Budżet Obywatelski jest inicjatywą oddolną, społeczną, jest dla zwykłych szeregowych mieszkańców, dla których jest to jedyna okazja, aby móc zgłosić swoje wnioski zawierające ich propozycje ze swojego środowiska. Są dla nich ważne, gdyż po części mogą rozwiązać zauważone przez nich problemy w swoich małych społecznościach.
Jest to szósta edycja Budżetu Obywatelskiego w Elblągu. Tymczasem, jak wynika z analizy złożonych wniosków, Budżet Obywatelski stał się formą kampanii wyborczej partii politycznych. Niektórzy ich przedstawiciele, będący w Radzie Miejskiej, forsują swoje wnioski, które dziwnym trafem z zasady zostają zaopiniowane pozytywnie. Doskonały pomysł, jakim jest włączenie mieszkańców w zarządzanie miastem, jest niszczony przez dziwne werdykty nie wiadomo czym i przez kogo inspirowane. Mieszkańcy Elbląga zwracają uwagę na nieścisłości w regulaminie, nieczytelne zasady jego funkcjonowania, niezasadne rozstrzygnięcia w kolejnych edycjach, przez co spada zaufanie mieszkańców do Budżetu Obywatelskiego.
Wyrazem tego niezadowolenia są artykuły i wypowiedzi elblążan o Budżecie Obywatelskim zamieszczane w dziennikach internetowych oraz dyskusje werbalne i bezpośrednio zgłaszane uwagi niezadowolenia i nieprawidłowości.
Jak to się partyjnie robi w Budżecie Obywatelskim 2018
Na stronie budżetu obywatelskiego została zamieszczona lista wniosków, na które będzie można głosować, jak i tych, które nie zakwalifikowały się dalej. Daleko nie szukając i zaczynając od okręgu nr 1można zauważyć:
1. Paradoks w tzw. „małych projektach”. To inicjatywy o budżecie do 25 tys. zł. W każdym z pięciu okręgów zostają zakwalifikowane dwa małe projekty i przeznaczono na nie po 50 tys. zł. W okręgu nr 1 wnioskodawcy zgłosili cztery „małe projekty”, każdy o budżecie 25 tys. zł. Komisja kwalifikacyjna zaopiniowała pozytywnie dwa „jedynie słuszne projekty”. Natomiast trzeci mały projekt został odrzucony, a czwarty projekt został nie wiadomo dlaczego przeniesiony do „zadań inwestycyjnych” o budżecie 400 tys. zł. W związku z tym głosowanie nad tymi dwoma „słusznymi projektami” staje się formalnością , gdyż z automatu dwa małe projekty przechodzą i jeszcze przed głosowaniem Wnioskodawcy mogą się cieszyć z uzyskanego finansowania. Konkurencyjne dwa wnioski komisja wyeliminowała z rozgrywek.
W tych dwóch „słusznych małych projektach” zakwalifikowany jest wniosek Pana Radnego, który po raz czwarty w kolejnych edycjach wygrał finansowanie o budżecie po 25 tys. zł. I komisji kwalifikacyjnej nie przeszkadzało to, iż w BO 2017 zakwalifikowała wniosek Pana Radnego pn. „Sjesta w Parku Modrzewie 25 000 zł” i następnie w BO 2018 ponownie zakwalifikowała wniosek Pana Radnego pn. „Sjesta w Parku Modrzewie – edycja II 25 000 zł 2018 r.”
To jest przykład upartyjnienia Budżetu Obywatelskiego i nie jedyny. A przecież ten sam Pan Radny na łamach portalu internetowego powiedział, że jest „zamieszanie z wnioskami”. Zdaniem radnego, „podczas tegorocznej edycji podjęto kilka błędnych decyzji, które miały wpływ na spadek zaufania mieszkańców do budżetu obywatelskiego”. To jest hipokryzja...
2. W związku z powyższym nasuwają się kolejne pytania i wątpliwości co do zgodności i prawidłowości rozstrzygnięć odnośnie wniosków w BO 2018.
- czy w przedstawionych zadaniach inwestycyjnych [ 400 tys. zł] są wpisane jeszcze inne wnioski zgłaszane jako małe projekty [25 tys. zł]
- dlaczego w okręgu nr 1, 2, 4 w małych projektach po weryfikacji zaopiniowano pozytywnie tylko po dwa projekty, które z automatu zostaną przyjęte bez względu na wynik głosowania. Natomiast w okręgu nr 3 w małych projektach zaopiniowano pozytywnie trzy wnioski oraz w okręgu nr 5 zaopiniowano pozytywnie cztery wnioski – i tu można głosować, bo przejdą dwa wnioski w każdym głosowaniu i jest spełniona logiczna zasadność głosowania, bo jest nad czym głosować.
- w okręgu nr 1 zostały złożone w zadaniach inwestycyjnych [400 tys. zł] dwa wnioski dotyczące tego samego tematu, w tym samym obszarze. Dlaczego nie połączono ww wniosków, tak jak to czyniono w poprzednich latach i pozostawiono je rozdzielnie, tak żeby w głosowaniu nawzajem się eliminowały? To się wkrótce okaże.
Doskonały pomysł, jakim jest włączenie mieszkańców w zarządzanie miastem poprzez Budżet Obywatelski jest niszczony przez skomplikowane i nieczytelne zasady jego funkcjonowania i zawiłości personalno-partyjne.
Szary obywatel Elbląga (imię i nazwisko do wiadomości redakcji)
Co o tym sądzicie? Zapraszamy do głosowania w naszej sondzie.