Po co ułatwiać życie mieszkańcom...

32
20.10.2010
Po co ułatwiać życie mieszkańcom...
fot. AD
Do napisania tego listu zmotywował mnie absurd, z którym zetknęłam się w ostatnim czasie. Otóż myślałam, że miasto powinno sprzyjać jego mieszkańcom i ułatwiać im życie, jednak u nas to nierealne. Chodzi mi mianowicie o Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne funkcjonujące w Elblągu.
Ponieważ moja córka dostała skierowanie ze względu na dysleksję na zajęcia odbywające się w takiej poradni. Mieszkamy przy Kosynierów Gdyńskich, jakieś 50 m od Poradni nr 2. Okazało się, że córka, ponieważ chodzi do Szkoły Podstawowej nr 12, na takie zajęcia powinna chodzić do Poradni nr 1 przy ul. Pułaskiego.
   Pomyślałam, że byłoby parodią mieszkać obok jednej poradni i „latać” do drugiej. Udałam się więc do Pana Dyrektora Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 z myślą, żeby przenieść tam córkę. I cóż załatwiłam? Okazało się, że w czasach, gdy mogę sobie wybrać szkołę, do której mają uczęszczać moje dzieci, mogę również wybrać sobie przychodnię, w której chcę się leczyć – nie mogę wybrać dziecku Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Są one przydzielone do szkoły, a nie do miejsca zamieszkania dziecka.
   Teraz ja, pracująca, samotna matka muszę biegać z dzieckiem taki kawał drogi, mając inną poradnie „pod nosem”. Albo, co gorsza, córka sama będzie tam biegała, choć słońce zachodzi coraz wcześniej i coraz szybciej robi sie ciemno. A tak, dziecko poszłoby samo do bloku obok i wróciło, a ja nie martwiłabym się o to, czy coś się jej nie stanie po drodze.
   Wystarczyłoby trochę pomyśleć, a życie nas, mieszkańców, byłoby łatwiejsze nawet w takich prostych sprawach, jak moja. Ale po co ułatwiać życie mieszkańcom, trzeba je jeszcze bardziej skomplikować.
   
   
beata wnuk

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
święta prawda
(2010.10.20)

info

0  
  0
'Kochane' zupełnie bezsensowne przepisy. ..
Apsik (2010.10.20)

info

0  
  0
Dysleksja - jakie to modne w ostatnich czasach. Później się okazuje, że połowa klasy to dyslektycy. Zamiast uczyć dziecko ortografii lepiej stwierdzić, ze skoro "grzegrzółka" pisze za każdym razem inaczej to ma dyslekcję.
Ploterek (2010.10.20)

info

0  
  0
Odkąd komuna padłą to dysleksje sami nauczyciele proponują, takie sobie pójście na łatwiznę. Moja córka w wieku 9 lat już stwierdziła że pewnie ma dysleksje i zrobiła wszystko żeby ją mieć.
(2010.10.20)

info

0  
  0
Tu nie chodzi o sama dysleksje i nie chodzilo mi o tylko ta sprawe chodzilo mi raczej o pokazanie jak apsurdale sa przepisy dotyczace spraw tak blachych tworzonych przez naszych radnych.
ja122 (2010.10.20)

info

0  
  0
zdaj se z tego sprawe, lepiej na pewno nie bedzie x] jest tylko jedna droga do porzadku ryszard nia poszedl; ]Peace
PisPoSldNkwdItd (2010.10.20)

info

0  
  0
To jeszcze nic ponieważ do poradni musiałem udać się z nie chidzącym dzieckiem. Dziecko w wózku a tu ZONK poradnia na pierwszym piętrze i jedno wejście, zadnej windy niczego, klatka schodowa masakra, niska, wąska. Sama poradnia długi korytaż o szerokości około 1.2m. Kto to wymyślił.
bomba (2010.10.20)

info

0  
  0
Panie w Poradni nr 2 są bardzo niemiłe, opryskiliwe, łaskę robią, że się odzywają. Jeżeli się trafi przejęcie dziecka, które wczesniej badała inna poradnia publiczna bądz niepubliczna to opinia jest z reguły podważana. Miałam bardzo złe doświadczenia szukając pomocy dla mojej córki. Pomoc znalazłam w innej poradni.
SWP (2010.10.20)

info

0  
  0
Jeśli w PPP nr 2 są niemiłe panie, to nie radzę iść do PPP nr 1.. .tragedia. ..
(2010.10.20)

info

0  
  0
mialam taki sam problem jak pani tylko, ze z logopeda. mieszkam 3 minuty od poradni a do logopedy chodze do krasnala. moje dziecko uczeszczalo do przedszkola niepublicznego i niby byla jakas niepisana umowa miedzy dyrektorami ze poradnia nie przyjmuje dzieci z takich przedszkoli poniewaz maja swojego logopede. gdy poszlam do dyrekcji dowiedzialam sie, ze zadnej takiej umowy nie ma a logopeda jest raz w tygodniu przez 2 godz na 5 grup przedszkolakow. prawda jest, ze pracownice siedza tam jak za kare z czego biora dobra kase, a ze u nich nie ma miejsca w placowce to mozna prywatnie gdzies poszukac albo w innych placowkach przez co dziecko na wizyte u logopedy potrzebuje pol godzinki a przez to traci pol dnia w szkole.
(2010.10.20)

info

0  
  0