Taką propozycję usłyszeli wierzyciele Andromagu od pełnomocnika uczelni. Rektor Dubiella nie zjawił się osobiście na spotkaniu z wierzycielami. Budynek, w którym mieści się uczelnia jest własnością Andromagu, założyciela szkoły. Uczelnia podpisała z Andromagiem umowę na dzierżawę tego budynku jeszcze zanim spółka ogłosiła upadłość. Obecnie zarządza nią syndyk. Ze sprzedaży budynku szkoły mógłby uzyskać około pięciu milionów zł. Suma, która zostanie z tych pieniędzy po spłaceniu przez Andromag zadłużenia w stosunku do skarbu państwa, nie wystarczy nawet do uregulowania podstawowego długu wobec przedsiębiorców, nie mówiąc o odsetkach. Dlatego podchodzą oni do propozycji rektora sceptycznie.
- Przedstawiliśmy panu Dubielli własne stanowisko w tej sprawie - powiedział Janusz Ufnalewski, jeden z wierzycieli. - Zaproponowaliśmy mu m.in., aby poręczył spłatę długu swoim własnym majątkiem lub majątkiem uczelni.
Wierzyciele dodają, że są otwarci na rozmowy. Jak sami mówią, dopóki nie otrzymają swoich pieniędzy, raczej nie mają innego wyjścia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter