Centrum Radioterapii powstało na terenie Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. Inwestycję za 65 milionów złotych zrealizowała prywatna firma - grupa Nu-med, która na usługi medyczne związane z radioterapią podpisała kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
- Prawie 100 procent usług w radioterapii dla pacjentów jest finansowana z NFZ, mieliśmy dosłownie kilka przypadków pacjentów prywatnych z zagranicy – mówi Henryk Niewadzioł, prezes grupy Nu-Med. - W najbliższym czasie chcemy wprowadzać kolejne nowoczesne metody leczenia, również kupować nowy sprzęt.
W ciągu 5 lat stworzono w Elblągu nowoczesny ośrodek, z którego pomocy tylko w ubiegłym roku skorzystało prawie 1200 pacjentów. W sumie od początku działalności było ich prawie pięć tysięcy. - Ta liczba rośnie, choć dziennikarze zawsze podkreślają, że to w przypadku nowotworów niezbyt dobra wiadomość. Oczywiście wolelibyśmy, by nie było w ogóle chorób nowotworowych, ale na to nasz wpływ jest ograniczony. Nas cieszy to, że coraz więcej pacjentów nam ufa, wybierając nasz ośrodek – mówi dr Andrzej Badzio, dyrektor medyczny Centrum Radioterapii i Usprawniania w Elblągu, dodając, że radioterapia jako dziedzina onkologii nadal jest niedoceniana.
- W Unii Europejskiej około połowy chorych można wyleczyć z nowotworów. Z tej połowy około 30 procent leczy chirurgia, około 20 procent – radioterapia, pozostali są leczeni dzięki chemioterapii. Radioterapia może część chorych wyleczyć, a u bardzo wielu chorych może leczenie chirurgiczne uczynić bardziej znośnym. Jej znaczenie na świecie zdecydowanie rośnie – przyznaje dr Andrzej Badzio.
dr Andrzej Badzio (fot. Anna Dembińska)
Jak przyznawali lekarze podczas prezentacji, które towarzyszyły konferencji z okazji 5-lecia Centrum Radioterapii, nadal w Polsce największym problemem jest diagnostyka, szczególnie w mniejszych miastach i na terenach wiejskich, gdzie dostęp do lekarzy specjalistów jest utrudniony, a także tryb życia i świadomość pacjentów. Na przykład przyczyną śmierci kobiet przed 65. rokiem życia w 50 procentach jest rak piersi.
- Niestety wielu pacjentów dociera do nas w stopniu zaawansowania choroby większym niż jest to w innych krajach. I to jest prawdopodobnie przyczyną, że wyniki leczenia w Polsce są ciągle gorsze – dodał dr Andrzej Badzio.