TT Electro Step – była radość?

5
31.03.2012
TT Electro Step – była radość?
Wojciech Pilichowski z projektem TT Electro Step w Mjazzdze (fot. AD)
W miniony czwartek (29 marca) w klubie muzycznym Mjazzga wystąpił Wojciech Pilichowski z projektem TT Electro Step. Była to niepowtarzalna okazja do zobaczenia na żywo jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich basistów. Zobacz fotoreportaż.
Wojciech Pilichowski ma na swoim koncie kilkadziesiąt płyt nagranych z największymi polskimi artystami, 9 płyt solowych, niezliczoną ilość festiwali dla gitarzystów basowych oraz wiele nagród. Jest patronem największego w Polsce forum internetowego poświęconego gitarze basowej oraz aktywnie udziela się w zajęciach warsztatowych dla młodych basistów. To dla tych, którym to nazwisko nic do tej pory nie mówiło. Reszta doskonale wie, o kogo chodzi.
   Pilichowski przyjechał do nas ze swoim nowym projektem. TT Elektro Step to nawiązanie do współczesnych dźwięków z pogranicza elektro/dub step. Już od pierwszych taktów było wiadomym, że będzie to rewelacyjny koncert. Niesamowity feeling, ekspresja w połączeniu z niezwykłą precyzją nie pozostawiły złudzeń co do tego, dlaczego nazwisko zawierające w sobie liczbę 3,14 zna niemal każdy basista. To co Wojtek wyczynia czy to z 4 czy 8 strunowym basem przyprawia o palpitacje serca i wytrzeszcz oczu. Niesamowite popisy solowe, klangi z prędkością światła (chyba najbardziej charakterystyczny element gry Wojtka), ale też umiejętność podążenia za zespołem, wpasowania się, zejścia w cień do roli tradycyjnie pojmowanej sekcji rytmicznej tak aby to inni mogli się pokazać. Bo TT Elektro Step nie tylko basem stoi. Drugą, nie mniej ważną osobą w zespole, jest odpowiedzialny za instrumenty klawiszowe Tomasz Świerk. To przede wszystkim on odpowiada za electo-stepowe brzmienie tego projektu. Spod jego rąk właśnie wychodziły dźwięki przypominające to co znamy z klubowego grania. Nie takiego jednak zwykłego, gdyż jako całość jawiło się to jako coś świeżego i oryginalnego. Znakomite aranżację, łamane rytmy, muzyczna różnorodność a przede wszystkim ogromna moc bijąca z tej muzyki. Należy oczywiście oddać honor również pochodzącemu z naszego miasta Błażejowi Gawlińskiemu, który znakomicie wpasował się w to wszystko grając na perkusji. A wisienką na tym klubowym torcie była Patrycja Zarychta, młoda, zdolna i świetnie wpasowująca się w klimat tej muzyki.
   W czasie blisko dwugodzinnego koncertu usłyszeliśmy zarówno autorskie numery projektu, jak i starsze utwory z dorobku Wojtka m.in. z płyty „Fair of Noise” w nowych aranżacjach. Nie zabrakło światowych hitów Kate Bush i Rihanny. Zostało też oczywiście miejsce na solowe popisy Pilichowskiego i jego sygnowanej gitary z podświetlonymi na piękny niebieski (nie znam się na kolorach – jestem facetem) kolor znacznikami progów.
   „Czy jest radość?” – pytał kilka razy tego wieczoru Wojciech Pilichowski. Cóż, można rzec – zdecydowanie była radość. Znakomity koncert, świetna zabawa. Mamy dopiero koniec marca, a już pojawił się pretendent do tytułu „koncert roku”.
   
Tomasz Sulich

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Panie Tomku, moim zdaniem to też był niebieski :)
kobieta1 (2012.03.31)

info

0  
  0
pretendent do tytułu „ koncert roku” ? CLOSTERKELLER!!!!! tyle w temacie, reszta. .
(2012.03.31)

info

0  
  0
koncert wypaśny! Radość była przeogromna!
(2012.04.01)

info

0  
  0
Fakt, było super, niektórym miszczom basufki z miasta kopareczki opadły na podłogę. ..
(2012.04.01)

info

0  
  0
Małe sprostowanie - Nie było żadnych kawałków Kate Bush ani Rihanny, to były tylko fragmenty utworów tych wykonawców wplecione w autorskie kawałki Pi :) A sam koncert rewelacja!
słuchacz (2012.04.04)

info

0  
  0