Skok na jubilera za miliony. Oskarżony przerywa milczenie

26
15.06.2026
Skok na jubilera za miliony. Oskarżony przerywa milczenie
Pierwsza rozprawa przeciwko Sebastianowi S., fot. Anna Dembińska
Sebastian S., oskarżony o próbę kradzieży złotych monet i złotej biżuterii o wartości ponad 6,7 mln zł z salonu jubilerskiego w elbląskim E. Leclerc, dziś (15 czerwca) po raz pierwszy złożył wyjaśnienia przed Sądem Okręgowym. Nie przyznał się do winy i przekonywał, że o sprawie wie tylko tyle, ile przeczytał w aktach.

Przypomnijmy, że do włamania do sklepu jubilerskiego doszło w nocy z 19 na 20 kwietnia 2025 roku. Oskarżony Sebastian S. ma 49 lat, jest mieszkańcem Opola (tam też został zatrzymany przez policję). Z zawodu malarz, obecnie, jak wyjaśniał przed sądem, „żyje ze sportu”, a dokładnie z „kulturystyki uprawianej na świeżym powietrzu” i z tego tytułu osiąga dochód w granicach trzech tysięcy złotych miesięcznie.

Akt oskarżenia obejmuje kradzież z wyłamaniem do salonu jubilerskiego w markecie E. Leclerc i zaboru w celu przywłaszczenia złotych monet inwestycyjnych oraz złotych łańcuszków. Wartość towaru, który próbował ukraść Sebastian S., oszacowano łącznie na ponad 6,7 mln zł. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, a w toku postępowania odmawiał składania wyjaśnień. W poniedziałek podczas pierwszej rozprawy zmienił zdanie i zgodził się je złożyć.

- Nie przyznaję się do winy i nic nie wiem na temat tego przestępstwa. Wiem tyle, ile przeczytałem w aktach sprawy, nic więcej – mówił Sebastian S.

Z jego wyjaśnień wynika, że z Opola do Elbląga przyjechał samochodem pożyczonym od wujka ze swoją koleżanką Anią (nazwiska, dokładnego adresu, ani numeru jej telefonu nie zna), która miała tu do załatwiania jakąś sprawę. Został u niej na noc (dokładnego adresu noclegu również nie pamięta), po czym już samotnie wrócił do Opola.

Skok na jubilera za miliony. Oskarżony przerywa milczenie
Sebastian S., próbuje wskazać na mapie, gdzie w Opolu mieszkała jego koleżanka Ania, z którą przyjechał do Elbląga, fot. Anna Dawid

Sebastian S. został zarejestrowany przez monitoring w E. Leclerc, jak chodzi i rozgląda się po wnętrzach marketu, ale jak twierdzi, wszedł tam jedynie po to, by kupić sobie napój. Na pytanie prokuratury, czy potrafi wyjaśnić, w jaki sposób jego DNA znalazło się na szlifierce odkrytej na miejscu włamania, odpowiedział, że nie wie.

- Czekałem na Anię przed Leclerc, podeszło do mnie dwóch chłopaków, kupiłem im wędlinę i chleb, bo nie mieli co jeść. W jaki sposób moje DNA znalazło się na tym narzędziu? Tego to ja nie wiem – mówił Sebastian S.

Ze złożonych przez niego wyjaśnień wynika również, że był wcześniej karany za kradzież z włamaniem w Austrii (do jubilera) oraz w Niemczech, a także, że toczy się postępowanie, w którym jest oskarżony kradzież u jubilera w Krakowie. W poniedziałek sąd przesłuchał m.in. również właściciela sklepu jubilerskiego oraz pracownika ochrony, który pełnił w noc włamania służbę w markecie.

- Zobaczyłem wybitą szybę, widać było, że brakuje łańcuszków. Reszta złota była rozrzucona – mówił właściciel sklepu.

Oprócz złotych łańcuszków zginęły złote monety inwestycyjne. Na monitoringu sklepowym, jak mówił właściciel, widać że złodziej wkłada je do kieszeni kurtki. Sporą część skradzionych wyrobów udało się odzyskać, ponieważ spłoszony przez ochroniarza złodziej porzucił plecak, w który je spakował. Nie udało się odzyskać siedmiu monet inwestycyjnych o wartości ponad 79 tys. zł.

- Poruszał się bardzo zwinnie, początkowo w takiej pozycji kota. Potem się wyprostował i biegł bardzo szybko. Wybił się z jednej nogi i przeskoczył ogrodzenie, nie używając do tego rąk. Byłem zdumiony jego zwinnością. Ja również trenuję sport, a nie dałem rady go dogonić. Był ubrany w czarny, obcisły strój, nie oglądał się ani razu. Twarzy nie widziałem – mówił przed sądem pracownik ochrony.

Sebastian S. przebywa obecnie w areszcie tymczasowym. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.

Do tej sprawy wrócimy.

Anna Dawid

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Znam gościa to znajomek was iaka i kos ty ty z m3
Elmo (2026.06.15)

info

2  
  12
Jeśli był już karany za włamanie, to nie przyszło mu do głowy, że jest słaby w tym co robi i może trzeba zmienić branżę? :))
Lump (2026.06.15)
Chyba wiem na kogo głosuje...
pilots (2026.06.15)
Ja mu wierzę, wygląda na niewinnego, to że wcześniej za to samo był karany to musi być zbieg okoliczności, wypuścić Sebka !
(2026.06.15)
@Lump - To, że wcześniej 2-3 razy był za to karany to nie znaczy, że tylko 2-3 razy zrobił włam. Mógł mieć w sumie 10 takich akcji, więc skuteczność na poziomie 70-80% nie jest zła, biorąc pod uwagę, że z każdej udanej akcji miał minimum kilkaset zł. Z tej ostatniej "nieudanej" nawet wyciągnął kilkadziesiąt. Poza tym jak widać wcale nie odsiadywał 20 lat w pace.
(2026.06.15)
A tak swoją drogą, dlaczego jubiler z mieniem o takiej wartości, polegał tylko na jednym ochroniarzu, który ma nockę w hipermarkecie? 😅 Jubiler raczej powinien mieć własną ochronę, zapewniającą patrole interwencyjne wykwalifikowanych osób z pozwoleniem na broń.
Bcckd (2026.06.15)
O tym który ma 26 zarzutów i uciekł na Węgry przed sprawiedliwościa cenzor nie puszcza. Ciekawe dlaczego
Pisowskie medium (2026.06.15)
Nic dziwnego, że towar o wartości ok.2 milionów $ przyciąga takich. Czy może jednak jest ktoś zdziwiony???
(2026.06.15)

info

1  
  0
Ochroniarz nie widział twarzy więc trzeba zrobić tor przeszkód by podejrzany przeskoczył płot jak kot bez dotykania płota jak twierdzi ochroniarz... Wtedy będzie bardziej podejrzany.
(2026.06.15)

info

1  
  1
Pan policjant na zdjęciu to z pewnością nikogo nie dogoni z takim brzuchem... Wybaczam ochroniarzowi bo on już takich wymagań nie musi posiadać.
(2026.06.15)

info

7  
  0