Piłkarze ręczni Silvantu mieli za sobą aż cztery mecze na parkietach rywali. Niestety trzy z nich zakończyły się porażką i przed własną publicznością Elblążanie bardzo chcieli przerwać złą passę. Wydawało się, że okazję ku temu mają doskonałą, bo ich rywalem był zespół okupujące ostatnie miejsce w I-ligowej tabeli Szczypiorniak Olsztyn, który miał zaledwie jedno zwycięstwo na koncie. W pierwszej rundzie Silvant ograł rywala różnicą dziesięciu bramek i mogło się wydawać, że drugie spotkanie także zakończy się wygraną naszej drużyny.
Mecz rozpoczął się od prowadzenia gości 4:2. Elblążanie zdołali odrobić straty z nawiązką wykorzystując kontrataki i w 10. minucie udało im się odskoczyć na jedno trafienie (5:4). Po jednej z interwencji Mateusza Plaka i kolejnym golu Michał Ściesińskiego, przewaga Elblążan urosła do dwóch goli. Olsztynianie nie pozwolili gospodarzom odskoczyć na większą różnicę bramek i regularnie trafiali między słupki. Przy stanie 8:7 na rozmowę swoich zawodników zaprosili trenerzy Mikołaj Kupiec i Damian Malandy. Po wznowieniu z dystansu trafiał Kacper Sparzak, a po kolejnych dwóch golach Szymona Heydy, tablica wyników wskazywała 12:8. W 23. minucie przewaga miejscowych urosła do pięciu goli i mogło się wydawać, że na przerwę zejdą ze znaczną przewagą. Niestety w końcówce pierwszej części meczu Elblążanie oddawali niecelne rzuty, a rywal trafiał raz za razem i zdołał odrobić cztery bramki. Po 30. minutach gry było 14:13.
Po zmianie stron dwukrotnie bramkarza Szczypiorniaka pokonał Michał Łucyn. Kolejne rzuty naszych zawodników zdołał obronić olsztyński bramkarz, a jego koledzy mozolnie odrabiali straty i w 38. minucie był remis po 16. Elblążanie byli nieskuteczni w ofensywie, zawodziła także gra w obronie i w ciągu 16 minut zdobyli tylko jedną bramkę, a stracili aż siedem. Nie udało się także wykorzystać dwóch rzutów karnych,a niemoc Silvantu przerwał w końcu Szymon Heyda. W 55. minucie tablica wyników wskazywała 20:23 i widmo porażki było coraz bardziej realne. Gospodarze wzmocnili defensywę, kontrataki wykańczał dobrze dysponowany Szymon Heyda i po trzech z rzędu jego golach było 23:23. Po przerwę zarządzonej na prośbę trenera Szczypiorniaka piłkę przechwycił Mateusz Peret, który dał naszej drużynie minimalne prowadzenie. Olsztynianie odpowiedzieli dwoma golami, jednak długo się z prowadzenia nie cieszyli, bo miejscowi także trafili dwukrotnie. Niestety prowadzenia nie udało się utrzymać i po 60 minutach gry był remis 26:26. Do wyłonienia zwycięzcy tego meczu potrzebne były rzuty karne, w tych skuteczniejsi byli przyjezdni, którzy wygrali je 7:6.
Silvant Handball Elbląg - KS Szczypiorniak Olsztyn 26:26 (14:13, k. 6:7).
Silvant: Plak, Wojciechowski - Heyda 10, Peret 5, Sparzak 4, Ściesiński 3, Solecki 2, Łucyn 2, Kwiatkowski, Laskowski, Chodziński Sz., Stańczuk, Chodziński S., Boenig, Bąkowski, Sucharski.
Szczypiorniak: Stachyra, Zasępa, Kiełbowski - Szmidt 8, Ośko 5, Idzikowski 4, Deptuła 3, Skalski 3, Liszewski 2, Wicinek 1, Frej, Kowalczyk.
Zobacz tabelę i terminarz I ligi mężczyzn.
Kolejne spotkanie Elblążanie zagrają na wyjeździe 18 kwietnia z SPR Wybrzeże Gdańsk.