Śnieg stopniał, wstyd pozostał (napisali do nas)
Skutki tego myślenia obserwujemy właśnie teraz. Spacer skrótem przez trawnik wymaga dziś od przechodniów nie lada akrobacji i wzmożonej czujności. Wystarczy chwila nieuwagi, by spacer zakończył się nieprzyjemnym i trudnym do usunięcia problemem na podeszwie buta, jak również na łapach psa. Ten coroczny, wiosenny krajobraz budzi powszechne obrzydzenie, jednak brudne buty i nieestetyczny widok to dopiero wierzchołek góry lodowej. Wielu osobom wydaje się, że pozostawienie psich odchodów to wyłącznie kwestia braku kultury. Nic bardziej mylnego – to przede wszystkim poważne zagrożenie epidemiologiczne. Chodzi o pasożyty i bakterie, które pozostają na trawie po niesprzątniętych odchodach. W jednym gramie psich fekaliów znajdują się miliony bakterii (w tym groźne szczepy Salmonelli czy Escherichia coli) oraz jaja pasożytów, takich jak tasiemiec czy glista psia. Tymi pasożytami i bakteriami zarażają się nasze ukochane psy. Właściciele później zastanawiają się co się takiego stało, że nasz pies chorują. Ma biegunkę, wymiotuję. Nasz pupil cierpi przez bezmyślność i brak kultury osób niesprzątających, a korzysta weterynarz.
Najbardziej jednak narażone są najmłodsze dzieci. Bawiąc się na trawnikach, w parkach czy w pobliżu piaskownic, maluchy często wkładają brudne ręce do ust. Zakażenie pasożytami odzwierzęcymi (np. toksokaroza) może przebiegać bezobjawowo, ale w skrajnych przypadkach prowadzi do poważnych uszkodzeń narządów wewnętrznych, w tym wątroby, a nawet utraty wzroku. Niesprzątnięte odchody to tykająca bomba dla innych, zdrowych psów, które obwąchują zanieczyszczony teren, łatwo łapią wirusy i pasożyty od swoich pobratymców.
Wśród niektórych właścicieli psów pokutuje szkodliwy mit, jakoby odchody ich pupili stanowiły świetny, naturalny nawóz dla miejskiej zieleni. To absolutna nieprawda. Dieta domowych zwierząt jest bogata w białko, przez co ich odchody charakteryzują się wysoką kwasowością i zawierają dużo azotu. Zamiast użyźniać glebę, działają na nią destrukcyjnie – dosłownie "wypalają" trawę, pozostawiając szpecące, suche placki, na których przez długi czas nic nie wyrośnie. Sprzątanie po swoim psie to nie jest fanaberia, moda ani wyraz nadmiernej uległości wobec przepisów prawa. To podstawowy obowiązek każdego właściciela zwierzęcia i elementarny wyraz szacunku dla sąsiadów, bawiących się dzieci i naszej wspólnej, publicznej przestrzeni.
Warto również przypomnieć, że za pozostawienie nieczystości po swoim psie grozi wysoki mandat karny. Straż Miejska oraz Policja mają instrumenty by ścigać i karać właścicieli psów, którzy nie sprzątają odchodów swoich podopiecznych. Zaopatrzenie się w jednorazowe woreczki to koszt zaledwie kilku złotych, a samo schylanie się po nieczystości zajmuje kilka sekund. Pamiętajmy o tym podczas kolejnego spaceru. Zróbmy wszystko, by nadchodząca wiosna kojarzyła nam się z zapachem budzącej się do życia przyrody, a nie z koniecznością patrzenia pod nogi z obawy przed wdepnięciem w "minę".
Przy czynnym udziale Straży Miejskiej i Policji możemy zacząć zmieniać podejście właścicieli czworonogów do sprzątania odchodów ukochanych psów. Podstawą prawną do karania za niesprzątanie po psie jest art. 145 Kodeksu Wykroczeń (zanieczyszczanie miejsc publicznych). Grozi za to mandat karny w wysokości do 500 zł.
Ludzie są z natury wygodni. Jeśli najbliższy kosz na śmieci znajduje się kilkaset metrów dalej, wymówka "nie mam gdzie wyrzucić" staje się wymówką idealną. Należy w tym miejscu zadać pytanie osobom zajmującym się utrzymaniem czystości w naszym mieście, dlaczego w ciągu ostatniego roku poznikały kosze na śmieci przy chodnikach, trawnikach. Czy władzy naszego miasta nie zależy by miasto było czyste? Czy w sprzątaniu mają wyręczać miasto spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty? O co chodzi?
Wszystkim nam mieszkańcom powinno zależeć na utrzymaniu czystości naszego miasta. Nie tylko centrum, starego miasta ale również naszych osiedli. Przy wspólnym działaniu nas mieszkańców i przy wsparciu Starzy Miejskiej, Policji, a także Urzędu Miejskiego powinno się udać nam przekonać i wyedukować mieszkańców Elbląga, a zwłaszcza młode pokolenie (bo przykład idzie z góry), że trzeba po sobie sprzątać, bo to nasza wspólna przestrzeń, o którą trzeba dbać ze względu na estetykę i zdrowie.