Choć trzy dni to zdecydowanie za mało, by skorzystać ze wszystkich atrakcji oferowanych przez tak wielkie miasto, Olga Lesz, z zawodu przedszkolanka, przywiozła z podroży ogrom wrażeń. A oprócz nich także sporo ciekawych rekwizytów, wśród nich bumerang wykonany przez prawdziwego Aborygena, aborygeński instrument muzyczny czy aborygeńskie dzieło sztuki w postaci obrazu. Od polskiego małżeństwa zamieszkałego w Australii dowiedziała się, że Australijczycy są narodem raczej zamkniętym. Inaczej jest jednak podczas różnego rodzaju świąt. Wtedy to Australijczycy wylegają na ulice, chcąc spędzić je wspólnie z innymi. A spędzają je najczęściej na plaży, bo jak wiadomo klimat australijski sprzyja świętowaniu na świeżym powietrzu. Jest ciepło, a nawet gorąco.
- Podczas podróży poznaÅ‚am małżeÅ„stwo Polaków od dziesiÄ™ciu lat mieszkajÄ…ce w Sydney – mówi Olga Lesz. – DowiedziaÅ‚am siÄ™ od nich, że to miasto jest bardzo przyjazne, ale zamkniÄ™te. Jednak gdy sÄ… Å›wiÄ™ta narodowe lub Å›wiÄ™ta tradycyjne jak Boże Narodzenie, na które ja tam trafiÅ‚am, wszyscy ludzie stajÄ… siÄ™ przyjaciółmi. Nie spÄ™dzajÄ… Å›wiÄ…t tak jak my. Nie kultywujÄ… wszystkich tradycji, tylko spÄ™dzajÄ… Å›wiÄ™ta na plaży. PakujÄ… wszystko, co siÄ™ da do podrÄ™cznej lodówki, ubierajÄ… krótkie spodenki i 24 grudnia idÄ… na plażę, by Å›wiÄ™tować wraz z innymi. Kiedy koÅ„czÄ… siÄ™ Å›wiÄ™ta, wracajÄ… do porzÄ…dku dziennego i znów każdy żyje tylko dla siebie.
Leżące nad Pacyfikiem Sydney posiada aż 30 plaż. WizytówkÄ… miasta jest Opera House, kompleks budynków, których dach pokryty jest pÅ‚ytkami ceramicznymi, lÅ›niÄ…cymi pod wpÅ‚ywem promieni sÅ‚onecznych. Kompleks, który powstaÅ‚ w ciÄ…gu 16 lat, kosztowaÅ‚ 102 mln dolarów. Australijskie ceny to nie lada wyzwanie dla portfela przeciÄ™tnego Polaka. Samo wejÅ›cie do opery to koszt do 150 dolarów. JednÄ… z atrakcji miasta jest Ogród ChiÅ„ski, w którym z kolei można poczuć klimat dalekiej Azji. Pani Olga i jej córka paradujÄ…c w chiÅ„skich strojach czuÅ‚y siÄ™ w nim iÅ›cie po królewsku. Okazuje siÄ™, że nawet w tak wielkiej aglomeracji, jakÄ… jest Sydney, można spotkać dzikÄ… zwierzynÄ™. W zoo „Wild Life” można spotkać kangura, emu czy misia koala, a nawet zwierzÄ™ta pogÅ‚askać. Spotkanie pierwszego stopnia ze zwierzÄ™ciem nie zawsze koÅ„czy siÄ™ miÅ‚o. O tym mogÅ‚a przekonać siÄ™ nasza podróżniczka, kiedy to koala odcisnÄ…Å‚ na jej ramieniu swoje pazurki. Koala to zwierzÄ™ta niezwykle leniwe, te bardziej żywotne przesypiajÄ… tylko 20 godzin na dobÄ™, inne potrafiÄ… spać do 23 godzin.
Niezwykłym przeżyciem dla podróżniczki była podróż w leżące pod Sydney Góry Błękitne, których nazwa pochodzi od parującego olejku eukaliptusowego tworzącego błękitną mgiełkę nad górami. Tu pani Olga zetknęła się z prawdziwym Aborygenem, od którego nabyła ręcznie wykonany bumerang. Podróż w Góry Błękitne to także przejażdżka bardzo stromą kolejką, chatki, które sto lat temu zamieszkiwali górnicy (w górach tych przed laty wydobywano węgiel) oraz bogactwo nietypowej dla nas fauny i flory.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter