Krzysztof Ścierański powiedział kiedyś o niej, że jest najczarniejszą z białych kobiet. Na myśli miał oczywiście głos Grażyny Łobaszewskiej. Po niedzielnym koncercie pozostaje tylko stwierdzić, że jest w tym sporo prawdy. W trakcie nieco ponad godzinnego występu mogliśmy usłyszeć zarówno najbardziej znane utwory artystki („Czas nas uczy pogody”), jak i kompozycje świeższe. Widać było, że współpraca Łobaszewskiej z młodymi muzykami z Ajagore układa się bardzo dobrze. Całość zabrzmiała dzięki temu płynnie i lekko, pozostawiając muzykom miejsce na improwizacje. Licznie zgromadzona publiczność – ławki ustawione pod sceną zdecydowanie nie wystarczyły – entuzjastycznie reagowała na kolejne utwory. Nie zabrakło również bisów, wśród których znalazł się utwór Grzegorza Ciechowskiego „Piejo kury piejo”.
Znajdująca się w Bażantarni muszla koncertowa to, wydawałoby się, idealne miejsce na plenerowe koncerty. Dziwi więc fakt, że dopiero od niedawna ponownie się tam one odbywają. Organizatorom z Elbląskiego Towarzystwa Kulturalnego należą się duże brawa za inicjatywę ożywienia tak urokliwego miejsca. Kolejny Letni Salon Muzyczny w przyszłym roku.
[fotoc]
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter