Bracia Wojtek i Piotr są synami wokalisty Budki Suflera, Krzysztofa Cugowskiego.
Agata Janik: Czy wychowanie w takiej rodzinie wpłynęło na waszą decyzję o zostaniu muzykami rockowymi?
Wojtek: W dużej mierze tak. Podglądaliśmy tatę, ale nie było powiedziane od samego początku, że będziemy zajmować się muzyką. Kształciliśmy się co prawda muzycznie, tylko że szkoła a uprawianie muzyki rozrywkowej to dwie zupełnie różne historie. Jak mieliśmy 17-18 lat, postanowiliśmy zająć się tym na serio. Od razu razem nie graliśmy. Mieliśmy swoje kapele, występowaliśmy też w zespołach, które potrzebowały wokalisty. W końcu doszło do tego, że zaczęliśmy z Piotrkiem grać razem.
Jak się pracuje z rodziną?
Piotrek: Bardzo dobrze. Nie wiem, jak się pracuje bez rodziny, bo nie mam porównania (śmiech).
Jakiej muzyki sami słuchacie?
Piotrek: Jesteśmy wychowani na klasycznej muzyce rockowej. Wiadomo, że też śledzimy jej odmiany współczesne. Natomiast myślę, że z zespołów, które warto wymienić, to na pewno Deep Purple, Led Zeppelin - to dwa filary.
Wojtek: Lubimy muzykę rockową od najmłodszych lat. Słuchaliśmy jej, jak jeszcze byliśmy dziećmi, jak dorastaliśmy i tego słuchamy dzisiaj.
Nagraliście płytę „Tribute to Queen”. Czy to też jeden z waszych ulubionych zespołów?
Piotrek: Bardzo szanujemy ten zespół. Natomiast nigdy nie słuchaliśmy go tak naprawdę. Decyzja o nagraniu tej płyty była nagła i niespodziewana. Dostaliśmy propozycję od firmy fonograficznej i chcieliśmy to zrobić. Na pewno ta praca wzbogaciła nas o pewne doświadczenia. Mamy nadzieję, ze płyta się broni. Jesteśmy przekonani, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy.
Wojtek: Jest tam kilka utworów, które od bardzo dawna robiły na nas wrażenie. Na pewno „Innuendo” czy „Show must go one”. Pamiętam, jak kiedyś oglądaliśmy teledysk do „Innuendo” i Piotrek powiedział, że koniecznie musimy to nagrać kiedyś. To nie mieściło mi się wtedy w głowie. Na płycie jest kilka utworów, które sprawiły nam ogromną frajdę.
Piotrek: To jest piękne w tym zawodzie, że pewne rzeczy się zapętlają nawet po wielu latach i spełniają się marzenia. „Innuendo” to był absolut nie do dotknięcia, więc zostawiliśmy go sobie na deser. Nagrywaliśmy go jako ostatni utwór, by skupić się tylko na nim. Jesteśmy bardzo zadowoleni.
Z takim nazwiskiem jest trudniej czy łatwiej zaistnieć na scenie muzycznej?
Piotrek: Bardzo trudno.
Wojtek: Myślę, że nasza droga jest taka sama, jak każdego innego zespołu. Musieliśmy przejść przez wszystkie etapy rozwoju - od grania prób w piwnicy do występowania na festiwalach w Opolu czy w Sopocie, które są w Polsce bardzo prestiżowymi. Nigdy nie zastanawialiśmy się na tym, by w życiu robić coś innego, nie oglądaliśmy się na swoje nazwisko, tylko robiliśmy konsekwentnie swoje, czyli to, co lubimy najbardziej. W efekcie dziś jesteśmy tu gdzie jesteśmy, czyli w Elblągu (śmiech).
Na wasz koncert w Elblągu przyjechały fanki z całej Polski. To chyba miłe?
Piotrek: To jest bardzo miłe i to jest clue działalności zespołu. Każdy szanujący się zespół powinien gromadzić fanów. Bardzo się cieszymy, że nam się też po tylu latach udało, ale to jest mozolna praca, zwłaszcza w naszym kraju.
W sierpniu w Sopocie będziecie walczyć o Bursztynowego Słowika. Co zagracie? Liczycie na nagrodę?
Wojtek: Zagramy piosenkę „Za szkłem”, która jest singlem promującym płytę.
Piotrek: Sam fakt, że zostaliśmy zakwalifikowani na festiwal, jest bardzo budujący. Jednak czy zdobędziemy nagrodę, nie od nas zależy. Naszym zadaniem jest wyjść na scenę, zagrać i zaśpiewać jak najlepiej.
Macie na swoim koncie jakieś „wpadki” sceniczne?
Wojtek: Mieliśmy takie sytuacje (śmiech). Graliśmy na przykład utwór misternie zaaranżowany - dwie gitary, była basówka. Niestety, w przekazie telewizyjnym basówka zniknęła zupełnie. Utwór się zrobił trochę bez sensu. Brzmiało to koszmarnie.
Piotrek: Ja w przekonaniu o wzniosłej sztuce darłem się niemiłosiernie (śmiech).
Czy w życiu rockmana jest czas na życie prywatne, rodzinne?
Wojtek: Na szczęście mamy czas na życie prywatne.
Piotrek: Gra się głównie w weekendy, a w pozostałe dni tygodnia każdy ma swoje domowe zajęcia. Wojtkowi urodziła się przepiękna córeczka Weronika. Ja zajmuję się remontem domu. Życie domowe biegnie normalnie, jak u każdego. Jest szlafrok, kapcie…
Wojtek: Życie sceniczne to jedna sprawa, a rodzina to inna rzecz - podstawowa, na której można budować wszystko.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter