Uroczystość miaÅ‚a specjalnÄ… oprawÄ™. Obecne byÅ‚y poczty sztandarowe, liczna delegacja kaprów z Pucka, a zaproszenie oficjalnych przedstawicieli gminy i powiatu nadaÅ‚o rozpoczÄ™ciu szczególnego charakteru. CaÅ‚oÅ›ci dopeÅ‚niaÅ‚a piÄ™kna kopia dawnego okrÄ™tu ustawiona na dopiero co (w piÄ…tek) wykonanym rondzie. Ze zdumieniem natomiast zgromadzeni przyjÄ™li muzykowanie orkiestry wojskowej. „Marsz Pierwszej Brygady”, „Czerwone maki pod Monte Cassino” czy też „Piechota” nijak siÄ™ miaÅ‚y do Å›redniowiecznego charakteru caÅ‚ej imprezy. Nawet msza Å›wiÄ™ta, a przynajmniej jej część – jak niegdyÅ› – odprawiana byÅ‚a po Å‚acinie, a tu ni stÄ…d, ni zowÄ…d takie melodie! Ale byÅ‚a to orkiestra wojskowa i być może w nawale paradnych zajęć pomylono repertuar. Nie na co dzieÅ„ wojskowa orkiestra wystÄ™puje przecież w Å›redniowiecznych przygotowaniach do walki.
Zaczęło się więc nieźle, później było już całkiem przyjemnie. Kolorowe dekoracje wsi, namioty rycerskie ze zbrojnymi i towarzyszącymi im białogłowami, przy odrobinie wyobraźni przenosiły w mroczne czasy średniowiecza.
[fotoc] I wreszcie sama bitwa morska. Ze względów technicznych jej inscenizacja odbyła się na lądzie. Niestety, widowisko nie pokazało morskich zmagań. Zastąpiono je zręcznie innymi formami średniowiecznych walk i odczytaniem prawdopodobnego scenariusza wydarzeń poprzedzających samą bitwę. Wrażeń dopełniały liczne wybuchy, barwne reflektory i sztuczne ognie. Całość wypadła więc znakomicie, za co duże brawa należą się autorom całego widowiska. Nie do końca odpowiadało ono prawdzie, ale po 550 latach nawet taki bajkowy scenariusz jest do przyjęcia...
Zobacz fotorelacjÄ™. Sylwester M. Jarkiewicz
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter