Quo vadis, resocjalizacjo?

10
05.10.2011
Po pierwsze - Nie ma związku przyczynowo-skutkowego między surowością karania a zmniejszaniem ilości przestępstw. Po drugie – resocjalizacja to nie terapia. Przenieśliśmy z psychiatrii metody leczenia czegoś, co nie jest chorobą. Po trzecie – nie ma sensu trzymać w zamknięciu np. alimenciarzy, którzy mogliby na wolności odpracować swój dług. Czas obalić mity - przekonuje prof. dr hab. Marek Konopczyński, rektor Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie.
Dziś (5 października) w Elblągu odbyła się konferencja pn. „Wykonywanie kary ograniczenia wolności i roli samorządu lokalnego w readaptacji społecznej skazanych”. Jednym z prelegentów był prof. dr hab. Marek Konopczyński, rektor Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie. Obalał mity w wystąpieniu pt. Quo vadis, resocjalizacjo?
   
   Mit pierwszy
   - Błędnie uważamy, że prawo działa odstraszająco. Tak nie jest – przekonuje prof. Marek Konopczyński. – Nie ma związku przyczynowo-skutkowego między surowością karania a zmniejszaniem ilości przestępstw. Zwiększa się co najwyżej ich wykrywalność. Tak jest np. ze stosowaniem kamer monitoringu.
   
   Mit drugi
   - Traktowanie przestępczości jako „choroby społecznej”, która wymaga leczenia. To kolejny mit – uważa profesor Konopczyński. – Dla wielu resocjalizacja równa się terapii. Przenieśliśmy z psychiatrii metody leczenia czegoś, co nie jest chorobą. Terapia wspomaga resocjalizację tylko w przypadkach, gdy ktoś jest uzależniony np. od alkoholu bądź narkotyków. Ale generalnie to nie jest ten pacjent. Przestępczość to nie problem medyczny a społeczny.
   
   Mit trzeci

   - Stwierdzenie, że resocjalizacja w środowisku zamkniętym przygotowuje do życia społecznego. Nie przygotowuje – stwierdza prof. Marek Konopczyński. – Jeśli ktoś np. był trzy lata w instytucji zamkniętej to społeczeństwu trudno go przyjąć.
   Profesor jest również zdania, że za niektóre przestępstwa nie należy karać więzieniem. Z pożytkiem dla państwa (miesięczny koszt utrzymania osadzonego w zakładzie karnym to 2300 zł) i samego skazanego jest skierowanie go do pracy.
   - Nie dotyczy to osób, które popełniły przestępstwa ciężkie, przeciwko zdrowiu lub życiu. Natomiast nie ma większego sensu w umieszczaniu w więzieniu np. alimenciarzy – twierdzi prof. Konopczyńskiego. – Przebywając na wolności mogliby odpracować swój dług. A jaki jest sens zamykania łapówkarzy? Zachód już dawno to uregulował. Najdotkliwszą karą jest zabór mienia.
   
   Podsumowanie: - Resocjalizacja to nie zabranianie i karanie. To dawanie szansy. Mądre wykorzystanie potencjału – zakończył prof. Marek Konopczyński.
   
A

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Resocjalizacja to również uświadamianie, zrobiłem źle, ok - poprawie sie! i Ty mi w tym wychowawco pomóż; ) pokaż mi dobrą droge; ) / takie jest moje podejscie, studentka resocjalizacji w Gdansku
pannaNikt (2011.10.05)

info

0  
  0
"Po pierwsze - Nie ma związku przyczynowo-skutkowego między surowością karania a zmniejszaniem ilości przestępstw. " niech pan panie profesorz wezmie zimny prysznic
okozaoko (2011.10.05)

info

0  
  0
brawo. pierwszy powiedział prawdę.
(2011.10.05)

info

0  
  0
Powiedział tylko swoją prawdę.
(2011.10.05)

info

0  
  0
uważam że schab ZAWSZE lepszy jest dobrze TŁUCZONY niż słodzony/solony/
zły (2011.10.05)

info

0  
  0
Czyżby promyk słońca wyjrzał zza chmur skostniałej i ciemnogrodzkiej wizji sprawiedliwości. W stu procentach popieram tezy. Jak można karać więzieniem i utrzymywać gościa, którego dwa razy w przeciągu dwóch lat dał się złapać na rowerze po jednym piwie[dla ciekawych- to jego kolega postawił mu piwo po pracy na budowie i póżniej zadzwonił na policję bo chciał zostać na jego miejsce brygadzistą] albo babcia prowadząca warzywniak wystawiła dwukrotnie wnuczkowi zaświadczenie o rzekomym zatrudnieniu jego w jej warzywniaku by wnuczek wziął 1000zł kredytu za które pojechał do pracy w Anglii. Kredyty spłacił przed czasem a dla babci wyrok za potwierdzenie nieprawdy w dokumentach. Kobieta ta mało nie umarła, gdy dowiedziała się od policji, że taki zaświadczenie to przestępstwo. Tym bardziej, że wnuczek codziennie jej pomagał w tym warzywniaku. Chciałbym dla tysięcy ludzi w tym kraju, którzy są karani za takie jak wyżej opisane czyny-aby ten promyk słońca rozświetlił całe niebo, co byłoby z pożytkiem dla naszych portfeli i budżetu państwa.
(2011.10.05)

info

0  
  0
relatiwizm i ad-hock stanadarty sa powodem burdelu, ktory jest w tym kraju
okozaoko (2011.10.05)

info

0  
  0
szkoda babci mogła poradzić się niektórych bossow jak uniknąć kary karze się biednych i nieswiadomych w tym tkwi potęga sukcesu
(2011.10.06)

info

0  
  0
jestem za pracę na rzecz pokrzywdzonych pracą w polu przy wałach przeciwpowodziowych, sprzątaniu ulic alimenciarzy do obozów pracy a nie zywic darmozjadow jeszcze szanowac ich prawa kiboli do kamieniołomów niech ich energia tam rozpiera słuszna demonstracja siły
(2011.10.06)

info

0  
  0
Parodia!!! karać. .. ., karać. .. .poważnym więzieniem, ucinaniem łap za kradzieże, ucinaniem członków za gwałty, ucinaniem języków za rozpowszechnianie plotek, aż się społeczeństwo nauczy!!!! Sędziowie, prokuratorzy, lekarze też!!!!! Przed wiekami karali ucinaniem łap i do niedawna nikt nie zamykał mieszkań. Ktoś kto jest uczciwy nie zagląda do kodeksu karnego i nie obawia się kary!!!! Pozdrawiam profesora, nie znam osobiście, ale wygląda sympatycznie
Poczciwa (2011.10.08)

info

0  
  0