Po zezwolenie

3
02.10.2007
17 października upływa termin składania wniosków w sprawie wydania zezwoleń na prowadzenie działalności tzw. wielkopowierzchniowych sklepów (pow. 400 m kw.). W Elblągu działa 40 takich placówek. W Wydziale Rozwoju Przedsiębiorczości Urzędu Miasta kolejek na razie nie ma. Są za to kłopoty z ze zrozumieniem zapisów ustawy, bo brakuje do niej szczegółowych rozporządzeń.
Nie ma np. wzoru wniosku. Irytację handlowców budzi także sposób sformułowania zapisów ustawy, która jest nieprecyzyjna i trudna do interpretacji nawet dla prawników. Formalności dopełnić trzeba, ponieważ za niezłożenie wniosku grożą sankcje. Nieporozumienie budzi forma wniosków - nie ma gotowego formularza, w związku z czym tak naprawdę nie wiadomo, co musi on zawierać. Z zapisu ustawy nie wynika też jasno, że o prawo do działalności sklepu o powierzchni pow. 400 m kw powinien ubiegać się nie jego dzierżawca czy kierownik, a właściciel, zarządca lub administrator. Ustawa o wielkopowierzchniowym handlu weszła w życie dopiero 18 września, a już została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Niestety, dopóki obowiązuje, właściciele sklepów muszą przestrzegać jej zapisów, nawet jeśli nie do końca je rozumieją.
Mira Stankiewicz - Telewizja ElblÄ…ska

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Czy wiecie, że najprawdopodobniej najnowsze hipermarkety powstaną w Gronowie Górnym przy "siódemce" zdaje się, że w przyszłym roku?;) Ciekawe dlaczego nie przy Akacjowej gdzie były na temn cel przewidziane działki?!;)
dyletant (2007.10.02)

info

0  
  0
moze dzialki za drogie byly a miasto zbytnio chce sie wzbogacic tanim kosztem?Ja probowalem rozpoczac dzialanosc w Elblagu ale po roku walki z urzedasami dalem sobie spokoj i przeprowadzilem sie na teren jednej z okolicznych gmin.I nagle wszystko dalo sie bez problemow zalatwic i nikt pod nogi klod mi nie rzucal.
Gandziaaaa (2007.10.02)

info

0  
  0
Rozliczne utrudnienia i kłody w dojściu do finału z satysfakcją stawiane są Don Kichotom naszej przedsiębiorczości i maluczkim ludziom, którzy wyrastają ponad przeciętność szablonowego urnochoda. Przerażający obraz i stan instytucji załatwiactwa czegokolwiek kojarzy się bardziej z Syzyfem niźli z logiką i przyswajalną formą stosunków międzyludzkich. Choroba tumaństwa i reminiscencji zeszłej epoki nadal trawi organizm samorządu i instytucje państwowe, których jedynym osiągnięciem jest to - że istnieją. I ten stan ma doprowadzić do powrotu ludzi młodych z normalnego świata lub inicjacji nowych biznesów lokalnych i ogólnopolskich? Filuterny chichot ojca tych zmian (a właściwie ich braku) nauczyciela wielu narodów Wisarionowicza długo nas jeszcze będzie prześladował w różnych postaciach "przyjaznego" urzędu.
AborygenMiejscowy (2007.10.03)

info

0  
  0