Wybrany wątek opinii

Moja mama miala raka to już było ostatnie stadium. Miała odleżyny, miała rany w miejscach opatrunkow bo nie były często zmieniane. Tyle co ja byłam i jej wymieniłam regularnie, ale kiedy przychodziłam do niej po nocy, rany już były. Nikt tego na szpitalu nie robił, personel powiedział ze nie jest to w ich obowiązku. Podawali mamie leki i podlaczali kroplówki. Kazali czekać na wolne miejsce w hospicjum. Mama miała tylko mnie. Opiekowałam sie nią tak jak mogłam, ale jakiś żal jest.... 24godzin w szpitalu spędzać nie mogłam.
Malwwinna (2018.01.19)
U mojej mamy była to już kwestia kilku dni. To straszne, wiedzieć że najbliższa osoba umrze. Naprawdę nie zajęłaby tego miejsca w hospicjum na długo, a przynajmniej na sam koniec miałaby należytą opiekę. Dlatego tak jak pisałam w mojej pierwszej wypowiedzi w hospicjum był mężczyzna, który wedlug nie wiem jakim sposobem znalazł sie tam. Skoro chemia wykazywała u niego pomyślne rokowania. I tak jak on opowiadał, to miejsce było dla niego hotelem. Był zza Elbląga, przychodził na chemioterapie i tam wracał. Hospicjum bylo dla niego hotelem. Tam dostawał wyżywienie, miał gdzie spać. Dlatego jakiś żal jest, że ktoś naprawdę potrzebujący tego miejsca tam nie dostaje.
Malwwinna (2018.01.19)
Powrót do komentarzy