Arek Pasożyt, artysta, biorący udział w tegorocznym „przebudzaniu” elblążan pojawił się w naszym mieście na początku lipca. Tu po raz pierwszy zaczął „pasożytowanie” od zera, rozbijając namiot pomiędzy blokami na skwerze przy ul. Władysława IV, podjął się budowy domu „z niczego”. Teraz, dzięki niemu (i oczywiście ogromnemu zaangażowaniu lokalnej społeczności), stoi DOM – rzeczywisty mini-dom kultury.
Elbląska przygoda Pasożyta dobiegła końca i nadszedł czas pożegnania. Dziś (18 października) wieczorem DOM na skwerze wypełnił się przyjaciółmi sympatycznego artysty. Dzieci przyniosły własnoręcznie wykonane pamiątkowe prezenty, były uściski i ciepłe słowa. Widać było, że okoliczni mieszkańcy zżyli się z – jak go określali na początku – dziwakiem.
- Najtrudniejszy był kontakt z ludźmi, siedzenie tu na osiedlu, brak spokojnych momentów – wspomina początki na skwerze przy ul. Władysława IV Arek Pasożyt. - To zarazem było też najfajniejsze, bo było wyzwaniem. Ludzie na początku przyjmowali mnie ze zdziwieniem – przyznaje artysta. - Były momenty nieprzyjemne, zdarzyły się kradzieże, ale i w mojej głowie były kryzysy. Wówczas ważne było to, że zjawiały się różne osoby z pozytywną energią.
Arek Pasożyt taki DOM postawił tylko w Elblągu. Ma do niego sentyment i już zapowiedział, że będzie tu wracał.
- Szczególnie, że współpraca zawiązana między Galerią EL a Fundacją Dlaczego Pomagam tworzy fajną perspektywę – cieszy się Pasożyt.
- Podpisaliśmy porozumienie z Galerią EL i od 1 listopada oficjalnie przejmujemy DOM Pasożyta. Będą się tu działy różne fajne rzeczy – zapowiada Anetta Szczepińska z Fundacji Dlaczego Pomagam. - Pierwsza – wkopiemy świąteczną choinkę. Będziemy robić też warsztaty dla dzieciaków, będą goście. Mamy plan comiesięcznych spotkań, aż do czerwca. To klub, który powstaje z myślą o dzieciakach z osiedla – podkreśla. - One bardzo mocno angażowały się w budowę DOMU.
Do DOMU będą mieli także wstęp inni chętni.
- W posiadaniu kluczy będzie Fundacja, Galeria EL, a także dwójka mieszkańców osiedla – mówi Anetta Szczepińska. - Każdy, kto będzie miał ciekawy pomysł i będzie chciał go zrealizować tutaj, dostanie taką możliwość.[fotor]
Z DOMU cieszą się dzieciaki z okolicznych bloków, które w czasie wakacji pomagały Pasożytowi przy budowie.
- To było fajne doświadczenie – przyznają 12-, 13-letni chłopcy. - Robiliśmy podłogi, ściany. Czy chciało nam się pracować w wakacje? Pewnie – zgodnie odpowiadają - po co siedzieć przed komputerem. Nadal będziemy tu przychodzić – deklarują. - Tu można robić różne imprezy, wystawy.
DOM jest prowizoryczny, ale ocieplony, a dach ma pokryty papą więc deszcz na głowię nie kapie.Miejsce do spotkań jest, pytanie – jak długo pozostanie nienaruszone.
- Liczymy się z tym, że może dojść do aktów dewastacji - przyznaje Anetta Szczepińska. - Jeśli będą one systematyczne, DOM zburzymy.
Ale dziś nikt nie myślał o nieprzyjemnych ewentualnościach. Długo trwały rozmowy, goście Pasożyta częstowali się ciastkami, popijali je kawą lub herbatą i słuchali muzyki "na żywo". Deklarowali, że artystę z Torunia będą ciepło wspominać i czekać na jego kolejną wizytę.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter