Porcelanowa niespodzianka

7
24.02.2011
Porcelanowa niespodzianka
(fot. Grzegorz Stasiełowicz)
Środowe spotkanie w Kawiarence Historycznej Clio zakończyło się niespodzianką. Opowiadający o dawnej chińskiej porcelanie trójmiejski antykwariusz Jan Leszczyłowski wyjął kartonowe pudełeczko i zaprezentował leżące w nim delikatne, malowane kobaltem naczynia do picia herbaty sprzed prawie trzystu lat. Po czym przekazał je w darze elbląskim muzealnikom.
– To niezwykły i bardzo cenny dar – wyjaśnia Wiesława Rynkiewicz-Domino z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. – W pewnym sensie, porcelana ta dotarła po wiekach do miejsca przeznaczenia. Podobne obiekty, niestety, najczęściej połamane lub uszkodzone, znajdujemy od lat podczas wykopalisk na elbląskim Starym Mieście.
   Uczestnicy spotkania w kawiarence mieli okazję obejrzenia, i – co rzadsze – dotknięcia unikatowych przedmiotów z porcelany chińskiej, zarówno z muzealnego zbioru, jak i przekazanych w darze. Dowiedzieli się, w jaki sposób mogła docierać ona do Elbląga, za pośrednictwem najpierw Portugalczyków, później też Holendrów. Usłyszeli też, że jednym z szefów faktorii Kompanii Wschodnioindyjskiej w Batawii, czyli dzisiejszej indonezyjskiej Dżakarcie, przez którą płynęły ładunki z całej Azji, w tym chińska porcelana, był z pochodzenia elblążanin. I uzyskali potwierdzenie, że Elbląg był w XVII-XVIII wieku miastem zamożnym, skoro jego mieszkańców stać było na uleganie modom i na porcelanowe zakupy, które warte były często niemałe fortuny.
   Jan Leszczyłowski, który opowiadał elblążanom o tajemnicach ceramiki, jest historykiem sztuki, właścicielem antykwariatu „Antiques & Art” w Sopocie. Szczególne miejsce w jego działalności zawodowej i wśród prywatnych pasji zajmuje sztuka Chin i Japonii. Przed kilku laty, jako jedyny polski antykwariusz, brał udział w licytacji części ładunku z prawdziwej skarbnicy – wraku chińskiej dżonki, wypełnionej porcelaną. Od miejsca odnalezienia – w pobliżu półwyspu na południu Wietnamu – egzemplarze pochodzące z tego wraku nazywane są właśnie Ca Mau.
   [fotor]
   – Podczas jednej z wcześniejszych wizyt w elbląskim muzeum zauważyłem, że macie w zbiorach przedmioty z podobnego okresu, jak te z zatopionego wraku – mówi antykwariusz. – Pomyślałem, że kilka egzemplarzy Ca Mau, które wylicytowałem na aukcji w amsterdamskim Sotheby, będzie dla Elbląga dopełnieniem historii, wydobytej z kapsuły czasu.
   – Bardzo się cieszę, że nasza wieloletnia już współpraca z panem Janem Leszczyłowskim zaowocowała zaufaniem, bo tak obdarowuje się tylko wypróbowanego partnera – twierdzi Maria Kasprzycka, dyrektor Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu.
   
   
Tomek Gliniecki, MAH

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

jakie tłumy!!! Z wyznawcą kodeksu. .. .. bladym w tle!
żenua (2011.02.24)

info

0  
  0
b. ciekawe
(2011.02.24)

info

0  
  0
300 lat jak na Chiny to tak jak filiżanka z lat 50-tych w Polsce
(2011.02.24)

info

0  
  0
Gratuluję muzeum takiego przyjaciela. Oby było ich jak najwięcej.
(2011.02.24)

info

0  
  0
Chińczycy byli, są i będą, już chcą budować autostrady za pół ceny Polakami, tylko nie mogą znaleźć chętnych jak na razie, będą musieli przywieźć swoich i za łyżkę ryżu dziennie pracować. Tak, to wciąż biedny, ale bardzo pracowity naród, ale do czasu -podziwiajmy!!!!!
(2011.02.25)

info

0  
  0
A może by tak ich do przetargów na publikacje namówić, byłyby o połowę tańsze, a delegacje zamiast do Warszawy, Bydgoszczy czy Torunia, to do Chin. Przecież tych kosztów się nie bierze pod uwagę !
(2011.02.25)

info

0  
  0
A to co, niespełniony i dziesięrotnie przeceniony elblaski wydawca komentuje? Nikt nie zakauje stawać do przetargów, jest ustawa, jest prawo i tak sie je organizuje. a że wygrywa lepszy i tańszy spoza Elblaga. .. to może warto zastanowić się nad własnymi kosztami a nei narzekać?
Wikileak (2011.02.27)

info

0  
  0