Jeszcze kilka miesięcy temu w ogólnopolskim referendum ok. 80 proc. pracowników oświaty wyraziło wolę przystąpienia do akcji strajkowej, ale na dzień przed wyznaczoną akcją część z nich skreślała swoje nazwiska z list osób podejmujących protest w tej formie. Dotyczy to tych nauczycieli, którzy nie mają tego dnia lekcji lub zaczynają pracę w późniejszych godzinach. W wielu szkołach nie ma wcale związków zawodowych (nie tylko ZNP) i w tych placówkach oczywiście strajku nie ogłoszono. Ale są też przypadki połączenia sił ZNP i nauczycielskiej Solidarności.
- Przystąpienie do akcji strajkowej jest oczywiście dobrowolne i nikogo nie można do tego zmuszać - mówi Gerhard Przybylski, szef oddziału ZNP w Elblągu i członek Zarządu Głównego. - W naszym mieście podjęliśmy decyzję o zwolnieniu ze strajku pracowników placówek działających całą dobę, czyli pogotowia opiekuńczego i Domu Dziecka, oraz ośrodków szkolno-wychowawczych. Jednak w obu placówkach ich pracownicy przystąpili do dwugodzinnej akcji.
ZNP domaga się od rządu 20 proc. podwyżki płac, zmian w systemie emerytalnym i zdecydowanej poprawy systemu oświatowego. Żądania oczywiście dotyczą całej grupy zawodowej oraz pracowników oświaty.
Z prezesem elbląskiego Oddziału ZNP Gerhardem Przybylskim rozmawiała Marta Hajkowicz:
Mira Stankiewicz - Telewizja Elbląska
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter