Skok na jubilera za miliony. Oskarżony przerywa milczenie
Przypomnijmy, że do wÅ‚amania do sklepu jubilerskiego doszÅ‚o w nocy z 19 na 20 kwietnia 2025 roku. Oskarżony Sebastian S. ma 49 lat, jest mieszkaÅ„cem Opola (tam też zostaÅ‚ zatrzymany przez policjÄ™). Z zawodu malarz, obecnie, jak wyjaÅ›niaÅ‚ przed sÄ…dem, „żyje ze sportu”, a dokÅ‚adnie z „kulturystyki uprawianej na Å›wieżym powietrzu” i z tego tytuÅ‚u osiÄ…ga dochód w granicach trzech tysiÄ™cy zÅ‚otych miesiÄ™cznie.
Akt oskarżenia obejmuje kradzież z wyłamaniem do salonu jubilerskiego w markecie E. Leclerc i zaboru w celu przywłaszczenia złotych monet inwestycyjnych oraz złotych łańcuszków. Wartość towaru, który próbował ukraść Sebastian S., oszacowano łącznie na ponad 6,7 mln zł. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, a w toku postępowania odmawiał składania wyjaśnień. W poniedziałek podczas pierwszej rozprawy zmienił zdanie i zgodził się je złożyć.
- Nie przyznajÄ™ siÄ™ do winy i nic nie wiem na temat tego przestÄ™pstwa. Wiem tyle, ile przeczytaÅ‚em w aktach sprawy, nic wiÄ™cej – mówiÅ‚ Sebastian S.
Z jego wyjaśnień wynika, że z Opola do Elbląga przyjechał samochodem pożyczonym od wujka ze swoją koleżanką Anią (nazwiska, dokładnego adresu, ani numeru jej telefonu nie zna), która miała tu do załatwiania jakąś sprawę. Został u niej na noc (dokładnego adresu noclegu również nie pamięta), po czym już samotnie wrócił do Opola.
Sebastian S. został zarejestrowany przez monitoring w E. Leclerc, jak chodzi i rozgląda się po wnętrzach marketu, ale jak twierdzi, wszedł tam jedynie po to, by kupić sobie napój. Na pytanie prokuratury, czy potrafi wyjaśnić, w jaki sposób jego DNA znalazło się na szlifierce odkrytej na miejscu włamania, odpowiedział, że nie wie.
- CzekaÅ‚em na AniÄ™ przed Leclerc, podeszÅ‚o do mnie dwóch chÅ‚opaków, kupiÅ‚em im wÄ™dlinÄ™ i chleb, bo nie mieli co jeść. W jaki sposób moje DNA znalazÅ‚o siÄ™ na tym narzÄ™dziu? Tego to ja nie wiem – mówiÅ‚ Sebastian S.
Ze złożonych przez niego wyjaśnień wynika również, że był wcześniej karany za kradzież z włamaniem w Austrii (do jubilera) oraz w Niemczech, a także, że toczy się postępowanie, w którym jest oskarżony kradzież u jubilera w Krakowie. W poniedziałek sąd przesłuchał m.in. również właściciela sklepu jubilerskiego oraz pracownika ochrony, który pełnił w noc włamania służbę w markecie.
- ZobaczyÅ‚em wybitÄ… szybÄ™, widać byÅ‚o, że brakuje Å‚aÅ„cuszków. Reszta zÅ‚ota byÅ‚a rozrzucona – mówiÅ‚ wÅ‚aÅ›ciciel sklepu.
Oprócz złotych łańcuszków zginęły złote monety inwestycyjne. Na monitoringu sklepowym, jak mówił właściciel, widać że złodziej wkłada je do kieszeni kurtki. Sporą część skradzionych wyrobów udało się odzyskać, ponieważ spłoszony przez ochroniarza złodziej porzucił plecak, w który je spakował. Nie udało się odzyskać siedmiu monet inwestycyjnych o wartości ponad 79 tys. zł.
- PoruszaÅ‚ siÄ™ bardzo zwinnie, poczÄ…tkowo w takiej pozycji kota. Potem siÄ™ wyprostowaÅ‚ i biegÅ‚ bardzo szybko. WybiÅ‚ siÄ™ z jednej nogi i przeskoczyÅ‚ ogrodzenie, nie używajÄ…c do tego rÄ…k. ByÅ‚em zdumiony jego zwinnoÅ›ciÄ…. Ja również trenujÄ™ sport, a nie daÅ‚em rady go dogonić. ByÅ‚ ubrany w czarny, obcisÅ‚y strój, nie oglÄ…daÅ‚ siÄ™ ani razu. Twarzy nie widziaÅ‚em – mówiÅ‚ przed sÄ…dem pracownik ochrony.
Sebastian S. przebywa obecnie w areszcie tymczasowym. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.
Do tej sprawy wrócimy.