Bornholm, bo oczywiście on był bohaterem dzisiejszego wieczoru, to raj dla spragnionych pięknych widoków turystów. Urokliwe kościółki, małe przytulne domki, wydmy, wrzosowiska, wąwozy, bagna, piaszczyste i kamieniste plaże, strome nadmorskie klify i urocze miasteczka sprawiają, że wyspę tę co roku odwiedza bardzo wielu urlopowiczów. Mimo, że nawet latem pogoda tam nie rozpieszcza, a temperatura Bałtyku sięga zaledwie kilkunastu kresek, Bornholm ma swoją siłę przyciągania. Nie bez powodu. Wyspa to tysiące urokliwych zakątków, portowych miasteczek, cudnych widoków i przepiękna przyroda. – Leżący zaledwie sto km od wybrzeża Polski Bornholm jest rajem dla rowerzystów – mówi Ola Garbecka. – Przez wyspę wije się bardzo dużo ścieżek rowerowych, których łączna długość wynosi ponad 230 km. To całkiem sporo jak na taką małą wyspę. Bornholm nazywany jest Teneryfą północy – dodaje. - Wszystko za sprawą krystalicznej wody Bałtyku, która przypomina wodę Morza Śródziemnego, choć nie jest tak ciepła, bo jej temperatura w czerwcu wynosiła zaledwie 10 stopni Celsjusza.
Duńska wyspa jest niewielka. Wytrawny rowerzysta może ją spokojnie objechać w dwa dni. Długość z północy na południe wynosi zaledwie 30 km, a z zachodu na wschód 40 km. Elblążanki na zwiedzanie wyspy przeznaczyły cały tydzień, przejechały około 600 km. Było warto - widoki zachwycały swym pięknem, co niekoniecznie można powiedzieć o lokalnej gastronomii: - Duńskiego jedzenia czasami nie da się przełknąć – wspominają Ola i Ania. - Duńczycy mieszają smaki: cukierki mają smak słony, a śledzie są dla odmiany słodkie. Słone są także jogurty i masło, wyborny jest natomiast lokalny ser pleśniowy.
Specyficzny jest także duński klimat. Pogoda w Danii potrafi być bardzo kapryśna. Najpierw pada deszcz, potem robi się mgliście, a za chwilę wychodzi przepiękne słońce. Zimą nie ma tutaj śniegu, a temperatura rzadko spada poniżej zera.
- Bornholm to wyspa starych ludzi – wspomina Ania Dawid. – Młodzież kształci się i stąd ucieka, głównie do Kopenhagi. Na ulicach miasteczek często nie widać żywej duszy. Duńczycy nie wylegają na ulice. Wieczory spędzają głównie w domach, mimo, że lokalnych kafejek nie brakuje.
Co ciekawego można jeszcze powiedzieć o potomkach Wikingów?: - Duńczycy nie grzeszą urodą – wspominają rowerzystki. - Urodę mają specyficzną, są bardzo naturalni i zbytnio nie przywiązują wagi do wyglądu.
Co ciekawego skrywa w sobie maleńka duńska wyspa?: - Na wyspie można odwiedzić fabrykę karmelków i fabrykę czekolady, zobaczyć, jak produkuje się te artykuły – mówią dziewczyny. - Bardzo ciekawa jest także pracownia szkła, w której można zobaczyć, jak powstają szklane przedmioty. Duże wrażenie zrobiło na nas muzeum w Rønne, stylizowane na dziewiętnastowieczny dom mieszczański.
Na Bornholmie znajdziemy wiele zjawisk, które określić można mianem „naj…”. Znajduje się tam bowiem najdłuższy most drewniany w Danii, najwyższa latarnia morska w Skandynawii, największy wodospad Danii i chyba najpiękniejsze widoki (a wiem, o czym mówię) w Duńskim Królestwie. Serce wyspy zajmują przepiękne lasy, przez które wije się wiele pieszych i rowerowych ścieżek. W lasach tych można natknąć się na ogromne głazy oraz bunkry. Zachwycają również dwunastowieczne rotundowe kościoły, które w dawnych czasach spełniały funkcję obronną. W każdym duńskim kościele oprócz krzyży i symboli religijnych można zobaczyć zawieszone na suficie statki.
- Rekreacyjna jazda na rowerze to świetny sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu, to czysta przyjemność, możliwość obcowania z naturą, poznawanie nowych miejsc i przy okazji ciekawych ludzi – podsumowuje przygodę na Bornholmie, Ola Garbecka. - Rower daje poczucie wolności, poprawia samopoczucie, kondycję, wycisza i odpręża po ciężkim dniu. Ponadto, jak dla mnie, jest niezastąpionym środkiem lokomocji. Myślę, że warto się z nim zaprzyjaźnić.
Też tak myślę…
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter