Hipnotyzer Leszek Możdżer, czyli finał Jazzbląga

12
26.07.2026
Hipnotyzer Leszek Możdżer, czyli finał Jazzbląga
Leszek Możdżer (fot. RG)
Przez trzy dni Centrum Sztuki Galeria EL rozbrzmiewało różnymi gatunkami jazzu. Wisienką na torcie 12. Festiwalu Jazzbląg był niedzielny koncert Leszka Możdżera, który hipnotyzował publiczność swoimi fortepianowymi aranżacjami, przeplatanymi pełnymi humoru opowieściami nie tylko o muzyce. Zobacz zdjęcia.

Leszek Możdżer podczas koncertu oddał hołd panteonowi polskich kompozytorów jazzowych. Nie zabrakło fortepianowych interpretacji utworów Michała Urbaniaka, Zbigniewa Namysłowskiego, Tomasza Stańki, Krzysztofa Komedy czy Jan Ptaszyna Wróblewskiego. Nie mogło oczywiście zabraknąć utworów Chopina na czele z „Etiudą rewolucyjną”, ale na publiczności duże wrażenie zrobiła również jazzowa interpretacja „Enjoy the silence” Depeche Mode.

Utwory pianista przeplatał krótki opowieściami, pełnymi humoru i filozoficznego podejścia do życia. W wielu kompozycjach używał różnego rodzaju rekwizytów, kładąc je na struny fortepianu, by uzyskać wyjątkowe dźwięki. Nie zabrakło metronomu czy zwykłego sznurka, którym jak wahadło wprowadzał w publiczność w swoisty trans.

Hipnotyzer Leszek Możdżer, czyli finał Jazzbląga
(fot. RG)

- To jest rytm. Synkopa po łacinie to niemoc, brak świadomości, omdlenie. Również termin medyczny po angielsku - syncope oznacza właśnie omdlenie. Jak się patrzy na wahadło, to jest tak zwany swing. W momencie kiedy ono zmienia kierunek, to na ułamek sekundy zamiera w bezruchu. I to jest właśnie słaba część. Natomiast tak zwany down beat jest tu, czyli idealnie w pionie – mówił artysta na przykładzie sznurka, którego używał jako wahadła, tłumacząc zawiłości rytmu. - Czas jako siła życiowa podróżująca od bezruchu do ruchu, albo od ruchu do bezruchu, czyli od życia do śmierci. Tam jeszcze są różne inne polaryzacje między emocją a formą, czyli między formą a treścią, czyli męskie i żeńskie, wiadomo. Męskie to forma, żeńskie to treść. Jako muzycy robimy mnóstwo problemów, z których się państwu nie zwierzamy. Ale tak jak mówiłem, jest to siła, której nie da się kontrolować, ona po prostu przepływa i sama sobie wybiera, którędy chce przepłynąć – opowiadał, wprawiając publiczność w doskonały nastrój.

Licznie zgromadzona publiczność, gdyby tylko mogła, nie wypuściłaby artysty z Galerii EL. Skończyło się na dwóch bisach, w sumie kilku dodatkowych utworach.

- Życzę państwu szczęścia, czyli uczucia rodzącego się z części. Bycie częścią całości, zdefiniowanie sobie swoich części i z tej części czerpanie poczucia bycia częścią całości – tak z publicznością pożegnał się Leszek Możdżer, nagradzany długimi i głośnymi brawami.

RG

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Ale ludzie mają miny - na litość.... więcej uśmiechu. Bilety za drogie czy cooooo ?
(2026.07.27)
Ludzie ogolnie są juz malo zadowoleni, z 2 strony czy mozna się dziwić?
(2026.07.27)
Leszek Możdżer. Wirtuoz klasy najwyższej, twórca niezliczonej ilości najróżniejszych projektów muzycznych, muzyki do filmów, opracowań klasyki, jazzu i muzyki dawnej przy tym jeszcze wspaniały erudyta i gawędziarz prosto i dowcipnie tłumaczący zawiłości sztuki którą uprawia. Daleką drogę przeszedł ten nieśmiały wymoczek z Miłości, a teraz był z nami, więc cieszmy się i do zobaczenia ?
(2026.07.27)

info

13  
  0
KOncert cudowny, jak cały tegoroczny Jazzbląg. Wielka to była radość.
fshmtsk (2026.07.27)

info

8  
  0
A gdzie to tak głośno grała muzyka z piątku na sobotę, skończyli hałasować dopiero o 5 rano. W tym mieście nie służb porządkowych? Mieszkam na Zawadzie i nie mogłem zasnąć - to jakiś skandal!!!!!
p988ytr9oghoi3 (2026.07.27)
@p988ytr9oghoi3 - To dobrze ze grali i cos się działo, za dużo i tak tu uspionych dni i uspionego życia
(2026.07.27)
Bo to byli prawdziwi melomani oddający się uduchowieniu podczas koncertu a nie bywalcy salonów cykajacych sobie foty
(2026.07.27)
Mało zadowoleni bo PiS się rozpadł a Kurski już od tej wiary i patriotyzmu zwariował. Zobacz co robi z mózgami katolicki fanatyzm. Dlatego nikt się nie dziwi już niczemu.
(2026.07.27)
Szacun dla Leszka, szczególnie że ma odwagę trochę poopowiadać o historii "zdegenerowania" naszej skali dźwiękowej z 432 Hz na 440 Hz. Ten gość jest po prostu geniuszem.
Wujek_Inwestor (2026.07.27)

info

4  
  0
Ale zblazowane i skacowane (?) twarze widowni..
(2026.07.27)

info

2  
  3



Reklama X