Adam Boros: W futbolu nie ma drogi na skróty
Droga do awansu
Podczas kolejnego spotkania z cyklu „Poniedziałki z historią” nie zabrakło wspomnień o awansie, wielkich meczach i zawodnikach, którzy zapisali się w pamięci kibiców. Najciekawsze okazało się jednak coś innego. Przez ponad godzinę Boros opowiadał o futbolu, a właściwie o tym, co jego zdaniem stoi za sukcesem. Ani razu nie padła recepta oparta na przypadku, szczęściu czy jednorazowym zrywie.
Punktem wyjścia stał się oczywiście pamiętny baraż z Motorem Lublin. Minęło już dziesięć lat, a nagrania z tamtych spotkań wciąż są jednymi z najchętniej oglądanych materiałów związanych z Olimpią.
– Muszę powiedzieć, że oglądałem ten dwumecz około tysiąca razy, może nawet więcej. Mam takie przeświadczenie i z informacji, które później na spokojnie zebrałem, że byliśmy zespołem lepszym. Mieliśmy sytuacje, mogliśmy zdobyć jeszcze kilka bramek. Przeciwnik poza jedną akcją praktycznie nie miał okazji. Podobnie było w meczu wyjazdowym. Myślę, że właśnie ten mecz w Lublinie był kluczem do awansu - wspominał trener.
W jego opowieści nie było jednak miejsca na legendaryzowanie tamtych dokonań. Pragmatyzm Adama Borosa w podejściu do zawodu trenera każe spojrzeć na ten awans jak na efekt przygotowań prowadzonych z detaliczną dokładnością.
– Przed barażami mieliśmy trochę łatwiejszą sytuację. Pauzowaliśmy w jednej kolejce, odpadliśmy z pucharu i mogliśmy skupić się wyłącznie na przygotowaniach. Zrobiliśmy badania krwi pod kątem zmęczenia. Zawodnicy, którzy byli bardziej zmęczeni, dostali trochę wolnego. Inni trenowali mocniej. Mieliśmy też mocnego przeciwnika tydzień przed barażem i ten mecz pokazał nam, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Baraż tylko to potwierdził - kontynuował zaproszony gość.
Cierpliwość zamiast rewolucji
Słuchając Borosa, można było odnieść wrażenie, że jest trenerem, który najchętniej buduje drużynę od fundamentów, krok po kroku zdobywając zaufanie zawodników i docierając do nich poprzez codzienną pracę. Nieprzypadkowo jednym z najciekawszych fragmentów spotkania była opowieść o okresie po spadku z II ligi. Wiele klubów w podobnej sytuacji zaczyna nerwowo szukać nowych rozwiązań. W Elblągu postawiono na cierpliwość.
– W sporcie generalnie trzeba mieć trochę szczęścia. Kiedy dostałem propozycję prowadzenia zespołu, bardzo dużo rozmawiałem z Krzysiem Romanowiczem. Doszliśmy do takiego porozumienia, że tak naprawdę zgadzaliśmy się we wszystkim. Mieliśmy wspólne zdanie, wspólny pomysł i konsekwencję w działaniu. Ta konsekwencja spowodowała, że kiedy spadliśmy z drugiej ligi po pół roku mojej pracy, chcieliśmy pracować dalej. Później nie udało się awansować po roku gry w trzeciej lidze, ale zamysł był prosty. Robić to konsekwentnie z przekonaniem, że jesteśmy na dobrej drodze - opowiadał.
Inaczej niż planował
Właśnie słowo „konsekwencja” przewijało się przez całe spotkanie niczym motyw przewodni. Ciekawie zabrzmiało również wyznanie dotyczące początków jego trenerskiej drogi:
– Szczerze mówiąc nie planowałem zostać trenerem. Wręcz wcześniej odrzucałem taką możliwość. Uważałem, że się do tej roli nie nadaję.
Los napisał jednak zupełnie inny scenariusz. Najpierw była praca z młodzieżą. Później Concordia, Olimpia i kolejne drużyny. Boros wspominał pierwszą grupę juniorów z wyjątkowym sentymentem.
– Miałem osiemnastu zawodników w kadrze. Nie było takich zajęć, żeby było nas mniej niż siedemnastu. Jeżeli jedna osoba była nieobecna, to naprawdę był poważny powód. Oni dobrze czuli się w swoim gronie. Dobrze funkcjonowaliśmy razem. Do dziś mamy kontakt. Cieszę się, że oprócz wyniku sportowego zostało coś więcej - mówił z nieukrywaną satysfakcją.
W rozmowie nie zabrakło również nazwisk trenerów, którzy wywarli największy wpływ na jego rozwój:
– Jako piłkarz najwięcej zawdzięczam trenerowi Jerzemu Dudzie. Natomiast jeśli chodzi o pracę trenerską, najwięcej zawdzięczam Leszkowi Strembskiemu. Mieliśmy okazję wspólnie pracować, rozmawiać o piłce i wiele się od niego nauczyłem. Z kolei Józef Bujko był moim zdaniem najlepszym trenerem w historii Olimpii.
Futbol ma dawać emocje
Jednym z ważniejszych filarów filozofii trenera Borosa jest gra ofensywna. Piłka nożna ma przecież dostarczać emocji, ma elektryzować kibiców i zachęcać ich do przyjścia na stadion:
– Patrzyliśmy przede wszystkim na to, co dzieje się z przodu. Chcieliśmy grać ofensywnie i czerpać satysfakcję z gry. Nawet kosztem pewnych ryzyk staraliśmy się mieć pomysł na przeciwnika i szukać rozwiązań w ataku.
Kibice doskonale pamiętają efekty takiego podejścia. Wysokie zwycięstwa w III lidze, odważna gra po awansie i drużyna, która nie bała się atakować niezależnie od rywala.
Awans z 2016 roku do II ligi pozostanie jednym z najpiękniejszych wspomnień ostatnich lat. Między innymi to osiągnięcie sprawiło, że trener Adam Boros na stałe zapisał się w pamięci kibiców. Właśnie po to powstał cykl spotkań „Poniedziałki z historią”, aby przypominać starszym kibicom i przybliżać młodszym bogatą historię Związkowego Klubu Sportowego Olimpia Elbląg. O kolejnych wydarzeniach poinformujemy na łamach Elbląskiej Gazety Internetowej portEl.pl.
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg