UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Droga Pani Wosinska Pani informacje nie w pełni są prawdziwe. Sprawę pożaru w Zamechu prowadził WUBP w Gdansku i wszystkich zatrzymanych przewożone do tamtego Urzędu. Funkcjonariusze elblascy nie byli dopuszczeni do sprawy, jedynie zlecono im zadania pomocnicze bez bezpośredniego ich udziału. Cała sprawa była w pełnej kontroli MBP w Warszawie i tam też przebywał nasz generał. Elbląski PUBP, a potem referat SB po 1956 roku prowadził kontrolę operacyjną generała, bez zatrzymywania go w areszcie. Skąd elblazanie mogli tam słyszeć krzyki torturowanych, gdyż w tym budynku byli oni przetrzymywani jedynie do czasu przewożenia ic H do cel w obecnym areszcie śledczym na ul. Halickiej. Pobyt w tym budynku nie trwał więcej jak kilkanaście minut. W celach na Krolewieckiej przebywali głównie rolnicy zalegający z podatkami oraz słuchacze po 1952 roku RWE. Ponadto często byli tam ludzie, którzy głównie po pijanemu krytykował ustrój. Wobec nich tortur nie stosowano. Zresztą do tych spraw przyjeżdżali specjaliści z Gdańska, Olsztyna i z Bydgoszczy.
pamietajacy