Wygrałem, ale mogło być lepiej (boks)

7
27.05.2009
Wygrałem, ale mogło być lepiej (boks)
Mariusz Kośmider z trenerem Hieronimem Kozakiewiczem (fot. M).
Moja droga na ring zawodowy przebiegała w sposób prawidłowy - przekonuje Mariusz Kośmider, bokser grupy Professional Team Tygrys. - Stoczyłem 125 pojedynków jako amator, wygrałem około 100 z nich. Zdobyłem w boksie amatorskim tytuły mistrza i wicemistrza kraju w kategoriach młodzieżowych i trzeba było się zdecydować, co dalej. Wybrałem boks zawodowy.
- Po rocznej przerwie w treningach zdecydowałem się wrócić do pięściarstwa - wspomina Kośmider. - W gronie rodzinnym przeprowadziliśmy szczere rozmowy i wspólnie doszliśmy do wniosku, że warto spróbować. Dodatkowo do tego przyczynił się prowadzący mnie w boksie od pierwszych pojedynków w klubie KSW Tygrys trener Hieronim Kozakiewicz. Wszystko, co osiągnąłem w boksie amatorskim, zawdzięczam panu Kozakiewiczowi, a dodatkowe z nim rozmowy sprawiły, że wznowiłem treningi z myślą o premierowej walce podczas gali zawodowców. Okazało się potem, że czasu nie było zbyt wiele na zbudowanie odpowiedniej formy. Trenowałem w hali, dużo biegałem i sparowałem z kolegami na ringu. Swego rywala z Gladiatora Ryga po raz pierwszy zobaczyłem podczas ważenia w hotelu Gromada. Wiedziałem już wtedy, że ma za sobą jedną, wygraną przed czasem walkę. I to ustawiło przebieg mego pojedynku z Jewgienijem Kisielowem. Każda z czterech rund miała inny przebieg. W pierwszej byłem mocno spięty, ale jak już zabrzmiał gong oznajmiający drugą rundę, rozluźniłem się, walcząc rozsądnie, z uwagą i szacunkiem dla rywala, który potrafi nokautować. W narożniku trener Kozakiewicz mobilizował mnie do kolejnych rund, a dużego wsparcia udzielali mi dopingiem kibice. Było ono bardzo potrzebne zwłaszcza w ostatnich trzech minutach pojedynku, kiedy szybko traciłem siły. W premierowej walce na zawodowym ringu wygrałem 40:36. Jestem oczywiście zadowolony, ale zdałem sobie sprawę, że mogło być lepiej, gdybym miał solidniejsze podstawy kondycyjne. Nie starczyło na to czasu. Zdobyłem nowe doświadczenia i wiem, że do zwycięstwa na zawodowym ringu niezbędna jest ciężka praca i sprawdzanie swoich możliwości w walkach sparingowych. Być może kolejną walkę zawodową będę miał już w sierpniu. Korzystając z okazji, dziękuję kibicom za doping w czasie mojej sobotniej premiery na zawodowym ringu, a panu Kozakiewiczowi za przygotowanie mnie do tej walki - podkreśla Mariusz Kośmider.
M

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

byle zeby nie skonczyl jak pryczek bo tez sie tak wspaniale zapowiadał
slizgi (2009.05.27)

info

0  
  0
Wielkie Brawa! Że zaufanie procentuje i zgoda buduje wiemy wszyscy. Jeśli oba składniki nałożą się w odpowiednim czasie i miejscu mamy sukces. Fajnie by było, żeby tylko organizatorzy gali mogli liczyć na większą szczodrość sponsorów. Trzeba przyznać, że artykuły oraz konferansjerka Pana Minkiewicza na gali jest na bardzo dobrym poziomie. Atmosfera, jaka była na Galii warta jest powtórzenia. Brawo Mariusz. wowka
(2009.05.27)

info

0  
  0
Dajcie sobie spokuj z nękaniem Marcina Pryczka. Przecież dostał za swoje, został skazany prawomocnym wyrokiem i odsiaduje karę pozbawienia wolności. Wcale nie skończył, bynajmniej z boksem. Po odbyciu kary może powróci do boksu zawodowego, dostarczając wielu emocji i zadowolenia swoim prawdziwym kibicą.
(2009.05.27)

info

0  
  0
Marian - jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej; -) Powodzenia
Procho (2009.05.28)

info

0  
  0
Pryczek to mały pikuś w porównaniu do tego co Kontra jego. Będąc w wieku Marcina. Usiebie nie widzi pod nosem, ale u kogoś widzi pod lasem. Zyczę miłych przypomnień.
(2009.05.28)

info

0  
  0
Mariuszu było dobrze, będzie jeszcze lepiej. Jesteśmy z Tobą. Pozdrowienia od kibiców.
(2009.05.28)

info

0  
  0
W artykule nie jest wymieniony, lecz w treningach bardzo mi tez pomogl trener Tomek Chwoszcz. Pozdrawiam :)
(2009.05.30)

info

0  
  0