Odkrył Albanię i ... ciemną stronę Japonii

21
26.09.2013
O tej wyprawie myśleli od dawna, ale jak zawsze, planowanie trasy zostawili na ostatnią chwilę. Ponad dwa tysiące kilometrów dzieliło ich od wymarzonej Albanii. - Mieszkańcy albańskich gór od kilkuset lat hołdują tradycji rodowej zemsty. Splamiony honor domaga się krwi, ale na określonych zasadach, krótko mówiąc pojechaliśmy to sprawdzić – śmieje się Jarek Jaroszuk, który wraz z żoną Anią, na małym motocyklu wyruszył po przygodę. Jak się okazało, nie jedyną tego lata.
Elblążanin Jarek Jaroszuk od lat oddaje się motocyklowej pasji. Swoją pierwszą, kupioną w 1987 r., "etezetkę" ( MZ ETZ 150) wspomina ciepło. Taki motocykl, gdy wokół jeździły simsonki czy jawki, był mrocznym przedmiotem pożądania wielu fanów motoryzacji.
   - Strasznie się zapożyczyłem i zachorowałem na ten motocykl – wspomina dziś.
   I jeździł, jeździł, jeździł. W latach 90., gdy urodził mu się syn, postanowił odpocząć od warczących dwóch kółek. Jednak wiedział, że przerwa kiedyś się skończy.
   - Teraz, gdy mam już siwe włosy na głowie, pasja wróciła na dobre – przyznaje z uśmiechem.
   Jeździ bezpiecznie, obecnie motocyklem Yamaha MT-03. Głównie z żoną Anią i głównie poza miasto.
   - Nie chodzi o to, by jeździć po mieście i denerwować wszystkich kierowców -wyjaśnia. - Z żoną ruszamy w trasę wcześnie rano i kierujemy się np. na Kaszuby. Poza tym - dodaje - motocykl jest kapitalnym środkiem transportu, jeśli chodzi o zwiedzanie. Na drodze spotyka się więcej osób, w każdej chwili można z niego zsiąść i oglądać okolicę. Nie ma też problemu z parkowaniem - rekomenduje.
   Podczas wakacji Jarek wraz z żoną wypuszczają się w dłużą trasę. W ubiegłym roku byli w Rumunii.
   - Podążaliśmy śladami Drakuli – śmieje się elbląski motocyklista. - Piękna Szosa Fogarska, wiele kilometrów jechaliśmy w krajobrazie górskim. I ja się nasyciłem tą wyprawą – przyznaje Jarek Jaroszuk. - Przejechaliśmy 4500 km, a to dużo, jak na dwuosobową załogę na tak małym motocyklu. Ale moja żona rozsmakowała się i już w jej głowie powstał kolejny plan – pojedziemy do Albanii. W trasie żona jest moim nawigatorem, kucharzem, dyrektorem i sponsorem (śmiech). Taka żona to skarb. Ja z kolei jestem jestem mechanikiem i kierowcą. Człowiekiem, który musi bezpiecznie przejechać z punktu A do punktu B.
   W tym roku marzenie o Albanii spełniło się. Kierunek: Góry Przeklęte (Prokletije), najwyższe pasmo Gór Dynarskich położone na granicy albańsko-czarnogórskiej oraz w Kosowie. Większa część z najwyższym szczytem Maja e Jezercës (2694 m n.p.m.) leży w Albanii. Planowanie trasy, tradycyjnie, odbywało się na ostatnią chwilę, ale już wiedzieli, że przeżyją przygodę. Wyjeżdżając z Polski nie wiedzieli, że nie jedyną tego lata.
   - To był ostatni telefon, jaki odebrałem jeszcze przed przekroczeniem granicy – wspomina Jarek Jaroszuk. - Głos w słuchawce oznajmił ",Jest mi niezmiernie miło poinformować Pana, że został Pan zwycięzcą naszego konkursu „Odkryj swoją ciemną stronę”. W nagrodę serdecznie zapraszamy Pana na test premierowego motocykla Yamaha MT-09, który odbędzie się w terminie 7-9 września w Splicie w Chorwacji". Byłem szczerze zaskoczony – przyznaje. - Wziąłem udział w konkursie, który polegał na wykazaniu chęci pojeżdżenia motocyklem, nowym modelem Yamahy. Myślałem, że nie mam wielkiej szansy, ale napisałem, że jeśli chcecie wiedzieć dlaczego chcę pojeździć, poczytajcie sobie mojego bloga. I poczytali (śmiech).
   Ale, póki co, Jaroszukowie jechali przecież do Albanii. [fotor]
   - Ten telefon pokrzyżował mi myśli, które momentami mocno odbiegały od wyznaczonej trasy – wspomina Jarek. - Przecież planem na ten rok była ta wyprawa, a nie konkurs Yamahy.
   Jechali więc, choć ekscytacja laureata dawała o sobie znać. Pokonali 5300 km przez: Słowację, Węgry, Rumunię, Serbię, Macedonię, Albanię, Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację.
   - Przejechaliśmy dziesięć państw małym motocyklem, zapakowani do granic możliwości – mówi Jarek Jaroszuk. - Co prawda, wielu też wyrusza w takie trasy, ale przeważnie każdy na swoim motocyklu, no i z zapleczem sponsorskim.
   Naszym podróżnikom trudy jednak niestraszne. Z zachwytem przyjęli Macedonię: - Według statystyk ma ona być najbiedniejszym krajem Europy. No, ja chciałbym mieszkać w takim kraju – dzieli się wrażeniami Jarek Jaroszuk.
   Wrażenie zrobiła również Albania.
   - W małym miasteczku, które odwiedziliśmy, przepisy były kapitalne – mówi motocyklista. - Miejscowy szeryf pozwala jeździć bez kasku, w laczkach, w koszulce. Ja nie jestem zwolennikiem jazdy motocyklem na wariackich papierach – kask, rękawice raczej powinny być. Ale tam jest na taki strój za gorąco – tłumaczy.
   W trasie spędzili 15 dni, a po jej zakończeniu elblążanin wybrał się w kolejną podróż – tym razem samolotem. Kierunek: Split, Chorwacja.
   - To, co czekało mnie na miejscu przeszło moje najśmielsze oczekiwania – dzieli się wrażeniami Jarek Jaroszuk. - Pięciogwiazdkowy hotel, rejs wielkim katamaranem po Adriatyku. Jadłem to, czego bym nigdy nie kupił sklepie. Ale oczywiście najważniejsza była prezentacja nowego modelu Yamahy – "schodzi na ziemię". - Modelu MT-09, który ma zmienić rynek motocyklowy w Europie. Większość nowych motocykli, które są na rynku to zabawki, drogie zabawki – stwierdza Jaroszuk. - I tu Yamaha postanowiła wszystko zmienić. Ten najnowszy model, usiany najnowszą elektroniką, gadżetami będzie sprzedawany za 32 900 zł, gdy podobnej klasy motocykl konkurencji będzie znacznie droższy.
   I wrażeń ciąg dalszy:
   - Byłem pierwszym człowiekiem w Europie, "cywilem", który usiadł na tym motocyklu [tydzień wcześniej model oglądali dziennikarze branży motoryzacyjnej – red.] - kontynuuje Jarek Jaroszuk. - Odpaliłem stacyjkę, ale nie pozwolili mi jeździć po hotelowym tarasie (śmiech).
   Prawdziwa niespodzianka była jednak dopiero przed elblążaninem. Jazda testowa MT-09.
   - Zostaliśmy podzieleni na grupy i o godzinie 14 ruszyliśmy w trasę. W ruchu ulicznym, w pięknych okolicznościach, pokonując serpentyny górskie – jeszcze dziś elbląski motocyklista nie kryje emocji. - Byłem jedynym amatorem w mojej grupie i nawet zastanawiałem się czy technicznie sobie poradzę. Jechaliśmy "po bożemu", a szaleństwa - nawet jak były - to z głową i z dala od miasta. Później okazało się, że sama jazda też nie była główną atrakcją – mówi Jarek Jaroszuk. - Gwoździem programu była .... chwila dla mnie. Jeździłem po serpentynach i miałem profesjonalną sesję zdjęciową.
   Jarek Jaroszuk sam od lat – z sukcesami - zajmuje się fotografią.
   - Do tej pory myślałem, że najważniejszym konkursem, jaki wygrałem był ten ogłoszony przez National Geographic w 2009 r. [Ponad 12 tysięcy osób nadesłało blisko 70 tysięcy zdjęć na V Konkurs Fotograficzny National Geographic Polska. W kategorii „Pejzaż polski” zwyciężył Jarek Jaroszuk. Jego Tatry zachwyciły jurorów - red.]. I tak było - do czasu Yamahy (śmiech).
   
   Zobacz zdjęcia z Albanii oraz z prezentacji Yamahy
   
   
Agata Janik

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
ten to ma parcie na szklo. ..
wilq (2013.09.26)
parcie na moto lepiej tak niż parcie na fotel wilq
(2013.09.26)
"Parcie na szkło"?? Człowieku zacznij sam mieć pasje i korzystać z niej tak aby sprawiać również przyjemność innym, to będziesz wiedział co Jarek robi i czemu jest doceniany. Bo jak na razie Twój komentarz jest poniżej krytyki. .. Zwykła chamska zazdrość prostaka przez Ciebie przemawia. Dla Ciebie Jarek gratulacje :)
S.J... (2013.09.26)

info

11  
  3
Masakra :D piękne zdjęcia, ciekawe hobby i kobieta która to wszystko rozumie i nawet w tym uczestniczy Panie Jarku GRATULUJĘ i szczerze zazdroszczę. Jak wspomniałem kiedyś swojej babie o motocyklu to przez 2 tygodnie się nie odzywała !
Piotrwuwu (2013.09.26)
W naszym kraju motocykl raczej kojarzony jest z czymś złym, w innych krajach ten pogląd wygląda czasami skrajnie inaczej :) Turystyka motocyklowa to kapitalna sprawa :) Dzięki
jarjar69 (2013.09.26)
Jestem fanką talentu Jarka od dawna (fotografia, filmiki), a jego miłość do motoru i żona z duchem przygody, dodatkowo budzą moją sympatię. Jeśli coś się robi z pasją i talentem, to sukcesy są tylko tego konsekwencją. Serdecznie gratuluję!
ElaCieślak (2013.09.26)

info

9  
  2
spoko facet
podpisk (2013.09.26)

info

5  
  2
Pełną gębą motocyklista :) Pełną gębą pasażerka motocykla :) To się nazywa Motocyklizm, właśnie przez duże M !
HOMZ..IK (2013.09.26)

info

7  
  3
gdyby każdy miał takie parcie na szkło, żyłoby się dużo łatwiej w tej krainie flustratów bez żadnych zainteresowań i
brykajdoMarokk (2013.09.26)

info

7  
  2
Na wakacjyjne przygody wyruszamy by... o nich informowac media. Podziwiam prawdziwych pasjonatow, uprawiajacych hobby dla siebie, a nie jak to wilq napisal \"dla szkla\". Obserwujac Pana Jarka od lat mam wrazenie, ze coraz wiecej go w mediach a coraz mniej w terenie z ktorego nie przywiezie filmow i zdjec. No ale to moze jest jego nowe hobby - media :)
Czytelnik_MOBI_72279 (2013.09.26)

info

3  
  4



Reklama X