Chcą, aby przedsiębiorcy mieli okazję do rozmowy i budowania relacji, nie tylko na poziomie oficjalnym. Stąd też pomysł na to, aby zorganizować turniej tenisowy, który byłby okazją do spotkania.
– Chodziło przede wszystkim o integrację i to się nam udało. Ten turniej [jego pełna nazwa to „Elbląg Bussines Tennis Cup” – red.] został zrobiony po to, aby ludzie mogli się ze sobą spotkać i porozmawiać – wyjaśnia Krzysztof Ciuła, prezes Elbląskiej Izby Gospodarczej. – Również i przekrój wiekowy był znaczny, w zawodach brali udział zarówno dwudziestoparolatkowie, jak i ci starsi zawodnicy, powyżej 50 roku życia. Sami uczestnicy mówili, że widać było nowe twarze, co nas cieszy.
Amatorzy tenisa mogli spotkać się i spróbować swoich sił na korcie przy ul. Agrykola. Ostatecznie pierwsze miejsce zajął Roman Żurkowski, drugie Paweł Jurczyński, a trzecie Bartosz Hys.
– To był typowo amatorski turniej, ale właśnie na tym nam zależało – wyjaśniał Mateusz Skorek, jeden z organizatorów. – Tenis nie jest już sportem snobistycznym, który wymaga dużych nakładów pieniężnych. Jest on dość tani, nie trzeba dużych pieniędzy, aby dziecko mogło chodzić dwa razy w tygodniu na zajęcia i uczyć się tego sportu oraz czerpać z niego radość. Podobnie jest ze sportem seniorskim, prowadzone są różnego rodzaju grupy wiekowe, pojawiają się nowe hale. Ludzie chcą grać w tenisa, jest na to duży popyt. Jednakże inaczej jest w przypadku, kiedy mówimy o tenisie zawodniczym, tu koszty są spore.
Inicjatorem turnieju była Elbląska Izba Gospodarcza, która jest oddziałem Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza. Decyzja o tym, aby powołać elbląską filię zapadła w ubiegłym roku, a w maju br. powołany został zarząd rady oddziału. [fotor] – Chcielibyśmy być takim pomostem w nawiązywaniu kontaktów oraz obiektywnym źródłem doradczym, które odnosiłoby się do inicjatyw podejmowanych przez miasto, dawało impuls do zmian – wyjaśnia Krzysztof Ciuła. – Jesteśmy jedyną, funkcjonującą izbą gospodarczą w Elblągu. Ma być to miejsce, gdzie tzw.„mały biznes” będzie mógł wyrażać swoje zdanie. Duże firmy siłą rzeczy zawsze są wysłuchiwane przez włodarzy i dysponują potencjałem milionowych inwestycji, jest im łatwiej. A tak naprawdę rozwój miasta mogą stworzyć ci mali przedsiębiorcy, dlatego musi być jakaś platforma, która spowoduje, że nasz głos, a mówię nasz, bo sam jestem małym przedsiębiorcą, będzie słyszalny. Obecnie zrzeszonych jest 30 przedsiębiorców, są to ludzie, którzy chcą się angażować.
Za nimi cztery spotkania o tematyce okołobiznesowej, przed nimi to dotyczące szans, jakie daje mały ruch graniczny. Odbędzie się ono 9 października, a pojawią się na nim reprezentanci władzy, biznesu oraz nauki. Swoje uczestnictwo zapowiedział m.in. Jerzy Wilk, prezydent Elbląga.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter