UWAGA!
[X]Zgłaszanie opinii do moderacji
ktoś napisał: A wystarczyło tylko postawić znak zakazu żeglugi. odpowiadam: Co za bzdury wypisujesz. Już były zakazy w PRLu, nie wypożyczyłeś kajaka bez karty pływackiej. I co, mniej ludzi tonęło? Wcale nie. Musiałbyś zakazać pływania na Tudze, Dzierzgoniu, Balewce, Motławie powyżej Mariny Gdańsk, w każdym zakolu Szkarpawy oprócz głównego nurtu (bo nad bocznymi zakolami też przechodzą nieoznakowane linie). Na Węgorapie były OZNAKOWANE linie i tak dochodziło do wypadków wejścia jachtu na druty, w tym wypadków śmiertelnych! To chore polskie podejście " szukania winnych" . Nie ma tu winnych. Linia nie musiała być oznakowana. Każdy, kto wpływa na szlak nieżeglowny (ale bez zakazu żeglugi) musi zwracać większą uwagę na przeszkody. Większość żeglugi turystycznej odbywa się poza oznakowanymi szlakami. Nie da się oznakować wszystkiego! Warto podejmować inicjatywy zmierzające do poprawy oznakowania. Ale nie miejmy pretensji, jeśli jakaś firma tego nie robi, bo nie musi, bo nie ma takiego obowiązku. W Kępinach był niebezpieczny prom ze stalową liną która nie była opuszczana i słabo widoczna. Ile pisałem różnych pism? I nic. Cud, że nikt nie zginął, wypadki były, z zerwaniem liny przez wielką motorówkę. Problem zniknął bo zlikwidowano prom zalewwislany. pl/rzeki-delty-wisly-petla-zulaw/obiekty-hydrotechniczne/kepiny-prom-nogat Samo oznakowanie to jedno, najlepiej większość niskich linii poprowadzić pod dnem i przyjąć to za obowiązujący standard. Pzdr, Piotr