- Kto by przypuszczał, że w tym pięknym budynku 70 lat temu działy się tak straszne rzeczy – mówił podczas dzisiejszej uroczystości Marek Pruszak, przewodniczący Rady Miejskiej w Elblągu. - Represjonowano tu polskich patriotów, wśród nich niezłomnego żołnierza, generała Bolesława Nieczuja- Ostrowskiego. Dzisiejsza uroczystość jest zwieńczeniem roku generała w naszym mieście, a jednocześnie odsłonięcie tej tablicy niech będzie hołdem dla wszystkich osób represjonowanych w stalinowskiej Polsce i w późniejszych latach. To wyraz naszego szacunku i hołdu, tym ludziom, którzy dla ojczyzny poświęcali swoje życie.
Pomysł umieszczenia tablicy pamiątkowej na owianym złą sławą budynku przy Królewieckiej chwali Instytut Pamięci Narodowej: - Umieszczenie tablicy pamiątkowej na elbląskiej stalinowskiej katowni polskich bohaterów, bo tym przede wszystkim była każda z siedzib PUBP w całej Polsce, to krok we właściwym kierunku, budowania dobrej i mądrej polityki historycznej w skali lokalnej – z aprobatą wyraził się Mirosław Golon, dyrektor gdańskiego oddziału IPN.
Pomysłodawczynią i autorką tekstu, który teraz będzie przypominał o tym, co tu się działo w latach 40. i 50. XX w. jest dziennikarka, autorka książek związanych z historią Elbląga, Grażyna Wosińska.
- Wiedza o czasach stalinowskich jest niewielka, więc każdy taki materialny element w przestrzeni miejskiej jest potrzebny – wyjaśniała. - Żeby ludzie pamiętali o tym, że tu kiedyś był Urząd Bezpieczeństwa, który walczył z tymi, którym nie podobał się ustrój i uważali, że Polska jest pod sowiecką okupacją lub tylko byli podejrzewani o takie myślenie.
Z dokumentów, a także rozmów ze świadkami Grażyna Wosińska ma obraz grozy tamtych czasów.
- Na ulicy słychać było krzyki aresztowanych – mówiła. - To się działo na uszach okolicznych mieszkańców. Stosowane tortury opisywałam w książce „Zbrodnia czy wyrok na zdrajcy” - kontynuowała Wosińska - bo zachowały się dokumenty i dokładne relacje z tamtych czasów: tych ludzi głodzono, przetrzymywano w celach, w których na głowę kapała woda, czy – jak wspominał gen. Bolesław Nieczuja – Ostrowski – bito pejczem. Generał był tu więziony w 1946-47 r. Szczególnie tragiczny był dla niego pobyt w '47. Później, w roku 1949 znowu trafił do UB, w związku ze Sprawą Elbląską, ale na krótko, bo tych podejrzanych przewożono szybko do Gdańska - zakończyła dziennikarka.
O dniu dzisiejszym tak mówił prezydent Elbląga Witold Wróblewski: - Cieszę się, że ten budynek, po niechlubnej historii, wszedł w nową erę. W edukację, która prowadzi nas w dobrą stronę. Podziękowania należą się dyrektorowi szkoły językowej, że udostępnił obiekt pod tablicę upamiętniającą generała i innych patriotów. To też wymiar edukacyjny dla kolejnych pokoleń.