Muzeum Archeologiczno-Historyczne już czwarty raz bierze udział w Festiwalu, jednak w tym roku pierwszy raz spotkanie odbyło się na terenie Muzeum. W chacie wikińskiej z okresu wczesnego średniowiecza pracownię miał bursztynnik, który opowiadał o swojej pracy oraz o narzędziach, którymi się posługuje.
Natomiast przy chacie, na dziedzińcu odbywały się warsztaty ceramiczne, był piec, w którym wypalano glinę, kuchnia, która serwowała dania z czasów średniowiecznych, piaskownica archeologiczna, gdzie chociaż przez chwilę można było poczuć się prawdziwym archeologiem, a na bardziej uzdolnionych artystycznie czekały warsztaty z ozdabiania i malowania glinianej biżuterii.
Muzeum zatroszczyło się też o osoby niepełnosprawne. – Wewnątrz budynku ekspozycje zobaczyć mogły osoby głuchonieme, na których czekała tłumacz języka migowego Anna Garbarska-Werner. Przygotowano także warsztaty dla osób niewidomych, by poprzez dotyk mogły zobaczyć zabytki. Oczywiście są to kopie przedmiotów, które udało się nam zgromadzić – mówi Ewa Trocka z elbląskiego Muzeum Archeologiczno-Historycznego.
Na osoby niewidome czekała kopia bogato zdobionej szafy, naczynia drewniane, gliniane oraz ceramiczne z różnych epok, kopie zabawek znalezionych przez archeologów na Starym Mieście.
Warsztaty skierowane były dla każdego, więc każdy, kto przyszedł tego dnia do Muzeum, mógł przez chwilę być garncarzem, archeologiem, artystą a nawet średniowiecznym kucharzem.
W rolę wczesnośredniowiecznego bursztynnika wcielił się Piotr Adamczyk, pracownik Muzeum. – Można było zobaczyć repliki narzędzi typowych dla rzemieślników, a mianowicie piły, pilniki, noże, wiertła, ówczesne wiertarki, piły sznurkowe, metalowe, a nawet tokarkę wczesnośredniowieczną – mówi Piotr Adamczyk. – Ponadto obejrzeć większe bryły bursztynu z inkluzjami, czyli np. z patykami lub insektami zatopionymi w kamieniu. Dzięki temu można określić czas, w którym bursztyn powstawał.
[fotoc]
– Chcemy odczarować Muzeum, które jako instytucja kojarzy się z bezwzględnym zachowaniem ciszy i kapciami. Pokazujemy, że Muzeum jest otwarte i umożliwia bliski kontakt z historią nie tylko poprzez pokazywanie przedmiotów w gablotach, ale również poprzez organizowanie pokazów, warsztatów – dodaje Piotr Adamczyk.
Nie zabrakło także charakterystycznych potraw, o których opowiadała Anna Grzelak. – Przy ognisku mamy podpłomyki i herbatkę ziołową, natomiast wolontariusze przygotowali chleb ze smalcem. Podpłomyki to placki zrobione z mąki żytniej i wody. Można je podawać ze smalcem lub z miodem i żurawiną.
Współorganizatorem wydarzenia na terenie elbląskiego Muzeum było Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło w Elblągu. Członkowie z tego klubu wcielili się w rolę instruktorów i asystentów.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter