakazać pływania na Tudze, Dzierzgoniu, Balewce, Motławie powyżej Mariny Gdańsk, w każdym zakolu Szkarpawy oprócz głównego nurtu (bo nad bocznymi zakolami też przechodzą nieoznakowane linie). Na Węgorapie były OZNAKOWANE linie i tak dochodziło do wypadków wejścia jachtu na druty, w tym wypadków śmiertelnych! To chore polskie podejście " szukania winnych" . Nie ma tu winnych. Linia nie musiała być oznakowana. Każdy, kto wpływa na szlak nieżeglowny (ale bez zakazu żeglugi) musi zwracać większą uwagę na przeszkody. Większość żeglugi turystycznej odbywa się poza oznakowanymi szlakami. Nie da się oznakować wszystkiego! Warto podejmować inicjatywy zmierzające do poprawy oznakowania. Ale nie miejmy pretensji, jeśli jakaś firma tego nie robi, bo nie musi, bo nie ma takiego obowiązku. W Kępinach był niebezpieczny prom ze stalową liną która nie była opuszczana i słabo widoczna. Ile pisałem różnych pism? I nic. Cud, że nikt nie zginął, wypadki były, z zerwaniem liny przez wielką motorówkę. Problem zniknął bo zlikwidowano prom zalewwislany. pl/rzeki-delty-wisly-petla-zulaw/obiekty-hydrotechniczne/kepiny-prom-nogat Samo oznakowanie to jedno, najlepiej większość niskich linii poprowadzić pod dnem i przyjąć to za obowiązujący standard. Pzdr, Piotr
(2014.04.15)

info

10  
  4
Urzędnicy! Jeśli szukacie niskich linii do natychmiastowego puszczenie pod dnem, to na Nogacie, gdy płynie się od strony Zalewu Wiślanego, jest linia na wysokości 12,3 metra! W tym miejscu mogą się pojawiać jachty z postawionym masztem, płynące od strony Szkarpawy czy strony Zalewu Wiślanego na nocleg i chcące kolejnego dnia powrócić z powrotem na Zalew Wiślany. To miejsce kolejnej potencjalnej tragedii!
(2014.04.15)

info

9  
  1
Jest technologia ukłdanie kabli pod dnem ale Urząd Marszałkowski przydzielił około 900 000 firmie Energetyk dopiero w roku 2013.Linie można było zapezpieczyć czasowo za pomocą lin stalowych " łamaczy masztów" i sukcesywnie robić przekopy. Podobno 600 000 000 Euro poszło w drogi wodne w tym pewnie ze 100 000 000 na konferencje wyjazdy delagacje i temu podobne bzdety zapisane w licznych projektach jako granty dla klasy urzędniczej bawiącej się dość dobrze za spore sumki z kasy wspólnel. Jeśli zamiast pracy jest zabawa nie ma się co dziwić że po takiej ostrej " tyrce" głowa boli i zamiast o bezpieczeństwie myśli się o alka-primie.
MariuszLewandowski-Fc (2014.04.15)

info

6  
  9
Trzeba zmienić to złe prawo i dostosować go dla ludzi, bo co to znaczy nie mamy obowiązku ustawiania znaków gdzieś tam !
(2014.04.15)

info

5  
  1