Skąd nazwa „śledzik”
Kulminacją zabaw karnawałowych był zawsze wtorek zapustny, czyli ostatni dzień przedmościa, zwany potocznie „śledzikiem”. Jego nazwa nawiązuje do zwyczaju podawania po zakończonej o północy zabawie, symbolizujących początek Wielkiego Postu ryb – w naszym regionie były to głównie śledzie.
Ścinanie mięsopusta
W ostatni wtorek karnawału z „wybawieniem się” trzeba było zdążyć do północy. Po północy zaczynał się popielec i wszystko cichło, co stanowiło dodatkowy bodziec, by cieszyć się życiem, nie marnując czasu. Wśród wielu zabaw i obrzędów zapustnych, najbardziej popularny na terenach dawnej Rzeczypospolitej był zapustny zwyczaj krakowski, który do końca XIX w. odprawiano w ostatni wtorek karnawału. Polegał on na publicznym zniszczeniu kukły słomianej, nazywanej Mięsopustem. Mięsopust był personifikacją czasu zapustnego, a także symbolem zimy. Najpierw włóczono Mięsopusta po Rynku Krakowskim oraz okolicznych placach i ulicach, a następnie dokonywano na nim egzekucji, ścinając go lub rozrywając na części. W nieco innej wersji zwyczaj ten występował w Wielkopolsce i tam nazywany był ścinaniem głowy Zapustowi. W ostatni, „kusy”, wtorek o północy do karczmy, w której odbywała się ostatkowa zabawa, wchodził stróż nocny i odgwizdywał godzinę dwunastą. Na ten sygnał milkła muzyka, skrzypek zrywał struny w swym instrumencie, po czym klękał, a wszyscy obecni w karczmie mężczyźni kładli mu na głowę swoje czapki. Utworzoną z nich piramidę strącano kijem wołając, że ucięto głowę zapustowi. Obydwa zwyczaje oznaczały koniec i pożegnanie karnawałowych zabaw.
Żarty i hulanki do północy
Poziom zabaw u schyłku karnawału zależał oczywiście od stanu majątkowego danego środowiska, ale bawili się wszyscy, bo nawet chłopi mieli czas wolny od prac polowych. Typową rozrywką zapustową w dawnych czasach były maskarady, przebieranki i tańce, które stanowiły swego rodzaju symbol odrodzenia i przebudzenia do życia po długiej zimie. Wśród nich charakterystyczne było przebieranie się w kostium, szczególnie mężczyzn w kobiecy i odwrotnie. Opis takich zabaw znaleźć można w kościelnych statutach, o czym pisał m.in. biskup sambijski (przyp. red. Sambia – to dawna nazwa krainy historycznej, zamieszkałej przez jedno z plemion pruskich, na obszarze obecnego Obwodu Kaliningradzkiego ze stolicą w Królewcu) Michał w 1444 r.: „…dowiedzieliście się o wielorakim zgorszeniu [...] które się bierze z zabaw z maskami i nieprzyzwoitych widowisk urządzanych w czasie karnawału. Niejeden bowiem w infule z pastorałem i w szatach pontyfikalnych błogosławi na ulicach jak biskup, inni przebrani za królów lub książęta, inni z żartami z maskarad, inni wyprawiając tańce i pląsy kobiet i mężczyzn wciągają ludzi do zabawy”.
Popularną zabawą były również „pląsy zbiorowe”, które polegały na tworzeniu korowodu (łańcucha) zamkniętego lub otwartego, poruszającego się w rytm muzyki, śpiewu lub klaskania. Czasem, taniec ten urozmaicano występami wędrownych kuglarzy i błaznów. Przy czym zabawy dworskie były znacznie bardziej dostojne niż spontaniczne i niczym nieokiełznane wyczyny pochodzących z chłopstwa tancerzy, którzy skakali, tupali, wykonywali nieobyczajne gesty i spoufalali się, trzymając się za ręce, by na koniec paść na ziemię ze zmęczenia.
Nie zmarnujcie okazji
We wtorek (4 marca), na godz. 19 Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji zaprasza na Ice Party połączone z zakończeniem karnawału. Impreza odbędzie się na lodowisku Helena. Gwarantowana dobra muzyka i konkursy z nagrodami. Mile widziany dobry humor i karnawałowy strój.
źródło: B. Ogrodowska, „Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce”; Obyczaje w Polsce. Od Średniowiecza do czasów współczesnych, A. Chwalba (red.), PWN, Warszawa 2008.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter